Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja

.::. Rune

Daven

Bohaterowie oczekują mnie...
Wrogowie jadą szybko, niczym powiew wiatru
Nie świadomi, że podążają ku wieczności
Siodłam konia, piję ostatni trunek
Cięciwa łuku i stal zwycięża
Wysocy, silni, samotni - jesteśmy królami
Jeźdźcy na trąbie powietrznego ognia
Opatrzność przynosi nam koronę i pierścień
Chronioną przez krew i naszą dumę
Odynie, czekam!
Twym prawdziwym synem jam jest
Wynoszę Cię pod niebiosa, gdy śmierć mi bliska
Zostawiam Ci mój miecz, kłaniam Ci się
Nasze jest Królestwo Stali (*)  

  We Francji znani byli jako Normanowie, w Anglii nazywano ich Duńczykami (niezależnie od miejsca przybycia), w Irlandii określano ich mianem Finngall ("jasnowłosi cudzoziemcy" - Norwegia) lub Dubgall ("ciemnowłosi cudzoziemcy" - Dania), na terenach Niemiec przyjęło się określenie Askemann, w Bizancjum - Warangam, w Rosji - Waregam. Zaś w samej Skandynawii, wojowników podejmujących wyprawy za dalekie morza zwano wikingami.

  Ludność napadanych krajów widziała ich zazwyczaj odzianych w kolczugi, z mieczami lub ogromnymi toporami u pasa. Nie znali litości, mordowali, często uprowadzali oraz grabili osadników, zabierając im cały dobytek. Ich hegemonia trwała z przerwami niemal trzy stulecia: od końca VIII w. do drugiej połowy XI w. Jednak jest to tylko powierzchniowy opis tej nacji. Czyny te, w dużej mierze przedstawiane były jedynie z koncepcji ówczesnych ofiar. Jak obecnie się dowiadujemy, wikingowie w całej tej barbarzyńskiej otoczce znaleźli miejsce na oryginalną kulturę...

  Wróćmy do XXI wieku. Gier, które mają coś wspólnego z wikingami na naszych pecetach, nie było może nad wyrost, ale fani raczej nie powinni narzekać. Że wspomnę o trylogii "Myth", dylogii "Cultures", "Medieval Total War", "Rune", "Blade of Darkness" i jeszcze kilku. Zaś grą, którą dzisiaj przedstawię będzie dzieło HeadGames - "Rune".

  Animujemy postać Ragnara - młodego wikinga, dla którego - jak się okaże - los w osobie bogów, zgotował multum przygód.

  Ten dzień miał być dla Ragnara czymś wyjątkowym. Po udanym przejściu prób, stał się on pełnoprawnym wojownikiem, i to jakim! Najlepszym w wiosce!
Tuż po ukończeniu testów czekało na niego pierwsze zadanie. Wraz z ojcem i kilkoma innymi oddanymi sługami Odyna, udał się drogą morską na spotkanie ze poddanym złego boga Lokiego - imieniem Conrack, w celu pokojowej konwersacji. Trzeba wam, bowiem wiedzieć, że mroczne oddziały Conracka znane było z bezwzględnych napadów na osady, a ich wojenna ścieżka niechybnie kroczyła ku Wotankeld - rodzimej miejscowości Ragnara. Podstępny Conrack wykorzystał nadarzają się okazję i niespodziewanie zaatakował łódź. Chwila, krótki moment i okręt wraz z załogą znalazł się na dnie w postaci wraku... Ale jednak, wbrew prawom natury, ktoś ocalał. Odyn postanowił dać jeszcze jedną szansę naszemu bohaterowi. Ragnar powstał z zaświatów w jednym celu - zemsty.

  Fabularnie rzecz ma się dość standardowo - ot, krwawa zemsta za śmierć najbliższych. Ale wiadomo nie od dziś, że nie samą historią gracz żyje. Rune jest grą TPP, nastawioną zdecydowanie na walkę i to ona stanowi jej kwintesencję. A walczy się wręcz cudownie. Wyobraźcie sobie: Nadbiega martwiak, zasłona tarczą, odparcie ataku, zamach mieczem i przeciwnik pozbył się prawej górnej kończyny, blok, kolejne uderzenie, wróg przeistoczył się w posokę krwi czekającą na ostateczne, podskok, obrót o 180 stopni, miecz w gardzieli i już mamy, czym ozdobić ścianę w pokoju - głowa leży u naszych stóp. Coś niesamowitego. :) A jeżeli dodać do tego moc rune, czyli coś jakby heroizm u berserków, która zwiększa się wraz z zabijaniem kolejnych potworów, ach, to trzeba zobaczyć. Z tą mocą, żaden piekielny pomiot nie da nam rady.

  A czym eksterminujemy? Od zwykłych mieczyków począwszy, na ogromnych dwuręcznych toporach skończywszy. Do wyboru mamy ok. 15 różnego rodzaju oręża. Bronie podzielono na miecze, maczugi i topory - dla każdego coś miłego. Każdym rodzajem walczy się zupełnie inaczej. Nie ma nic lepszego do odcinania łbów, niż zadający sieczne uderzenia miecz, toporem, w piękny dla oka sposób, przeistoczysz oprawcę w słup krwi, a maczugami (zawarto tu również młoty) rozgniatać będziesz niemiłosiernie, po przeciwniku zostanie jedynie symboliczna plama. Nie powiem, w żadnej innej grze totalna rozpierducha jaką serwowałem, nie sprawiała mi tyle radości.

