Opowiadania
Czytelników


Cykle

"Empatia"

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: Moyra ::::

Weekend



Piłka uderza o podłogę, odbija się i znowu uderza. I znów. Bardziej natarczywie, agresywnie. Słychać śmiech dziecka i jego radosne piski, jak piłka znów trafia do jego małych dłoni. Zasłaniam uszy, byleby nie słyszeć, byleby ten wrzask nie przedostał się przez zasłonę. Bez rezultatu. Krzyk uderzanego dziecka wsącza się. Jest przeplatany charkliwym głosem mężczyzny, który szarpiąc go, tłumaczy, co myśli o hałasowaniu, gdy ten śpi.
Odsłaniam uszy i słyszę jego cichy, przepełniony skargą płacz. Chciałabym podejść, utulić je, ale wiem, że to jeszcze nie czas...Kiedyś. Ludzie zawsze na mnie czekają. On też może.

"Zbigniewa T. znalazła wczoraj żona. Lekarze ustalili, że zgon nastąpił godzinę przed znalezieniem zwłok...
Czytajcie naszą rubrykę, "Co tam u nas!"
dalsze informacje na str.9"

Mężczyzna zmielił gazetę i niecierpliwym ruchem poprawił suwające się okulary.
Krzesło zaskrzypiało ze skargą, gdy wstał i skierowała się do kuchni.
Z ulgą stwierdził, że wszystko jest na swoim miejscu. Jeszcze nie zdążyła wziąć wszystkich bliskich jej przedmiotów. Stojąc niepewnie pośrodku zobaczył jej zdjęcie. Zacisnął bezwiednie dłonie, a łzy potoczyły się po twarzy. Zaraz przyjdzie, zabierze rzeczy, które do niej należą i nic mu już nie zostanie. Nic, co by mogło o niej przypominać. Ale jej na to nie pozwoli. Zrobi coś, co nią wstrząśnie i poczuje się winna, że go porzuciła!
Te noże wyglądają zachwycająco. Zbliżył się do regału, mijając bez słowa stojącą kobietę.


"SAMOBÓJSTWO!!!!

32 letniego Marka K. mieszkańca Torunia znalazła w kuchni jego była żona. Jak już wiadomo mężczyzna popełnił samobójstwo, używając do tego celu kuchennego noża. Miał przecięte nadgarstki...dalsze informacje na str.7, oraz wywiad z jego byłą żoną! TYLKO U NAS!!!"


Kaśka nie była w nastroju na czytanie gazet. Zobaczywszy nagłówki informujące o kolejnej śmierci, cisnęła ją o podłogę. Dzisiaj było jej święto i nikt ani nic nie miało prawo zepsuć jej humoru. Obejrzała się jeszcze raz w lustrze i w zadowoleniu opuściła mieszkanie.
Stukot pantofli miło pieścił uszy, a zakrzykiwania kierowców, którzy utkwili w korku wywoływał tylko uśmiech. Ucieszyła się, że postanowiła się przejść niż później jak reszta nieszczęśliwców czekać, aż coś ruszy. Nagle jej uwagę zwróciła dziwna postać dziewczyny. Kobieta o białych włosach i zielonych oczach patrzyła wprost na nią, jakby się bardzo dobrze znały. Podeszła do niej z uśmiechem na ustach i uścisnęła jej dłoń. Osłupiała Kasia oddała uścisk. Kobieta ją fascynowała. Nie tyle, że była piękna, ale zmysłowa. Jakiś element w jej twarzy przykuwał. Były to jej zielone, oprawione brązowymi rzęsami oczy.
- Nie powinnaś tam iść. - Wyszeptała cicho jasnowłosa.
Kaśka oprzytomniała. Wyrwała się z uścisku i prychnęła jak kotka.
- Kim jesteś?!
- Pójdziesz? - Kobieta niepewnie patrzyła na nieznajomą, a później obudziła się w niej wściekłość. Kim ona do cholery była, że jej rozkazuje? Zegar na wieży wybił 15.00. Miała jeszcze 15 min.
- Oczywiście, że tak... - nieznajoma pokiwała ze smutkiem, a jej postać jakby zmalała. W czarnej sukience, w białych włosach i tych niesamowitych oczach wyglądała jak nieziemska istota. Ale te ludzkie zrezygnowanie bijące z jej ciała, mówiło, że bliżej jej jednak do ludzi.
- Czemu wy wszyscy musicie być uparci? Ta wasza najgłupsza wada... - Kaśka jej przerwała.
- Słuchaj! Nie wiem, kim jesteś! Nie wiem, co ode mnie chcesz, ale ja muszę iść! Dzisiaj jest rocznica mojego związku i nie mam ochotę na rozmowę! - zamilkła raptownie. Czemu się ona jej tłumaczy?
- A jeśli ci powiem, że ta decyzja zmieni na zawsze twoje życie?
- A czy nie wszystkie je zmieniają?
Pobiegła zostawiając kobietę. Na twarzy jasnowłosej potoczyła się jedna, krwawa łza.

