JOANNE K. ROWLING - "Harry Potter And The Order Of The Phoenix"

Jest to piąta część przygód Harry'ego Potter'a - czarodzieja, o którym książki (pisane przez J. K. Rowling) zdobyły ogólnoświatową popularność - przez jednych ukochane, przez innych wręcz znienawidzone (że to niby komercja, albo satanizm itp. itd. całkiem bezpodstawnie, ale to już inna sprawa). Ja należę raczej do tej pierwszej grupy, dlatego na część piątą czekałem z wielką niecierpliwością i prawie takim samym niepokojem.

Kiedy już dostałem książkę (po angielsku - krewni za granicą robią swoje :-)) pochłonąłem ją w dwa dni. Wyczynem to było niemałym gdyż książka waży kilogram (dosłownie), a przeliczając na strony - około 860(!!). No cóż... czas teraz na moje odczucia po przeczytaniu tego monstra.

A są one raczej mieszane, delikatnie mówiąc... Nie wiem czemu tak jest, ale jakoś nie byłem zadowolony gdy skończyłem. Działo się to chyba z trzech powodów (ale jednego malutkiego :-)) - otóż jak zapewne większość z tych którzy się tym interesują wiedzą, jedna z ważnych osób ginie w tej części (każdy kto chciał się dowiedzieć kto, ten już to wie - ja tajemnicy nie zdradzę). Przeżyłbym to nawet, gdyby nie to miało jakieś poważne następstwa w tym tomie, ale tak nie jest. Śmierć ta jest bezsensowna, przypadkowa wręcz bym napisał... żeby to Harry (zrozpaczony i pałający żądzą zemsty) chociaż wykonał (udane) zaklęcie Cruciatas na mordercy to miałoby to dla mnie jakiś sens... a tu nic. Chociaż pisarka zostawiła malutką furteczkę (przynajmniej tak mi się wydaje), więc nie wszystko stracone.

Drugi z tych powodów - książka jest po prostu za długa!! Wiem, że to stwierdzenie może się okazać dla niektórych co najmniej dziwne, ale tak jest. Ciekawie robi się dopiero gdzieś w okolicy czterechsetnej strony, wcześniej niby coś się dzieje, ale jakoś tak... niemrawo. Wiem, że może trochę przynudzam, ale jednak to czułem po lekturze. Naprawdę ciekawe rzeczy wraz ze sporym przyspieszeniem zaczynają się gdzieś w rejonach 550-600 stronicy.

Nie oznacza to, że wcześniej jest nudno - wręcz przeciwnie! Jest to po prostu jakieś takie... rozciągnięte - jak mały kawałek masła rozsmarowany na za dużej kromce :-).
Teraz jeszcze ten malutki, ostatni, bastion mej krytyki :-). Denerwujące (a właściwie irytujące) są pewne sprzeczności, a raczej nieścisłości dziejące się w książce (ta część będzie raczej dla potteromaniaków). Takim szczegółem jest, np. veritaserum (czyli napój powodujący bezwarunkowe mówienie prawdy) i sprawa wierzenia słowom Pottera - Ministerstwo Magii zaprzecza że Voldemort powrócił, nazywając Harry'ego kłamcą - czy nie prościej byłoby mu podać rzeczony napój, spytać co się stało, i po sprawie (przynajmniej ja tak rozumuję)? 

Dobra, koniec krytyki - książka jest tym, co mali (i duzi też :-)) czarodzieje lubią najbardziej - wypełniona magią, zaklęciami i akcją. Jest to już piąty rok w Hogwarcie, Harry ma lat 16 (jeśli się nie mylę :-)), doświadcza więc różnych "rzeczy" związanych z wiekiem dojrzewania - zaczyna np. interesować się płcią przeciwną - co prawda za dobrze mu to nie wychodzi ale mniejsza o to :-). Zostają rozdane odznaki prefektów - jednym zostaje Hermiona (wiadome), ale drugi prefekt jest niespodzianką :-). Jest też nowy nauczyciel Obrony przed Czarną Magią - ale o nim cicho sza!

Podsumowując jest to książka dobra, ale jednak gorsza niż tom czwarty czy też trzeci (w moim odczuciu), jednak warta jest przeczytania dla tych którzy małego (chociaż powinienem napisać "średniego" :-)) czarodzieja znają i lubią, chociaż ja mimo wszystko raczej się zawiodłem... może dlatego że za dużo oczekiwałem...?

Ocena: =8/10 (osiem na szynach :-))

Wojciech Rutkowski (alias dziadzius) 

wojtek200@poczta.onet.pl


P.S. Ktoś wie może czy istnieje jakaś strona internetowa tłumacza Harry'ego, gdzie można proponować swoje koncepcje co do translacji? bo na przykład nie wiem czemu stosuję się tytuł w Polsce jako "Harry Potter i Zakon Feniksa" - zakon momentalnie przywodzi mi na myśl albo Krzyżaków albo jakichś mnichów w wysokich gór... nie można by zrobić Stowarzyszenie Feniksa? 
P.P.S. Gorąco proszę o przesyłanie własnych zdań, refleksji itp. na moją skrzynkę - z chęcią podyskutuję