Opowiadania
Czytelników


Cykle

"Empatia"

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: Mariusz Saint ::::

Opowiadania Czytelników


Oto coś, na co wszyscy czekali. Opowiadania. Nowe, świeże, jeszcze nieznane.
Nie będę polecał jakiegoś konkretnego, mówił komuś, co jest dobre, a co nie. Sami zdecydujcie, a wybór jest spory - osadzone w fantastycznych światach, dziejące się tuż obok nas, obyczajowe, kryminalne... Myślę, że dla każdego coś się znajdzie...




Moyra ::: Killed by angel ... .. . . .

"Powtarzał jej ten wierszyk wyciągając ostry, kuchenny nóż, a ona łapiąc go mocno za nogawki spodni, gubiła łzy. Ukląkł koło niej i zatopił się w jej kobiecym ciele, które emanowało czymś niepojętym nawet dla niego. Już nie strachem, ale... nie był dokładnie pewien. Może zrezygnowaniem? - I po co ci to było?"


Winix ::: SĄD (przed)OSTATECZNY - Kara śmierci ... .. . .

"Komnata, w której wszystko się odbywało, wyglądała jak najzwyklejsza sala sądowa z amerykańskich filmów, za to postacie w niej przebywające trochę różniły się od zwyczajnych. Ubrane były w białe garnitury, ogólnie wszystkie części stroju miały białe, ale nie to jest najdziwniejsze. Postacie owe były otoczone jasnym, nie rażącym światłem. - Kto następny? - Po raz kolejny po sali rozniósł się basowy głos sędziego. Był to mężczyzna, miał długą siwą brodę i włosy sięgające za łopatki. Zasiadał w miejscu, gdzie zazwyczaj siedzą sędziowie. "


Military ::: Genesis 2 ... .. . . .

"Tymczasem w czwartek, siódmego dnia sierpnia, nastąpiło zdecydowane naruszenie owej zasady, a pierwszym który to zauważył był Gżu-gżu, kongijski buszmen uczestniczący w lekcjach prowadzonych przez tamtejszą misję. Szczegóły są niezbyt jasne, lecz wiadomo, iż wpierw Gżu-gżu jadł zupę, której przydział dostał tak jak co dzień od ojca misjonarza, a następnie - po opróżnieniu miski - spostrzegł że napełniła się ona z powrotem. To był cud pierwszy; drugi nastąpił, jak ustalono, trzy minuty później w Kanadzie, gdzie na pogrzebie urzędnika pocztowego usłyszano podejrzane pukanie. Wkrótce dźwięk przybierał na sile, aż stało się jasne, że to denat zmartwychwstał i puka w wieko trumny. "


Royal Gryffin ::: Sekretny mord ... .. . . .

"Chcieli patrzeć na świat moimi oczyma, ale czy w tej sytuacji chcą tego nadal? Z mojej perspektywy. Fakt, wszystko to inaczej wygląda z mojej pozycji. Te ich chrapliwe głosy niezrozumiałe dla mnie. Czytałem w ich myślach. Od zawsze byli tacy sami, już wieki temu nie interesowało ich nic innego jak oderwać się od swego ułomnego ciała. Podobni mnie nauczyli się czytać ich myśli już w Starożytnym Egipcie. Oni zdawali się jednak o tym nie wiedzieć, może nie chcieli tego po sobie pokazać. Wszak nie byłoby im w smak dzielić dar "rozumu" z kimś jeszcze oprócz ich samych. W zamierzchłej przeszłości byliśmy jedynie obserwatorami poczynań ludzi, od tych pamiętnych lat staliśmy się kimś więcej i mniej zarazem. "


Nemo ::: Bitwa o Kaer Morhen ... .. . . .

"Zaledwie w pięć minut później około czterystu wiedźminów zebranych w Kaer Morhen w czasie Zebrania, stało na murach potężnej twierdzy w kształcie trapezu. Każdy miał swój żelazny, obosieczny miecz i łuk. Zazwyczaj wiedźmini z łuków nie korzystali, ale obronienie twierdzy bez nich graniczyłoby z cudem. Wiedźmini woleli nie zdawać się na cuda i prócz odbijania strzał byli gotowi do wypuszczania własnych. "


Rafał "placeq" Malicki ::: Deja vu ... .. . . .

