|
Opowiadania Czytelników
Oto coś, na co wszyscy czekali. Opowiadania. Nowe, świeże, jeszcze nieznane.
Nie będę polecał jakiegoś konkretnego, mówił komuś, co jest
dobre, a co nie. Sami zdecydujcie, a wybór jest spory -
osadzone w fantastycznych światach, dziejące się tuż obok
nas, obyczajowe, kryminalne... Myślę, że dla każdego coś się
znajdzie...
Moyra ::: Killed by angel ... .. . . .
"Powtarzał jej ten wierszyk wyciągając ostry, kuchenny nóż, a ona łapiąc go mocno za nogawki spodni, gubiła łzy. Ukląkł koło niej i zatopił się w jej kobiecym ciele, które emanowało czymś niepojętym nawet dla niego. Już nie strachem, ale... nie był dokładnie pewien. Może zrezygnowaniem?
- I po co ci to było?"
Winix ::: SĄD (przed)OSTATECZNY - Kara śmierci ... .. . .
"Komnata, w której wszystko się odbywało,
wyglądała jak najzwyklejsza sala sądowa z amerykańskich
filmów, za to postacie w niej przebywające trochę różniły
się od zwyczajnych. Ubrane były w białe garnitury, ogólnie
wszystkie części stroju miały białe, ale nie to jest
najdziwniejsze. Postacie owe były otoczone jasnym, nie
rażącym światłem. - Kto następny? - Po raz kolejny po sali
rozniósł się basowy głos sędziego.
Był to mężczyzna, miał długą siwą brodę i włosy sięgające za
łopatki. Zasiadał w miejscu, gdzie zazwyczaj
siedzą sędziowie.
"
Military ::: Genesis 2 ... .. . . .
"Tymczasem w czwartek, siódmego dnia
sierpnia, nastąpiło zdecydowane naruszenie owej zasady, a
pierwszym który to zauważył był Gżu-gżu, kongijski buszmen
uczestniczący w lekcjach prowadzonych przez tamtejszą misję.
Szczegóły są niezbyt jasne, lecz wiadomo, iż wpierw Gżu-gżu
jadł zupę, której przydział dostał tak jak co dzień od ojca
misjonarza, a następnie - po opróżnieniu miski - spostrzegł
że napełniła się ona z powrotem. To był cud pierwszy; drugi
nastąpił, jak ustalono, trzy minuty później w Kanadzie,
gdzie na pogrzebie urzędnika pocztowego usłyszano podejrzane
pukanie. Wkrótce dźwięk przybierał na sile, aż stało się
jasne, że to denat zmartwychwstał i puka w wieko trumny.
"
Royal Gryffin ::: Sekretny mord ... .. . . .
"Chcieli patrzeć na świat moimi oczyma, ale
czy w tej sytuacji chcą tego nadal? Z mojej perspektywy.
Fakt, wszystko to inaczej wygląda z mojej pozycji. Te ich
chrapliwe głosy niezrozumiałe dla mnie. Czytałem w ich
myślach. Od zawsze byli tacy sami, już wieki temu nie
interesowało ich nic innego jak oderwać się od swego
ułomnego ciała. Podobni mnie nauczyli się czytać ich myśli
już w Starożytnym Egipcie. Oni zdawali się jednak o tym nie
wiedzieć, może nie chcieli tego po sobie pokazać. Wszak nie
byłoby im w smak dzielić dar "rozumu" z kimś jeszcze oprócz
ich samych. W zamierzchłej przeszłości byliśmy jedynie
obserwatorami poczynań ludzi, od tych pamiętnych lat
staliśmy się kimś więcej i mniej zarazem.
"
Nemo ::: Bitwa o Kaer Morhen ... .. . . .
"Zaledwie w pięć minut później około
czterystu wiedźminów zebranych w Kaer Morhen w czasie
Zebrania, stało na murach potężnej twierdzy w kształcie
trapezu. Każdy miał swój żelazny, obosieczny miecz i łuk.
