Interpretacja domorosłego znawcy |
Another Brick in the Wall Part 1
Daddy's flown across the ocean
Another Brick in the Wall Part 2
We don't need no education
Another Brick in the Wall Part 3
I don't need no arms around me
Teoretycznie rzecz biorąc te trzy części to w pewnym sensie oddzielne utwory, które, jeśli mają się z czymś łączyć, łączą się (bo płynnie przechodzą) z sąsiednimi utworami na płycie "The Wall" Pink Floyd. Jednak każde dziecko zauważy, że są do siebie podobne zarówno muzycznie, w warstwie tekstowej, jak i pod względem przesłania w nich zawartego. Dlatego spróbuję je zinterpretować jako trzy utwory składające się na jedną całość.
Sytuację z pierwszego utworu można zinterpretować dwojako: albo ów 'ojciec' rzeczywiście poleciał za ocean, np. 'za chlebem', zostawiając swoje dziecko z samotną matką (lub samo, jeśli jest półsierotą), lub ocean ma przedstawiać ogólne odizolowanie ojca od syna (w Pink Floyd raczej nie było kobiet, a ja zakładamm, że autor identyfikował się z 'podmiotem lirycznym'. Nie można jednak jednoznacznie uznać, że postać ojca dobrze się kojarzy podmiotowi; wypowiedź: "A snap shot in the family album/Daddy what else did you leave for me" sugeruje, że brakło emocjonalnej więzi między rodzicem a dzieckiem. Z kolei dwie ostatnie zwrotki sugerują, że jest to kolejny z wielu typowych przypadków, "kolejna cegła w murze".
A teraz kolej na najbardziej znany evergreen (bo wszystkie ich utwory to evergreeny) Floydów. Jak wszyscy zapewne wiedzą, opowiada on o zgubnym wpływie państwowego szkolnictwa (i przymusu nauki) na psychikę i indywidualizm młodego człowieka. Podmiot liryczny wyraźnie daje do zrozumienia, że powszechne szkolnictwo jedynie ogranicza ponadprzeciętne zdolności dzieci i ich samodzielne myślenie, które państwu z przyczyn oczywistych nie służą. Zredukowanie dzieci do roli konsumentów i biernych członków społeczeństwa zostaje osiągnięte, jak twierdzi podmiot liryczny, poprzez wyrafinowaną przemoc psychiczną, która ma przeprowadzić młodzież przez okres buntu przeciwko apodyktycznym belfrom do momentu, kiedy stają się oni autorytetami i wzorami do naśladowania. Pominięte w oficjalnym tekście wrzaski belfra, które brzmią następujaco: "How can ye have any pudding if ye don't take yer seats!", "If ye don't take yer seats, yer not gonna have any pudding!", "Go on! Take ye seats!" jedynie potwierdzają to, że młodzi ludzie przeżywają istne pranie mózgu, w wyniku czego zostają bezmyślnymi maszynami, które uznają za słuszne tylko te cele i sposoby na ich osiągnięcie, które zostają oficjalnie ogłoszone za słuszne przez państwo\Żydów\masonów\cyklistów. No i oczywiście kończą jako kolejne cegły w murze.
Ostatni utwór to krótkie i jednoznaczne zakończenie serii. Podmiot stwierdza, że nie chce być chronionym ani przez państwo, ani innych ludzi - chce polegać na sobie. I właściwie tylko sobie, bo w końcu nie na narkotykach, które by go otumaniały i przywracały 'społeczeństwu' jako porządnego konsumenta; nie na mediach podających na talerzu lekkostrawną papkę dla idiotów - zresztą na początku słychać, jak nasz wkurwiony bohater za przeproszeniem rozpieprza całą masę telewizorów i radyj. I słusznie, bo całe jego życie składało się z siermiężnych cegieł.
Cóż więcej napisać? "Another Brick in the Wall" wyraża bunt przeciwko tłamszeniu indywidualizmu i wolnej woli w jednostce, które jest dokonywane na różne sposoby - od zwiększania podatków po wywoływanie nienawiści wśród najbliższych (nie ma to jak socjotechnika). Przez kogo? Niewiadomo. Najprościej powiedzieć, że przez świnie, które wolą siedzieć u żłobu miast coś zdziałać. Ale gdyby się zastanowić, to można by dojść do zaskakujących wniosków. No i z tym zostawia Czytelników niżej podpisany...
|