"Sięgnął do kieszeni płaszcza. Z największym wysiłkiem wyciągnął z niej mały drewniany przedmiot. Jego ukochana fajka. Jedyna przyjaciółka, która pozostała z nim na zawsze... Zapałki miał w drugiej kieszeni. Próbował dosięgnąć jej lewą ręką. Siłą woli udało mu się. Uśmiechnął się w myślach - cienkich nitkach wiodących w otchłań zapomnienia. Ale nie wszystko mógł zapomnieć... Zapalił zapałkę, zdawało mu się, że... "


Homek Toft ::: Drive blind ... .. . . .

"Dobrze było dziś patrzeć na ciepłe punkty świateł okiennych. Gdzieś w oddali przejeżdżał towarowy pociąg ciągnąc po stali szyn swoje pordzewiałe ciało. Mężczyzna nie był zwykłym człowiekiem. Gdy wytężył wzrok widział, jak z otwartych wagonów wysypują się pojedyncze bryłki węgla. Dostrzegał nawet gwiazdy i dym. Dostrzegał szczegóły, a ogół nie miał dla niego znaczenia. Otworzyły się drzwi czyniąc go mrocznym cieniem w wyspie światła. Jakieś małe rączki wciągnęły go do środka i ktoś zaczął się śmiać, ząbki jak perełki. "


Lazarus ::: Zdarzyło się w starym zamczysku ... .. . . .

" Gdy książę osiągnął piętnasty rok życia nadeszły wrogie armie z północy i trzeba było podjąć decyzję - dyplomacja, czy nowa, wyniszczająca wojna. Król nie chciał zaczynać kolejnej morderczej batalii, nie miał ochoty i środków na podjęcie tak trudnej decyzji samodzielnie. Władca był stary i słaby, miał wielu wrogów, a narzucenie swojej woli mogłoby stać się zarzewiem buntu, to z kolei wyszłoby na korzyść wrogowi. Po kilku nieprzespanych nocach Witold zwołał kwiat rycerstwa do stolicy na ucztę, po której zaplanowana była narada wojenna. "


Royal Gryffin ::: Łzy-instant ... .. . . .

"Usiadł na skleconym z kilku pali wypuście sięgającym dwa metry od brzegu. Tworze przesadnie w wyobraźni molem zwanym. Spojrzał w dal, tak jak to się robi. Tępe spojrzenie tak oklepane i pasujące jedynie do opowiadań, jemu jednak towarzyszyło przez całe życie. Nic nie wyrażało. Ludzie dziwili się. Przechodzili obok nie zatrzymując się nawet. W ciszy podążali swoim wyznaczonym traktem. Po długi prochowcach ściekały strugi wody. Wszyscy postawili kołnierze i wtulili się w szorstki materiał swego odzienia. Deszcz moczył kapelusze. Z głową pochyloną do przodu parli powoli, jeden jest tylko azymut. "


Willow ::: Wielkie dzieło ... .. . . .

"Bez wątpienia Karków było miasteczkiem stworzonym wprost dla zapracowanych biznesmenów, pragnących odpocząć z dala od hałaśliwego, szarego, tonącego w smugach dymu miasta. Spacerując w lesie można było zapomnieć o nieudanych inwestycjach, wylegując się na "plaży" nie myślano o przytłaczających podatkach, podczas sączenia piwa w barze myśl o nudnej, papierkowej robocie odchodziła w niepamięć. Karków to świetne miejsce wypoczynku, mówili ludzie wracający z urlopów, tu można odpocząć. Mówili swoimi znajomym i oni też zjeżdżali do Karkowa. Latem miasteczko tętniło życiem. "


Orin ::: Morze i mgła ... .. . . .

