<<< Słowem wstępu : Wasze wiersze : Wiersze wieszczów : Śpiewnik : Linki : Listy : Na do widzenia : AM >>>


<<< UnionJack: "Chile, 1973." >>> 


A Bóg odwrócił głowę.
Już dość miał krwawych waśni.
I wnet nastąpił wrzesień.
Ten wrzesień. Jedenasty.

Surmy zagrały dumnie.
Chłopcy idą na wojnę.
Tej nocy Kraniec Świata
nie zaśnie już spokojnie.

Łeb urywają hydrze.
Niszczą szatańską frakcję.
Przemocą,
Gwałtem,
Mordem,
Budują demokrację.

Już zgnietli swoich wrogów.
Obozy postawiali.
Za gruby plik dolarów
rodzi się nowy Stalin.

Pieniądze tam nie śmierdzą.
Nie ciąży zabójstw brzemię.
Bóg,
Honor
i Ojczyzna
inne mają znaczenie.

Już grają marsz zwycięstwa.
Już piszą hymn pochwalny.
Gdy głośno gra orkiestra,
nie słychać jęków zmarłych.

Gdy głośno gra orkiestra,
Titanic tonie w trupach.
Szlachetność,
Dobroć,
Prawość,
Nie znajdą się w szalupach.

Zostaną pośród zmarłych.
Podniosą cichy lament.
Niebiosa będą prosić
o spokój i o pamięć.

A Bóg pochyli głowę.
Nie wstrzyma ludzkich waśni...
Wkrótce wszak znowu wrzesień.
Taki sam. Jedenasty.
 

<<< poprzednia strona                                                          następna strona >>>

<<< Periodyk Poetycki, numer 1, grudzień 2003 : periodyk-poetycki@pf.pl >>>