Kobieta z Otchłani
„Błąkałem się już kilka godzin po zapomnianych jaskiniach, w których
zapewne ludzka stopa nie stanęła od wieków, gdy nagle ujrzałem przed sobą
nieziemską poświatę. Blask dochodził z pomieszczenia przede mną. Ostrożnie
wkroczyłem do tajemniczej sali. Nie była duża, lecz to co ujrzałem w środku
niezmiernie mnie zaskoczyło. Źródłem „światła” okazała się wspaniała
rzeźba wykuta z niezwykłą dokładnością w czarnym kamieniu. Przedstawiała
nagą kobietę, której bujne, długie włosy opadały na ziemię. Postać stała
na niewielkim piedestale pokrytym dziwnymi znakami. Posąg zakrywał usta
palcem, jakby chciał mnie uciszyć, drugą rękę natomiast wyciągał w moją
stronę. Zapraszał mnie, wołał. Zrozumiałem, że odkryłem coś
niesamowitego. Poczułem dziwną, nieodpartą chęć dotknięcia tego wspaniałego
dzieła jakiejś, zapewne dawno wymarłej, cywilizacji. Ostrożnie podchodziłem
coraz bliżej. Wraz z malejącą odległością moje obawy topniały niczym śnieg
na wiosnę. W końcu szybkim ruchem pełnym szatańskiego pożądania objąłem
figurę. Nie wiem dlaczego to uczyniłem, to było jak sen. Kobieta odwzajemniła
mój uścisk, czułem się wspaniale, jej włosy delikatnie pieściły moje
policzki. Wtedy przemówiła do mnie, powiedziała, że za siedem dni skończą
się problemy, że będziemy na zawsze razem, nawet śmierć nam nie
przeszkodzi. Zapragnąłem złożyć pocałunek na jej kształtnych
ustach, gdy nagle światło latarki, którą trzymałem w dłoni, ukazało
mym oczom coś co sprawiło, że popędziłem z wrzaskiem do wyjścia z tych bluźnierczych
korytarzy, skrywających w swoich trzewiach to co nigdy nie powinno było zostać
odnalezione.
W
momencie gdy spojrzałem w jej twarz dostrzegłem to, co umknęło mi na początku,
lub to czego na początku zobaczyć nie było możliwym. Jej oczodoły! Pozornie
puste, wiodące do najgłębszych i najczarniejszych otchłani
niewypowiedzianego koszmaru. Czułem chłód niezbadanych światów, do których
zawieść mogło mnie spojrzenie w te dwie bluźniercze nieskończoności
otwierające przede mną swe podwoje.
Jutro minie siódmy dzień... Boję się wyjść z domu, gdyż... mój wygląd
zmienił się, a ruchy krepuje jakaś niewidoczna siła. Od... incydentu,
codziennie śnię ten sam koszmar, wspinam się po schodach prowadzących do
jakiegoś posępnego zamczyska, z każdej strony dochodzą mnie przeraźliwe jęki
i obrazy tak straszliwe, że... nie opisałbym ich, nawet gdybym potrafił. Każdy
dzień przybliża mnie do straszliwego kresu wędrówki. Jestem pewien, że
jutro dojdę już do wielkich okutych drzwi. Wiem, że gdy nadejdzie czas one
otworzą się przede mną.
Mam
rewolwer, lecz czy będę miał odwagę go użyć? Zresztą sam nie wiem czy
jest w tym sens. Przecież To powiedziało, że nawet śmierć nie jest w stanie
zmienić mojego przeznaczenia. Chciałbym myśleć, że przesadzam, że to było
tylko przywidzenie. Nie mogę jednak, gdyż w moim umyśle ciągle żywy jest
obraz, który ujrzałem gdy wybiegając z pomieszczenia z posągiem nieopatrznie
spojrzałem za siebie. Piedestał był pusty!”
