Opowiadania
Czytelników


Cykle

"Empatia"

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: Lazarus ::::

Zdarzyło się w starym zamczysku



W krainie Kalantis dawno już zapadły cienie. Ziemia, niegdyś urodzajna, dziś splamiona krwią i nasycona ludzkim truchłem nie rodzi już zieleni. Wodę ongi dziatwa ze strumyka piła, dziś jedynie z najgłębszych studni wydobyć czystą można. Niebo pokryte chmurami, góry śniegami szarymi. Aż trudno uwierzyć, że w tak niegościnnej okolicy żyją i pracują ludzie i że to oni są sprawcami tego koszmaru.
Pomimo niezliczonych wojen, jakie prowadził ojciec - król Witold Grzmotoręki, książę miał spokojne, acz nudne dzieciństwo. Całe swe dotychczasowe życie spędził na dworze królewskim, ucząc się i poznając dworskie obyczaje. Książę miał jedynego przyjaciela. Był nim stary i bardzo mądry astrolog, mieszkający w jednej z baszt zamkowych. Młodzian przesiadywał tam całe dnie, patrząc w gwiezdne szlaki.
Tak minęło lat siedem. Gdy książę osiągnął piętnasty rok życia nadeszły wrogie armie z północy i trzeba było podjąć decyzję - dyplomacja, czy nowa, wyniszczająca wojna. Król nie chciał zaczynać kolejnej morderczej batalii, nie miał ochoty i środków na podjęcie tak trudnej decyzji samodzielnie. Władca był stary i słaby, miał wielu wrogów, a narzucenie swojej woli mogłoby stać się zarzewiem buntu, to z kolei wyszłoby na korzyść wrogowi. Po kilku nieprzespanych nocach Witold zwołał kwiat rycerstwa do stolicy na ucztę, po której zaplanowana była narada wojenna.
Siedzibą króla był stary, posępny zamek, pamiętający jeszcze powstanie państwa i rządy najpradawniejszych panów. W ogromnej sali ustawiono rząd stołów. Z czarnych, granitowych ścian zwisały wspaniałe gobeliny, obrazujące dawną świetność Kalantis. Małe, podłużne okienka nie dopuszczały zbyt wiele światła, dlatego też na ścianach zapalone były pochodnie, płonące nawet za dnia.
Tej szczególnej nocy stoły pełne były strawy i rozmaitego napitku. Zjechali się najlepsi rycerze Kalantis. Ubrani w piękne szaty, ze zdobną bronią u boku. Wszyscy zasiedli i rozpoczęła się uczta. Trwała ona do późnych godzin nocnych, do czasu aż nie przerwał jej król, przez cały ten czas pogrążony w zadumie. Odezwał się w te słowa:
- Bracia, rodacy, przyjaciele, zebrałem was tu, gdyż sprawy przybrały nieoczekiwany obrót i muszę zasięgnąć waszej rady. Otóż królestwo Othis proponuje nam ugodę, jeżeli oddamy im 1\150 naszych ziem. Jest to niezwykle mały obszar, więc sądzę, że wszyscy przystaną na ten traktat.
Po lewej stronie króla siedział niewysoki rycerz, o zmierzwionych kasztanowych włosach, skrzywionej i nikczemnej twarzy. Odziany był w srebrną kolczugę, spiętą grubym, czarnym pasem, za którym tkwił niewielki czekan . Po pewnej chwili wstał.
- Miłościwy panie - rozpoczął jadowicie - chyba nie sądzisz, że będziemy się płaszczyć przed Othisianami. Podniósł się inny rycerz. Jego twarz była spokojna i dobrotliwa. Czarna broda przykrywała pierś, a zielony kaftan buzował się na brzuchu. Wielki i barczysty rzucał spory cień, a od jego łysej głowy odbijało się światło pochodni. Tak stojąc, wyglądał nieco zabawnie, ale z kolei wielkie łapska budziły respekt.
