Jakieś 3 lata temu wybrałem się do kumpla z bardzo ważną misją przegrania "symfonicznej" koncertówki
pewnego komercyjnego zespołu na kasetki. Cała operacja przebiegła pomyślnie, ale nie o to tutaj chodzi, ponieważ
po dopełnieniu powyższego procederu kumpel pokazał mi inną płytkę. Płytka, a właściwie jej okładka była
ciemno niebieska z wizerunkiem czaszki przewiercanej niemałym wiertełkiem :) Jak już zapewne się domyślacie tą
płytką była Far Beyond Driven wspaniałego zespołu jakim jest/była Pantera. Wtedy myślałem, że to jakaś
za przeproszeniem muzyka etniczna czy relaksacyjna (wnioski wyciągałem z nazwy zespołu ;), ale na szczęście
bardzo pomyliłem się w moich osądach. Po włożeniu cedeka do napędu moje uszy usłyszały jak najbardziej
prawdziwą muzykę metalową. Album rozpoczyna ostry & szybki Strength beyond strength i właściwie tak
już jest do końca płyty :D Czasami tylko muzyka znacząco zwalnia, ale zyskuje wówczas na ciężarze.
Drugi kawałek to mój ulubieniec jeśli chodzi o dręczenie sąsiadów - Becoming. W zasadzie następujące
po nim 5 minutes alone i I'm broken też są niczego sobie, ale numer pięć zamiast
Good friends and a bottle of pills powinien nazywać się Psychodelinczny sen. Nie to, że jest zły
czy coś, on jest po prostu inny od reszty, taki krótki przystanek w drodze do końca płyty (za to dość hmmm
ciekawy tekst posiada). Później mamy sześć jeśli nie ultra ciężkich to ostrych i szybkich numerów. Nie będę tu
wgłębiał się w żaden z utworów, bo przeważnie kiepsko mi to wychodzi, ale generalnie wszystkie te kawałki
chrakteryzują się dużym potencjałem mocy i mogą sobą wiele rzeczy rozpiździć w drobny mak, a jeśli dodać do tego
wspaniały głos Phila Anselmo to otrzymujemy jeden z najbardziej ostrych, ciężkich i agresywnych (tak, Far Beyond...
to agresywny album, nawet sam zespół przyznaje, że chyba trochę przesadzili, ponoć St. Anger Metalliki też jest
agresywny, tylko ja nie wiem, w którym miejscu :/ ) albumów w całej dyskografii Pantery. Ej zaraz, zaraz... to
jeszcze nie koniec płyty! Na sam koniec metalowi panowie zaserwowali nam coverka w postaci Planet Caravan
z repertuaru Slipk... buahaha Black Sabbath oczywiście. Kawer równie spokojny jak oryginał, więc i Anselmo musiał
spuścić z tonu :) Teraz to już naprawdę koniec. Far Beyond Driven może szczytem osiągnięc Pantery nie jest,
ale jak już wspominałem jest dawką naprawdę ostrej jazdy co jest dowodem na to, że Teksas to nie tylko
country, ale też niezły thrash. Polecam wszystkim rzeźnikom
OCENA: 7/10
Mactare