Historia
Lueana była Pierwszą Nałożnicą w haremie potężnego czarnoksiężnika
Nahu’hatsa. Siedzibą jego kultu były prastare ruiny Nag’hash ukryte głęboko
w dżungli amazońskiej. Przez wiele lat Nahu’hatsa obsypywał ulubienicę
podarkami, mimo swej potęgi dał się omamić zwodniczemu pięknu. Lueana była
jednak zimna i wyrachowana. Żaden mężczyzna nie umiał się jej oprzeć, a
ona potrafiła to wykorzystać. Pragnęła zemsty za lata upokorzeń i
wykorzystywania prawie tak mocno
jak władzy. Potajemnie rozpoczęła próby nawiązania kontaktu ze Starszymi
Bogami, jednakże żaden nie odpowiedział na jej wezwania. Dopiero trzynasty
rytuał powiódł się, tak przynajmniej myślała. Ujrzała własne lustrzane
odbicie, które nakazało jej w nocy zabić Nahu’hatsę. Tym sposobem miała
dowieść, że jest godna by posiąść tajemną wiedzę. Morderstwo jednakże
nie powiodło się, gdyż owo lustrzane odbicie było w rzeczywistości dziełem
czarnoksiężnika, który chciał poddać oblubienicę testowi. Gniew jaki
sprowadziła na siebie Lueana był straszliwy. Została obłożona okrutną klątwą.
Jej skóra przybrała czarną barwę a oczy zapadły się tworząc dwie nieskończone
otchłanie. Otrzymała „dar” wiecznego życia, lecz nie mogła opuścić
piedestału na którym została umieszczona, a jaj ruchy zostały znacznie
utrudnione. Krępowała ją prastara magia. Nahu’hatsa nie mógł jednak o
niej zapomnieć i żałował tego co uczynił. Niestety nie mogło to już zostać
cofnięte. Aby choć trochę ulżyć jej cierpieniom, wieloma krwawymi ofiarami
przebłagał Yog-Sothotha, który obdarzył Lueanę umiejętnością przenikania
do Krain Snów. Jednakże po namowach Nyarlathotepa sprawił również, że każdy
mężczyzna który dotknął posągu umożliwiał kobiecie przeniknięcie do
swoich myśli, a po upływie siedmiu dni umierał. Dusza nieszczęśnika stawała
się wtedy na wieczność własnością przeklętej istoty i dołączała do jej
haremu. Pierwszą ofiarą stać się miał czarnoksiężnik, lecz dzięki swej
wiedzy udało mu się odprawić rytuał, który przerwał zaklęcie. Moc
„statuy” stała się szybko zbyt niebezpieczna, a Lueana nadto pazerna.
Nahu’hatsa nakazał przygotować łódź na której umieścił posąg i puścił
z biegiem Amazonki. Jest to ostatni pewny zapis na temat losów niedoszłej zabójczyni.
Plotka głosi, że Nyarlathotep ukrył ją w sobie tylko znanym miejscu by czekała
na Jego wezwanie.
Opis
Klątwa
działa jedynie na mężczyzn. Pierwsza osoba, która ujrzy posąg ulega jego
czarowi i desperacko pragnie go dotknąć. Bezwarunkowo, nie da się przed tym
uchronić żadnym rzutem. Jednakże pod wpływ klątwy dostać może się
dowolny inny badacz. Liczy się pierwszy kontakt fizyczny, który rozpoczyna
odliczanie czasu.
Dotyk
Osoba,
która dotknęła posągu doznaje wizji, w której Lueana przytula ją do siebie
i za pomocą telepatii przekazuje : „Siedem wschodów i zachodów słońca. Będę
twoja a Ty mój na wieki. Nawet śmierć nas nie rozłączy. Czekam na granicy
snu”. Majaki kończą się spojrzeniem w twarz Lueany i ujrzeniem jej
„oczu”. Kosztuje to 1/1k4 PP lub nawet 1k8, zależy jak długo gracz w nie
spogląda. Jeżeli robi to ekstremalnie długo może ujrzeć Azathotha, gromadę
Mi-Go na Yuggoth czy przelewającego się Shoggotha. Słowem, coś strasznego.
