Mój ostatni monolog
Spadam w ciemność. Tyle słów. Tyle wrzasków. Siedzę w mroku. Jestem u siebie. Nie pytaj dlaczego. Po prostu nic nie mów. Tak będzie lepiej dla ciebie i dla wszystkich. Jeden dźwięk mniej sprawi, że będę mógł pomyśleć. Nie warcz jak bydle. Nie próbuj uciekać. Jesteśmy tu razem i nic na to nie poradzę. Widzisz te gwiazdy? To nie gwiazdy. To światło odbija się na mokrym asfalcie, sypiąc diamenty pod nasze nogi. Niecierpliwisz się. Jak zwykle. Wszędzie chcesz szybciej i szybciej. Bez zastanowienia. Bez słowa. Teraz to ja chcę zamilknąć. Oddać ci ciszę. Wciąż jednak mówię, a ty milczysz jak grób. Jak słoma, jak mur, jak cokolwiek. Nie zamierzam ci tego tłumaczyć. Po prostu nudzi mnie ciągłe powtarzanie tego samego. Przejdź się ze mną! To takie żałosne. Jesteśmy żałosni. Śnimy o niczym w wielkim świecie ogromnych pułapek, gdzie jedyną kryjówką jest właśnie sen. Sny są cenne. Zapamiętaj to sobie, kiedy doznasz jednego z nich. Błądzą jakby nieśmiertelne po naszych duszach. Wszystko jest względne. Dlaczego wszystko jest względne? Niecierpliwisz się. Powiedz no kim będziesz jak się zestarzejesz? Nadal nic. To nic. Poradzę sobie. Będziesz starcem. To tak cholernie logiczna odpowiedź, że nie będę ci jej tłumaczyć. Patrz mi w oczy. Nie chcesz mnie słuchać, więc ja nie będę uwzględniał twoich jęków o zamknięcie mojego szanownego ryja. Dziękuję. Nie trzeba. Poradzę sobie z tymi schodami. Uważaj na drzwi. Nie chcę, żeby coś ci się stało. No i jesteśmy na zewnątrz. Pięknie, co? Niecierpliwisz się. To w twoim stylu. Chcesz mieć wszystko od razu. Żreć od razu. Pić od razu. Czego ty nie chcesz od razu? A tak. To śmierci nie chcesz od razu. Jesteś brudny. Mówię serio. To nie metafora. Masz coś na plecach. Co szczerzysz zęby w tępym uśmiechu? Nie będę się do ciebie uśmiechać nędzny kundlu! Myślisz, że kim jestem? Nikim. Otóż to. Dlatego nic ci już nie powiem... Idź przodem. Cholera wie, co tam kryje się w cieniu. Poczucie bezsensu. Czy ty to też czujesz? Każda noc taka sama. Każda noc inna w swej zwykłości. Niesamowita. Dlaczego nie lubię dnia? Bo w dzień są ludzie. Nie lubię ludzi, a oni udają, że mnie tak. Fałsz. Kluczowe słowo dla naszych czasów. Prawie tak ważne jak prawda, ale bardziej autentyczne. Czy to był uśmiech? Drwisz ze mnie. Twoja wola. Niecierpliwisz się. Już prawie dochodzimy. Dlaczego twój wzrok musi być taki przenikliwy? Nie możesz gapić się na drzewa, jak masz chętkę kogoś wkurzyć? Wracając do tematu, jesteś brudny. Co to miało znaczyć? Nic cię to nie obchodzi? Nie idź tak szybko, bo nie nadążam. Jadłem spory obiad, a jak mnie zwija z bólu nie mogę gadać. Na to właśnie masz nadzieje. Marzenia ściętej głowy. Nawet gdyby mnie rozerwało na strzępy ostatnie "spierdalaj" powiedziałbym właśnie do ciebie. Poczekam tu na ciebie. Co tak kurwa długo? Zimno tu, wiesz? Ty się ruszasz to nic cię to nie obchodzi. Przestań mnie wkurzać tym spojrzeniem. Ja tu tylko pracuję. Jasne. Gadam do ciebie bez przerwy. Takich jak ja powinno się zamykać. Ty mi ani słowem nie odpowiesz. Taki już jesteś. Nic przy ludziach! Pozerstwo z ciebie aż kipi. Mnie to osobiście gówno obchodzi za kogo mnie mają. Cholera. Mnie gówno obchodzi kim jestem, ale nie jestem - jak kto woli. Bądź tak dobry i przestań mnie wkurzać. Niecierpliwisz się. Ciebie też dotyka zimno... To całkiem w porządku z twojej strony. To nie był komplement. Wcale nie jesteś taki fajny, na jakiego wyglądasz. Po prostu ty cały dzień nic nie robisz, a mnie szlag trafia. Tak. Szlag trafia mnie zawsze. Nawet jak jestem szczęśliwy. Daj mi jakieś zadanie. Powiedz coś, bo zaczynam wątpić, że potrafisz. To wszystko? Chcesz mi powiedzieć, że ja gadam do ciebie od początku drogi, a ty odwdzięczasz mi się tylko niemrawym "hau hau" ? Tego za wiele mój królewiczu. Właź do domu. Tylko uważaj na drzwi. Gadam do psa... No pięknie. Nie siadaj na łóżko. Znowu się na mnie gapisz... Idź lepiej do kuchni po jakieś żarcie. Kuchnia zamknięta. Już otwieram... W końcu do kogo bym gadał, gdybyś mi zdechł? Ty też miewasz koszmary, w których ja zdycham, prawda? Wiedziałem. Niecierpliwisz się... Uwielbiam kiedy się niecierpliwisz...
(2003-09-03) Toruń
Przemek "TrOOl" Gliniecki
|