Kotwica Kórnik vs. Grom Ciepłownik Plewiska - sprawozdanie z meczu poznańskiej "okręgówki"
Pewnej chłodnej soboty miałem przyjemność przejść się na lokalne błonie, gdzie zlokalizowany jest stadion miejski, by być świadkiem zawodów sportowych o "mecz piłki nożnej o mistrzostwo klasy okręgowej". Przeciwnkiem naszych (barwy biało-zielone) była drużyna z Plewisk. Może jeszcze gwoli wprowadzenia: w zeszłym sezonie nasza drużyna otrzymała się rzutem na taśmę dzięki temu, że Mieszek Gniezno awansował do III ligi, a na święcenie tego sukcesu wszyscy zawodnicy obcięli się na łyso. Żeby już wszystko było cacy, dodam że klub nasz założono w 1926 roku, a jeszcze 10 lat temu gracze z Kórnika biegali po boiskach II ligi, gdzie bramki dla naszych zdobywał eks-reprezentant polski i piłkarz poznańskiego Kolejarza - Piotr Reiss.
Po kupieniu u Stefana Niemowy (biedny człowiek, raka krtani miał i mu wszystko wycięli - dzieci nie palcie papierosów) biletu i programu za 3 złote zasiedliśmy na trybunie. Tu już brylowało 2 facetów drących się ciągle "Grom, Grom". Usiedliśmy w stosownej odległości od owych panów.
Sędzia zaczyna pierwszą połówkę. Pierwszą połówkę zaczynają też kibice gości. Na razie jest spokój, nasi przeważają, a widać że gości satysfakcjonuje remis. Trzeba dodać, że w ekipie z Kórnika po raz kolejny nie zagrała nadzieja kórnickiego futbolu, czyli mój kolega "Słaby", który swą ksywkę zawdzięcza temu że bardzo trudno go minąć (tak dla zmyłki:)). Całą pierwszą połowę nasz bramkarz (Maciej Bzdęga) nie miał żadnego kontaktu z piłką. No prawie, ale o tym później, bo wypite procenty zaczęły dawać się we znaki kibicom przyjezdnych w liczbie osób 2! Zaczęli Oni wykrzykiwać niecenzuralne hasła pod adresem sędziego, który i tak sędziował jakby zapomniał okularów. Niestety nadeszła feralna 45 minuta, rzut rożny, zamieszanie i piłka w bramce... 0:1 do przerwy. Po tej stracie nasi się już nie podnieśli, a goście grający taktyka "obrona Częstochowy" przynosiła efekty. Do bodaj 65 minuty, w której to zawodnik gości podczas próby nawrotu o 180 stopni z piłką potknął się nieatakowany i przewrócił w polu karnym krzycząc głośno "aaałłłłaaa". Jak już było wiadomo, sędzia uczył się od najlepszych pokroju Laguny, więc bez wahania wskazał na 11. Co za... Nawet kartki nie dał, bo nic nie widział, zobaczył tylko barana leżącego w jedenastce i krzyczącego, więc karnego gwizdał. Co za osioł... Trzeba jeszcze dodać, że murawa tego dnia była bardzo ślizga, a spowodowane to było deszczem, który padał wcześniej. Zresztą i nasi, i goście przewalali się po równo, ale sędzia karnego podyktował tylko 1! Bach i już 0:2. W końcówce gościom puściły nerwy, czego efektem było kilka żółtych i jedna czerwona kartka... dla naszych zawodników. Poszli oni na wymianę ciosów, ale widać, że sędzia był chyba ślepy.
Momentem przełomowym było strzelenie II bramki przez Grom. Wtedy kibice dobrze już "nabuzowani" przestali się ograniczać i zaczęli robić popelinę. Do stodoły z takimi plewami. Słoma im z butów wystawała, a się jeszcze awanturować chcieli na kulturalnym obiekcie. Sami mają pewnie stare pastwisko od krów, a nas zaczęli krytykować. Dostało się również naszemu zawodnikowi grającemu w czerwonych butach... Posypały się ordynarne hasła typu "Tej, Ty pedale z 9, gdzie kupiłeś takie pedalskie buciki???", na co piszący te słowa oparował, że w Plewiskach, co wywołało aplauz zgromadzonej widowni.
Mecz się skończył wynikiem 0:2 i po dobrej passie przyszła pierwsza, niezasłużona, porażka. Przed meczem KSS Kotwica Kórnik zajmowała w tabeli klasy okręgowej 5 miejsce z 9 punktami w 5 meczach. "Słaby" nie wszedł nawet na końcówkę, za to ponad godzinę zagrał kolega mojego brata - Mikołaj. Na samo zakończenie wyjaśnię jeszczę, że niemal cała ekipa Kotiwcy to młodzi i perspektywiczni zawodnicy w wieku lat 17-20 z jednym nestorem, który wszedł w końcówce meczu.
Grzesiek "Zlotto" Kubacki
zlotto@interia.pl
www.nolwenn.prv.pl