Zazwyczaj wiedźmini z łuków nie korzystali, ale obronienie
twierdzy bez nich graniczyłoby z cudem. Wiedźmini woleli nie
zdawać się na cuda i prócz odbijania strzał byli gotowi do
wypuszczania własnych.
"
Rafał "placeq" Malicki ::: Deja vu ... .. . . .
"Sięgnął do kieszeni płaszcza. Z największym
wysiłkiem wyciągnął z niej mały drewniany przedmiot. Jego
ukochana fajka. Jedyna przyjaciółka, która pozostała z nim
na zawsze... Zapałki miał w drugiej kieszeni. Próbował
dosięgnąć jej lewą ręką. Siłą woli udało mu się. Uśmiechnął
się w myślach - cienkich nitkach wiodących w otchłań
zapomnienia. Ale nie wszystko mógł zapomnieć... Zapalił
zapałkę, zdawało mu się, że...
"
Homek Toft ::: Drive blind ... .. . . .
"Dobrze było dziś patrzeć na ciepłe punkty
świateł okiennych. Gdzieś w oddali przejeżdżał towarowy
pociąg ciągnąc po stali szyn swoje pordzewiałe ciało.
Mężczyzna nie był zwykłym człowiekiem. Gdy wytężył wzrok
widział, jak z otwartych wagonów wysypują się pojedyncze
bryłki węgla. Dostrzegał nawet gwiazdy i dym. Dostrzegał
szczegóły, a ogół nie miał dla niego znaczenia. Otworzyły
się drzwi czyniąc go mrocznym cieniem w wyspie światła.
Jakieś małe rączki wciągnęły go do środka i ktoś zaczął się
śmiać, ząbki jak perełki.
"
Lazarus ::: Zdarzyło się w starym zamczysku ... .. . . .
" Gdy książę osiągnął piętnasty rok życia
nadeszły wrogie armie z północy i trzeba było podjąć decyzję
- dyplomacja, czy nowa, wyniszczająca wojna. Król nie chciał
zaczynać kolejnej morderczej batalii, nie miał ochoty i
środków na podjęcie tak trudnej decyzji samodzielnie. Władca
był stary i słaby, miał wielu wrogów, a narzucenie swojej
woli mogłoby stać się zarzewiem buntu, to z kolei wyszłoby
na korzyść wrogowi. Po kilku nieprzespanych nocach Witold
zwołał kwiat rycerstwa do stolicy na ucztę, po której
zaplanowana była narada wojenna.
"
Royal Gryffin ::: Łzy-instant ... .. . . .
"Usiadł na skleconym z kilku pali wypuście
sięgającym dwa metry od brzegu. Tworze przesadnie w
wyobraźni molem zwanym. Spojrzał w dal, tak jak to się robi.
Tępe spojrzenie tak oklepane i pasujące jedynie do
opowiadań, jemu jednak towarzyszyło przez całe życie. Nic
nie wyrażało. Ludzie dziwili się. Przechodzili obok nie
zatrzymując się nawet. W ciszy podążali swoim wyznaczonym
traktem. Po długi prochowcach ściekały strugi wody. Wszyscy
postawili kołnierze i wtulili się w szorstki materiał swego
odzienia. Deszcz moczył kapelusze. Z głową pochyloną do
przodu parli powoli, jeden jest tylko azymut.
"
Willow ::: Wielkie dzieło ... .. . . .
"Bez wątpienia Karków było miasteczkiem
stworzonym wprost dla zapracowanych biznesmenów, pragnących
odpocząć z dala od hałaśliwego, szarego, tonącego w smugach
dymu miasta. Spacerując w lesie można było zapomnieć o
nieudanych inwestycjach, wylegując się na "plaży" nie myślano o przytłaczających podatkach, podczas sączenia piwa w barze myśl o nudnej, papierkowej robocie odchodziła w niepamięć. Karków to świetne miejsce wypoczynku, mówili ludzie wracający z urlopów, tu można odpocząć. Mówili swoimi znajomym i oni też zjeżdżali do Karkowa.
Latem miasteczko tętniło życiem.
"
Orin ::: Morze i mgła ... .. . . .
"Ten most przyciągał Crimson jak magnes.