Ofiara może, nie musi, stracić na chwilę przytomność, na jej klatce
piersiowej pojawia się siedem czarnych, jakby wypalonych, znaków (nieprzetłumaczalne).
Koniec końców posąg znika, pozostaje pusty piedestał pokryty częściowo
zamazanymi znakami, oto ich tłumaczenie „Ja Nahu’hatsa skazuje mą [...]nicę
Lueanę by żyła, a była umarła [...] świata. Niechaj pozna gniew [...] i
[...]kończoności. Każdy kto zapragnie jej [...] na wieki w jej haremie [...]
będzie dzielił [...] straszliwy [...] Yer’gh[...]
mual’hat naghot [...] Yog-Sothoth”.
Dzień
pierwszy
Nic
oprócz znaków na ciele nie wskazuje żeby cokolwiek się z nim działo. W nocy
badacz śni koszmar, może to być podróż w górę schodów lub cokolwiek
innego co w jakiś sposób świadczyłoby o postępach wędrówki, by gracz
wiedział, że zbliża się do okropnego końca.
Dzień
drugi
Pierwszy
od prawej znak znika, zostawiając bliznę. Badacz dostrzega Lueanę, tzn. doświadcza
jej wizji w jakimś publicznym miejscu. Szybko jednak się rozmywa. Tego dnia
pojawia się jeden raz. W nocy kolejna część snu.
Dzień
trzeci
Znika
drugi znak. Lueana ukazuje się badaczowi 1k4 razy w ciągu dnia. Kolejny sen.
Dzień
czwarty
Gdy
badacz się budzi dostrzega kobietę, która nachyla się nad jego łóżkiem.
Wizja natychmiast się urywa. Znika znak. Tego dnia zjawa nie pojawia się już
więcej. Kolejny koszmar w nocy.
Dzień
piąty
Znika
czwarty znak. Skóra badacza zaczyna delikatnie blednąć. Wyczuwalne są lekkie
trudności w poruszaniu (-1 ZR). Przeklęta ponownie zaczyna się ukazywać w
najmniej spodziewanych momentach. Koszmarny sen.
Dzień
szósty
Piąty
znak przechodzi do historii. Coraz większe problemy podczas poruszania (-2 ZR).
Skóra badacza staje się szara, a białka oczu przyjmują czarną barwę. Wygląda
to naprawdę koszmarnie. Ludzie na ulicy reagują krzykiem, a przynajmniej
odwracaniem wzroku i przyśpieszeniem kroku. Jednakże np. naukowcy widząc
postać w takim stanie mogą być bardziej skorzy do pomocy i udostępnienia
niezbędnych ksiąg lub do badań nad naturą zjawiska wraz z przymusową
hospitalizacją. Kolejny koszmar.
Dzień
siódmy
Ostatni
znak nad ranem zaczyna krwawić (-1 WT/4 godziny). Krwotok nie daje się
zatamować. Skóra jeszcze bardziej ciemnieje, a ruchy stają się nienaturalne
i toporne (-3 ZR). Jeżeli do wieczora rytuał nie zostanie przeprowadzony to w
nocy ciało badacza całkiem wyschnie,
a jego duszę porwie Lueana i zawiedzie do swego haremu, gdzie nieszczęśnik
zostanie na całą wieczność. Po spełnieniu klątwy posąg wraca na miejsce.
Rytuał
Wizualizację
zostawiam Strażnikowi, oprócz jednej tylko kwestii : by uratować badacza należy
podczas obrzędu przenieść klątwę na innego mężczyznę, czyli skazać kogoś
na straszliwy koniec. Zdjęcie klątwy powoduje odzyskanie normalnego wyglądu i
zręczności. Zostają jednak blizny po siedmiu znakach.
Autobus - Deggial
Zew Cthulhu - Templar
Do Strażnika Tajemnic... - Templar
Kobieta z Otchłani - Templar