Manitou nadchodzi...
GRAHAM MASTERTON - "Manitou"
Opowiem Wam historię o pewnym wielkim indiańskim czarowniku, którego zwą Misqamacus . Tak - był on wielkim szamanem, jeśli nie największym: kontrolował wszystkie żywioły, potrafił walczyć jak równy z równym z potężnymi demonami świata starożytnego. Tak - to było dawno temu, zanim pierwsza biała stopa stanęła na lądzie zwanym dzisiaj Ameryką . Jak podają legendy - szaman może odrodzić się siedem razy,
dowolnie w przeszłości lub przyszłości... biada wam nędzni biali osadnicy... pożałujecie tego, iż grabieżczo
wzięliście w posiadanie ziemie Indian. Łza za łzę, krew za krew, cios za cios...
Żądne zemsty, nie mające imienia demony przybędą na ziemię by pomścić autochtonów
Ameryki Północnej. I - wierzcie mi - one nie znają litości !
Oki, po wyjątkowo niepokojącym wstępie do książki Grahama Mastertona o tytule "Manitou" pragnąłbym przejść do zasadniczej części tejże recki.
Głównymi bohaterami tej książki są: facet, który na codzień zajmuje się przepowiadaniem przyszłości starym paniom , w aferę z odrodzonym w XX wieku szamanem (mam nadzieję, że już się tego domyśliliście ) wplątuje się przypadkowo - czyli standardzik; następnie chirurg renomowanej kliniki; jako ostatni śmiertelną walkę podejmuje współczesny szaman, którego nazwy nie powstrzymam się przytoczyć - Śpiewająca Skała (nie, drogi czytelniku, nie żaden Sikający Pies).
Graham Masterton w swojej powieści wzorował się na prozie H.P. Lovercrafta, zapożyczając wspomnianego Misqamacusa oraz gros innych zapomnianych, indiańskich bóstw. Sądzę, iż jest to dobre posunięcie, aczkolwiek moim zdaniem mister Master(ton) nie w pełni wykorzystał potencjał drzemiący w tej tematyce. Z całym szacunkiem dla jego twórczości - uważam , że jest tu zbyt dużo makabry (choć może to być plusem...) , a zbyt mało napięcia - co jest cechą priorytetową w książkach grozy (patrz S. King).
Podsumowując - książka dobra, lecz nie zwalająca z nóg - ot, kolejny, krwisty horror....
A ciemność przykryje niebo i ulice Nowego Jorku spłyną krwią....
PS. Pozdro dla mojego kumpla - Karola M.
PPS. ...i wszystkich innych świętych.
Haldir of Lothlorien