|
<<< Rafał "placeq" Malicki: "Otwierając drzwi w suficie." >>>
Ślepi wędkarze dusz
I czujesz się jak ktoś kto nocą
zachłystuje się powietrzem
miarowo bezsensownie
w nieustającym cyklu rutyny
Cień znika sprzed oczu
unosi się oddala
płynąc natchniony pędem
bez powiek
rozpływa się
A Ona budzi się przeciąga
nadając powietrzu miły zapach
by za chwilę zraniona
krzyknąć w czarną próżnię
zniekształcając przestrzeń
Ktoś cicho zapłacze
łzy otrze ktoś chusteczką
lecz nie powlecze za sobą wspomnień
bo kiedy rankiem wstanie dławiąc się
nie będzie chciał pamiętać
* * *
Trwając bezczelnie na niebie
podkuliwszy nogi zwinięci w kłębek
Otwierając drzwi w suficie
Zaprawdę gotowym będę
|