"Ten most przyciągał Crimson jak magnes. Wiedziała, że pójdzie tam kiedyś, jak wszyscy, podążając traktem swych przodków. Co czekało tam, po drugiej stronie? Może śmierć, jak twierdzili niektórzy? A może jakaś cudowna kraina, gdzie nie ma głodu ni biedy, cierpienia ni łez... Szczęście tak wielkie, że nikt nie chce go porzucić... Kiedyś sprawdzi to, ale nie teraz. Nie teraz...

Crimson odwróciła się. Spoglądała teraz w kierunku miasta. Tern - miasto, które było jej domem. Brukowany rynek, kilkanaście ulic, może dwieście domostw, garkuchnia Monty'ego, gospoda jej ojca, świątynia, cmentarz... Oświetlone bursztynowym światłem pochodni kilka kolumn okalających wejście do zamku - siedzibę Czarownic. Właściwie nie był to zamek w tradycyjnym rozumieniu tego słowa, a zwany był tak tylko ze względu na swe ogromne rozmiary. "


Martakop1 ::: Szarość ... .. . . .

"Jest smutna. Jej postawa wyraża melancholię. Jest lato. Ludzie są szczęśliwi. Ona jak zwykle nie. Tym razem jednak jest jeszcze gorzej niż zwykle. Czuć w niej jeszcze przerażenie i rezygnację. Wszechogarniającą bezsilność. Położyła książki na ławce. Na wierzchu leży list. Podeszła do szarej ulicy. Przejeżdżają szare samochody. Brązowe dziewczę bardzo długo przygląda się tej szarości. Nawet mgła nie jest biała, lecz szara. Jak zresztą prawie cały świat. A samochody pędzą niezmordowane. Brązowa wbiega pod jeden z nich. Na szarej ulicy czerwona plama. Szarzy ludzie z ciekawością i perwersyjna przyjemnością przyglądają się temu kolorowi. W końcu znudzeni odchodzą. A Brązowa już nie wróci do mojego Szarego Parku. Już nigdy. "


Draugen ::: Śmierć ... .. . . .

"Oczy ojca rodziny robiły się coraz bardziej zamglone.
Dzwonek do drzwi.
Wysoka postać ubrana na czarno wchodzi do pokoju. Ściąga płaszcz i nakłada czarną stułę na sutannę. Jego siwe włosy są mokre, na dworze pada deszcz.
Płacze nawet niebo.
Nie, to anioły i wszyscy święci.
Wyznaj swoje grzechy - głos donośny i poważny. Nie znoszący sprzeciwu.
Człowiek leżący na łóżku przechyla głowę, na jego czole błyszczy się olejek. Jego zapach rozniósł się po całym pokoju. Mężczyzna zaczyna szeptać, jego głos jest ledwo słyszalny.
Jedno spojrzenie na płacz dzieci. "


Moyra ::: Weekend ... .. . . .

" Krzyk uderzanego dziecka wsącza się. Jest przeplatany charkliwym głosem mężczyzny, który szarpiąc go, tłumaczy, co myśli o hałasowaniu, gdy ten śpi.
Odsłaniam uszy i słyszę jego cichy, przepełniony skargą płacz. Chciałabym podejść, utulić je, ale wiem, że to jeszcze nie czas...Kiedyś. Ludzie zawsze na mnie czekają. On też może."


Military ::: Ucieczka ... .. . . .

"Uśmiechnął się kwaśno, a kolejna kropla potu spłynęła na kołnierz poszarzałej i pomiętej koszuli, tworząc tam ciemną plamę, chociaż na zewnątrz panowała biała zima. Poczęstował dwóch pozostałych obecnych, lecz zarówno więzień w wyblakłym, niebieskim uniformie, jak i człowiek w garniturze stojący przy drzwiach, odmówili."








Opowiadania Miesiąca


Ijon Tichy ::: Mind (O#09)... .. . .

Khaoi ::: Koło (O#10)... .. . .




Mariusz Saint

storytellers@poczta.fm


<<< powrót do Wstępniaka :::: ^^ do góry ^^||