<<< Słowem wstępu : Wasze wiersze : Wiersze wieszczów : Śpiewnik : Linki : Listy : Na do widzenia : AM >>>


<<< Dona: "Dobrze, że to przyszłość." >>> 

Są ogrody baśniowe i piękne,
Tam są dróżki nieznane i kręte.
Tam wiaterek liśćmi się bawi,
Tajemniczo i cicho - ciekawie.

Wszystko we śnie za mgiełką stanęło,
I ogrody, strumienie szumiące.
Zniknie zaraz ze światłem jutrzenki,
Rozpryśnięte w marzeń kropli tysiące.

Lecz gdy chcemy przywołać je znowu,
To posłuszne się zjawią i stanie.
Znowu będzie się śniło gotowe,
Nawet zaprząc w tysiąc koń sanie.

I z wichurą i śnieżną kurzawą
Niczym ze śnieżną panią, wprost zjawą,
Popędzimy przez pola i lasy,
Popędzimy w przyszłe nam czasy.

A po drodze miniemy zdumieni,
Miasta całe z betonu, kamieni.
Bez zieleni, bez liści drobinki,
Bez zabawnej, wesołej zwierzynki.

Zobaczymy ogromne fabryki,
Co gdzieś z wnętrza unoszą się ryki.
Niczym bestia ogromna pożera
Rudy różne, złom różny przemiela.

A nad miastem wisi mgławica.
Słońca nigdzie nie widać, ni życia.
Mgła chemiczna, zagłada dla miasta.
W niej ostatnia latarnia już zgasła.

Ulicami cichutko w dal prują
Samochody ponaddźwiękowe.
A w nich ludzie bez uczuć, pamięci,
A w nich ludzie - roboty gotowe.

Bez uczucia piękna przyrody,
Bez źródlanej, czystej wody,
Bez świergotu ptactwa gromadki.
Taki świat widzą tylko z książek okładki.

Im już ptaki nie będą śpiewały,
Ich już lasy nie będą wołały.
Dla nich życie zamknęło się w stanie,
Dla nich życie to sufit i ściany.

A gdy któryś zapragnie zobaczyć,
Chociaż małą przyrody iskierkę,
To do ZOO wybierze się z dzieckiem
By pokazać mu wróbla, wiewiórkę.

I z ksiąg grubych od tysięcy stuleci,
Będą czytać pokoleń tych dzieci,
Że kiedyś piękne szumiały tu gaje,
Że kiedyś radosne były tu kraje.

Że życie tu niegdyś tętniło,
Że wszystkim tu dobrze też było.
Że rano ich ptaki budziły,
A w wieczór do snu im nuciły.

Więc nie chcąc przedłużać tej mary,
Obudzić się chcę, odpędzić złe czary -
Ach słońce radosne znów świeci,
Znów ptasząt radosny śpiew leci.

Jak dobrze, że wszystko to sny.
Już nie chcę, by śniły się mi.
Jak dobrze znów być w domu,
Nie radzę tak śnić nikomu.
 

<<< poprzednia strona                                                          następna strona >>>

<<< Periodyk Poetycki, numer 1, grudzień 2003 : periodyk-poetycki@pf.pl >>>