"Tajemnicza sprawa morderstwa!!!

Kto zlecił zabicie znanego polityka Konrada G.?
(...) "


- Nieee!!!
Ciało szamota się w łóżku, rzuca na boki. Usta otwierają się do agonalnego krzyku, który później jest przerwanym, bolesnym szeptem. Krople potu spływają po twarzy, po obojczykach, aż do pępka. Znów rozpaczliwa próba uwolnienia się z jarzma snu i znów nieskuteczna. Koszmar znów podsuwa te znane, aż do bólu obrazy. Wybiegających ludzi, rozbite szkło i butelka wina. Osuwające się ciało najukochańszej osoby, w środek tego migoczącego płynu.
Teraz kolejny obraz. Wchodzi do restauracji i widzi go w kałuży krwi, z rozrzuconymi rękoma. Jego usta rozwarte jakby do wypowiedzenia idiotycznej litery "o". Puste oczy jak pozbawione wyrazu oczy pacynki siedzącej na półkach kwiaciarni. Podbiega, już jest na wyciagnięcie dłoni i znów ten schizofreniczny śmiech rozbitego szkła i po przewracanych stołów. I te fosforyzujące, zielone oczy drapieżcy, który otwiera swe szkarłatne usta do wypowiedzenia zdania: "A jeśli ci powiem, że ta decyzja zmieni na zawsze twoje życie?"
Nieskończoność bólu i wyczerpania dają o sobie znać, aż do pojawienia się krwiożerczych promieni, które przypominają o nastaniu pozbawionego sensu dnia.
- Czemu nie wstaniesz? - Głos tak kojący dopełniony delikatnym dotykiem dłoni, która opada na rozpalone ciało.- Przecież nie śpisz.
- Jesteś tu od jak dawna? - Pozwala dłoni ścierać kropelki potu, robić kółeczka na policzku.
- Przecież wiesz. Znam cię od tak dawna... - dołączają usta, które z precyzją scałowują toczące się łzy.
- Czemu go nie uratowałaś!!! - Kaśka jednak nie robi nic, by jasnowłosa przestała. Jest jej dobrze, spływa na nią ukojenie, senność, którą od tak długiego czasu pożądała.
- Uratować? Czegoś takiego się nie da zrobić. Wiesz, czemu tu jestem?
Kobieta patrzy prosto w jej zielone oczy i znajduje odpowiedź.
- Jesteś Śmiercią?
- A czy nie ładniej: wybawieniem?
Zielonooka pozwala się wyśmiać Kaśce do woli. Po chwili śmiech zamienia się chrapliwe rzężenie.
- Zrób to. - Kasia wyszeptała cicho, z bolesnymi przerwami. - To boli? - chciała się jeszcze o cos zapytać, lecz kobieta zamknęła jej usta delikatnym pocałunkiem.
Pogrążając się w aksamitnej otchłani przytulona do niej, zasnęła.


Zielonooka odsuwa się od zimnego, aksamitnego i emanującego spokojem ciała. Wygładza szybko sukienkę, a nowa myśl zastępuje inną. To dziecko. Już na nie czas...



9-11.09.03


Moyra

antymon4@wp.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||