- Nikt nie mówi o płaszczeniu się, mości Chwościeju - rozpoczął spokojnie - to zwykły traktat pokojowy. Poza tym jesteśmy zbyt słabi, aby sami dyktować warunki.
- Nie! - przerwał mu Chwościej - to król jest za słaby. Już dawno powinien ustąpić komuś młodszemu i silniejszemu, komuś, kto postawiłby to państwo na nogi i przywróciłby dawną jego świetność!!! KTO JEST ZE MNĄ ?!!!! - krzyknął.
Ponad połowa zgromadzonych przyznała Chwościejowi rację i z entuzjazmem przyjęła pomysł z reelekcją. Wielki Cyndrian Czarnobrody, uprzednio spokojny i opanowany, stanął naprzeciw Chwościeja i kipiąc gniewem wrzasnął: - Jak śmiesz wszczynać bunt! Jesteś zdrajcą!!!!! - zacisnął pięści.
- Nie, to ty jesteś zdrajcą - to mówiąc Chwościej porwał z za pasa czekan i gruchnął nim Cyndriana w łeb. Ten zatoczył się, trysnął czerwienią i padł na wznak. Chwilę później, jeden z wiernych królowi rycerzy zerwał się z krzesła i z okrzykiem: "do broni bracia, bij morduj zdrajców!" skoczył Chwościejowi do gardła. Świsnęły miecze, polała się krew i po pewnym czasie uczta zamieniła się w krwawą rzeź. Wkoło wrzało, szczęk stali mieszał się z jęczeniem rannych i dzikimi okrzykami walczących. Stary król siedział przerażony na tronie, gdyż był tak zniedołężniały, iż sam nie był w stanie wstać z siedziska. Wtem z tłumu wyskoczył Chwościej, bez oka i z nagim mieczem, zbryzganym krwią. Zbliżył się do króla, stanął przed nim pewnie, ujął miecz w obie ręce i ze słowami: "giń niedołężny głupcze", przykuł starca mieczem do tronu. Nie minęło wiele czasu, a wyrżnięto królewskich popleczników do nogi. Gdy wszystko ucichło, Chwościej uśmiechnął się i rzekł:
- Dopóty, dopóki nie umocnię swej pozycji na tronie, ta narada będzie zachowana w tajemnicy - zwrócił się do rycerzy - rozumiemy się?
- TAK ! - chóralnie odpowiedzieli mu towarzysze.
W tym momencie Chwościej spojrzał ku drzwiom i dostrzegł w nich następcę tronu, który stał tam dłuższą chwilę. Młodzian zrozumiał powagę sytuacji i zerwał się do ucieczki.
- Brać go! - ryknął Chwościej i dwunastu wojowników skoczyło za księciem.
Jednak ten świetnie znał stare zamczysko i raz dwa zgubił pościg. Następnie ruszył do jedynej osoby, której mógł zaufać. Wpadł jak burza do pokoju astrologa.
- Spisek, spisek na króla - wołał szybko.
- Uspokój się młodzieńcze - rzekł astrolog - i opowiedz mi wszystko od początku.
Chłopiec opisał zajście. Opowiedział o rozmowach przy stole, o uczcie, wreszcie jak Chwościej rozszczepił Cyndriana i o krwawej rzezi, zakończonej morderstwem króla.
Astrolog zastanawiał się dłuższą chwilę, po czym zbliżył się do następcy. Minę miał poważną. Pochylił się nad młodzianem i rzekł:
- Widzę, że spisek powstał na szeroką skalę - spoważniał jeszcze bardziej i kładąc lewą rękę na ramieniu chłopca, ciągnął dalej - ja ze swojej strony powiem ci tylko jedno - przykro mi - to mówiąc płynnym, acz szybkim ruchem zatopił sztylet w piersi następcy. Uśmiechnął się dobrotliwie i pozwolił księciu skonać.


Lazarus

lazarus2@o2.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||