|
Komentarze
Jednak ktoś do tego działu zagląda, dobre dusze zasiliły go swoimi tekstami... poniżej przeczytacie opinie Willow i Gregoriusa.
Khaoi ::: Koło (AM#10) ... .. . . .
"Szyba, ta duża powierzchnia, po której monotonnie spływały strużki krystalicznie zanieczyszczonego deszczu, w jakiś niepojęty sposób zdawała się powielać beznadziejność i tak już śmiesznie dołującego obrazu. Przed telewizorami, na ulicznej ławce, umiejscowionej między drzewami - martwymi pozostałościami starań zniszczenia atmosfery szarości - siedział młody mężczyzna. Krople deszczu skapywały ze jego czarnego płaszcza, gdy inne spływały po jego twarzy - smukłych, młodzieńczych licach o wyrazie jakiegoś nieprzeniknionego smutku i melancholii. Oczy zaś pozbawione były wyrazu innego poza rozpaczliwym bólem - połączonym z jakby niemożnością odnalezienia samego siebie. Miał jasne, niemal siwe włosy. Jego serce biło już nie dla niego.
"
Komentuje: Willow
Rafał "placeq" Malicki ::: Idiot-savant (AM#10) ... .. . . .
" Tylda. Tak mówili niektórzy na to, co rysowałem pisakiem po ścianach. To były przecież zwykłe fale. No, może nie całkiem zwykłe. Ale cóż, mama zabroniła mi je rysować, gdyż stwierdziła, że to psuje wygląd mieszkania. Mama ma wysokie poczucie estetyki. Niestety.
Już nie rysuję fal. Mama wyrzuciła wszystkie pisaki jakie miałem. Nawet czarny. Poczułem jakąś niewypowiedzianą stratę. "
Komentuje: Willow
Luke ::: Dziecko (AM#10) ... .. . . .
"Dziecko płacze, krzyczy, woła przez łzy zachrypniętym głosem, woła matkę. Woła, jakby była daleko, choć ta jest blisko, bo trzyma je w ramionach. Mówi jakieś uspokajające słowa, ale jej głos jest zdenerwowany, po jej policzkach spływają łzy. Jakaś kobieta chwyta je, ono protestuje gwałtownie, łapie matkę za szyję, wyraża sprzeciw, krzycząc jeszcze głośniej. Twarz czerwienieje ze złości, rozpaczy i wysiłku. Mama odsuwa je od siebie, odrzuca. Mówi, że po nie wróci i wykonuje krok w tył, kobieta chwyta je zdecydowanie, dziecko kopie ją, wierzga rękami i nogami, chce wyrwać się z uścisku. Matka ciągle na nie patrzy, lecz jej postać się oddala, mimo że tamta stoi w miejscu, dziecko syci zapłakane oczy jej osobą, jej głosem układającym się w już teraz nie rozumiane słowa. Ono pragnie tylko jednego: aby wrócić do swojej mamy, do najwspanialszej osoby na świecie, znaleźć się w jej objęciach, usłyszeć słowa "już teraz wszystko będzie dobrze"."
Komentuje: Gregorius
Willow ::: Pamiętnik (AM#10) ... .. . . .
"Ekipa składa się z pięciu naukowców, trzech pilotów, dziesięciu komandosów (w tym ja oraz nasz dowódca) i jednego kolesia, który nic nie robi, a tylko macha rękami i wrzeszczy. To, zdaje się, "głównodowodzący". Aha, byłbym zapomniał. W skład ekipy wchodzą także dwie sprzątaczki.
Pierwszy dzień na naszym statku "Bronisława" zleciał mi na spacerach po pokładzie. Odwiedziłem skromne sypialnie sprzątaczek, pokoje pilotów z licznymi sklejanymi modelami przestarzałych samolotów i z plakatami gołych... znaczy się, z plakatami rakiet kosmicznych. Pomieszczenia należące do naukowców były zamknięte, ale mimo pancernych drzwi można było usłyszeć liczne wybuchy. Co oni tam robią, ci jajogłowi? "
Komentuje: Willow
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||
|