  Co piszczy w bestariuszu? Toż to wszechobecne gobliny, kraby, zombiaki, śnieżne bestie, mroczni wikingowie, krasnoludy etc. Na upartego można by tu jeszcze wcisnąć inne bestie, ale po co? Każde posiadają swoją mentalność i powiązane są ze swoistymi lokacjami i występują jedynie w określonym środowisku. Dlategoż nie ma takich idiotyzmów, jak walka z krasnoludami podczas śnieżnej burzy na jakimś pustkowiu. Oczywiście, można czasami przyczepić się do inteligencji, jaką prezentują, jednak zazwyczaj ich ruchy naprawdę pozytywnie zaskakują. Słabsze potwory atakują grupą i zakładają wymyślne pułapki. Pojedynczy goblin nie sprawia problemów, ale ich zwarta grupa już tak. Te silniejsze nie zwracają uwagę na obronę, atakując bezpardonowo i bez namysłu. Istnieje zasada - im większy tym głupszy. Czasami zdarzyć się może, że pobity wróg czeka już tylko na ostateczny zamach mieczem.

  W czasie swej wędrówki przemierzymy różnorakie lokacje. Już na samym początku gry, przewijać będziemy się przez podziemne, bujne w roślinność sieci jaskiń, gdzie bez pływania również się nie obędzie. Następnie nawiedzimy ogromną warownię z mnóstwem lawy, mostów, zapadni i truposzów. Ach, ten klimat piekła tam zawarty. Wpadniemy również w śnieżną zamieć, gdzie temperatura wokół, istotnie spada na łeb na szyję. Skuta lodem woda robi świetne wrażenie, już nie mówiąc o odbiciu Ragnara w nim. Lokacje są zróżnicowane i nie ma szans, aby popadały w monotonność. Grając, naprawdę czułem, że flora i fauna żyje i nie jest podyktowana mojej osobie. Krasnoludy i gobliny nienawidzą się, dlatego możliwe jest napotkać ich starcia w czasie podróży. W ogóle, to zazwyczaj gobliny "zaczepiają" inne stworzenia - konfliktowa rasa. :)

  W grze zachodzi dobra interakcja z otoczeniem. Niemal wszystko można zniszczyć, spalić, rozpruć. Ciekawostką jest to, że po odcięciu kończyn bądź głowy przeciwnikowi, można nimi walczyć! I to z całkiem niezłym skutkiem. Fajna sprawa, że nasz heros wraz ze zmianą klimatu i środowiska przebiera się w nowe ciuszki. W "Heavy Metal FAKK2" zastosowano podobny manewr, tyle że tam Jule zakładała dużo seksowniejsze rzeczy, zresztą i ona dużo lepiej wyglądała. ;) Może dlatego, że gustuję w niewiastach. :)

  Jak na przełom wieków, kiedy gierka powstała, grafika prezentuje się nadal okazale. Już nie wspominając o świetnym odwzorowaniu lokacji (i klimacie im towarzyszącym), ale modele postaci są wręcz genialne. A to przez dużą liczbę szczegółów nań przypadającą. Ale popatrzmy na oręż, a w szczególności na miecze. Wypisane na nich napisy runiczne, dobrze oddana rękojeść, ach gdybym miał takie w domu... I te cienie w trakcie zabawy pochodnią. Całość dźwiga engine Unreal, a ten jak wiemy, swego czasu nie miał sobie równych.

  Dźwięki. Te są, jakby wyjęte z rzeczywistości. Świst miecza, odgłosy zwierząt, potworów, wiatru - wszystko to pamiętam jak dziś. W trakcie grania, w większości nie towarzyszy nam żaden motyw muzyczny. Jedynie przed walkami coś w tym elemencie rusza, ale jak rusza! I bardzo dobrze, nie przeszkadza w zabawie.

  Podsumowania czas nadszedł. Cóż, gra się po prostu świetnie, co tu dużo pisać. Nigdy bym nie pomyślał, że tak przesiąknięta krwią gra może niemiłosiernie wciągać. Nie jest w żaden sposób odkrywcza, ale w kilku elementach wprowadziła powiew świeżości. Bardzo chciałem dać o pół oczka więcej, ale jest ona za krótka. Bez zarywania nocek, przejście jej zajęło mi zaledwie 5 dni. To zbyt mało, przygoda kończy się za szybko. No, ale nie można mieć wszystkiego. Podsumowując podsumowanie - prawdziwa gratka dla fanów TPP i wikingów.

8+/10
:: PLUSY:
+ Wikingowski klimat
+ Świetny model walki
+ Zróżnicowane lokacje
+ Grafika i audio
:: MINUSY:
- Za krótka
- Kilka błędów
-
Nawalanka w najlepszym stylu, oparta na enginie Unreal'a - czegóż chcieć więcej. Souljah

Prenumerata

O
P
I
N
I
A
:: INFO O GRZE:
producent: HeadGames
premiera: przełom 2000/2001
gatunek: TPP
internet: www.runegame.com
wymagania zalecane: procek 450Mhz, 128MB RAM, grafika 8MB
.:. Wyjście do AM .:.