Wiedziała, że pójdzie tam kiedyś, jak wszyscy, podążając
traktem swych przodków. Co czekało tam, po drugiej stronie?
Może śmierć, jak twierdzili niektórzy? A może jakaś cudowna
kraina, gdzie nie ma głodu ni biedy, cierpienia ni łez...
Szczęście tak wielkie, że nikt nie chce go porzucić...
Kiedyś sprawdzi to, ale nie teraz. Nie teraz...
Crimson odwróciła się. Spoglądała teraz w kierunku
miasta. Tern - miasto, które było jej domem. Brukowany
rynek, kilkanaście ulic, może dwieście domostw, garkuchnia
Monty'ego, gospoda jej ojca, świątynia, cmentarz...
Oświetlone bursztynowym światłem pochodni kilka kolumn
okalających wejście do zamku - siedzibę Czarownic. Właściwie
nie był to zamek w tradycyjnym rozumieniu tego słowa, a
zwany był tak tylko ze względu na swe ogromne rozmiary.
"
Martakop1 ::: Szarość ... .. . . .
"Jest smutna. Jej postawa wyraża
melancholię. Jest lato. Ludzie są szczęśliwi. Ona jak zwykle
nie. Tym razem jednak jest jeszcze gorzej niż zwykle. Czuć w
niej jeszcze przerażenie i rezygnację. Wszechogarniającą
bezsilność. Położyła książki na ławce. Na wierzchu leży
list. Podeszła do szarej ulicy. Przejeżdżają szare
samochody. Brązowe dziewczę bardzo długo przygląda się tej
szarości. Nawet mgła nie jest biała, lecz szara. Jak zresztą
prawie cały świat. A samochody pędzą niezmordowane. Brązowa
wbiega pod jeden z nich. Na szarej ulicy czerwona plama.
Szarzy ludzie z ciekawością i perwersyjna przyjemnością
przyglądają się temu kolorowi. W końcu znudzeni odchodzą.
A Brązowa już nie wróci do mojego Szarego Parku. Już nigdy.
"
Draugen ::: Śmierć ... .. . . .
"Oczy ojca rodziny robiły się coraz bardziej zamglone.
Dzwonek do drzwi.
Wysoka postać ubrana na czarno wchodzi do pokoju. Ściąga
płaszcz i nakłada czarną stułę na sutannę. Jego siwe włosy
są mokre, na dworze pada deszcz.
Płacze nawet niebo.
Nie, to anioły i wszyscy święci.
Wyznaj swoje grzechy - głos donośny i poważny. Nie znoszący
sprzeciwu.
Człowiek leżący na łóżku przechyla głowę, na jego czole
błyszczy się olejek. Jego zapach rozniósł się po całym
pokoju. Mężczyzna zaczyna szeptać, jego głos jest ledwo
słyszalny.
Jedno spojrzenie na płacz dzieci.
"
Moyra ::: Weekend ... .. . . .
" Krzyk uderzanego dziecka wsącza się. Jest
przeplatany charkliwym głosem mężczyzny, który szarpiąc go,
tłumaczy, co myśli o hałasowaniu, gdy ten śpi.
Odsłaniam uszy i słyszę jego cichy, przepełniony skargą
płacz. Chciałabym podejść, utulić je, ale wiem, że to
jeszcze nie czas...Kiedyś. Ludzie zawsze na mnie czekają. On
też może."
Military ::: Ucieczka ... .. . . .
"Uśmiechnął się kwaśno, a kolejna kropla
potu spłynęła na kołnierz poszarzałej i pomiętej koszuli,
tworząc tam ciemną plamę, chociaż na zewnątrz panowała biała
zima. Poczęstował dwóch pozostałych obecnych, lecz zarówno
więzień w wyblakłym, niebieskim uniformie, jak i człowiek w
garniturze stojący przy drzwiach, odmówili."
Opowiadania Miesiąca
Ijon Tichy ::: Mind (O#09)... .. . .
Khaoi ::: Koło (O#10)... .. . .
Mariusz Saint
storytellers@poczta.fm
<<< powrót do Wstępniaka :::: ^^ do góry ^^||
|