|
<<< Willow: "Kostucha." >>>
Kiedy w piekielnym wirze tańczyłem
Rozmyślałem o nieuniknionym często
Jak?
Kiedy?
Dlaczego?
Wzruszenia więzom poddawałem się - zawsze
Do boga Hadesa modły czyniłem
Choćby o jedno, maleńkie ziarnko...
Już dawno temu zauważyłem, że zostaliśmy sprzedani
Chudej, smutnej kobiecie z kosą
Za grosze
Moim marzeniem jest
Zjednoczyć się z bóstwem
W wiecznej Przyjemności, Wolności, Potędze
Być ptakiem i kotem
Móc czynić i działać
A nie siedzieć...
I ronić łzy
Wielokrotnie życie splunęło na mnie z pogardą
Szydząc, krzycząc:
"Głupiec!"
I zawsze okazywało się, że miało rację
Żeby być Wszystkim, muszę być Niczym
Żeby Żyć, muszę Umrzeć
Nie za wysoka cena?
Jestem niewolnikiem szyderczego ciała
I chorych, niespełnionych żądz
Nic dziwnego, że umrę...
|