|
.::.
Return to Castle Wolfenstein
Blondi
Witam
wszystkich czytelników i zapraszam na wycieczkę do Zamku Wolfenstein. Aha,
weźcie ze sobą kamizelki kuloodporne, broń i sporo amunicji- na pewno się
przydadzą!
Gdzieś daleko, w odległej galaktyce...
Dawno, dawno temu, w 1992r., kiedy nie potrafiłem jeszcze płynnie mówić,
światło dzienne ujrzała gra przełomowa. Myślę tu oczywiście o Wolfenstein 3D.
"Zwiedzaliśmy" sobie zamek pełen hitlerowców, zbieraliśmy skarby i strzelaliśmy
do wrogów. Mimo iż mieliśmy jedynie cztery spluwy, a poziomy nie były
trójwymiarowe to Wolfie 3D przeszedł do historii gier komputerowych jako
pierwsza produkcja z widokiem z oczu bohatera.
Fabuła i misje
II Wojna Światowa trwa. Niemcy oprócz siły swego wojska chcą użyć magii.
Więc szaleni naukowcy biorą się do pracy. Na jej efekty nie trzeba długo czekać.
Przywołane przez
Hitlerowców stwory stanowią spore zagrożenie. Dowiaduje się o tym amerykański
wywiad i wysyła dwóch agentów do zbadania sprawy. Niestety, agenci nie są tak
sprytni, jak ten pracujący dla Królowej brytyjskiej i wpadają w łapy Faszystów.
Nasi bohaterowie zostają uwięzieni i w tym momencie zaczyna się gra. Strażnik
przychodzi do naszej celi, aby zabrać nas na małe "doświadczenie". Na szczęście,
nasz heros o nazwisku Blazkovitz załatwia
Niemca i jest wolny. Po opuszczeniu celi zabija naukowca, który przed chwilą
spalił "takimi niebieskimi promieniami" ;) naszego kolegę. Scenariusz
teoretycznie mało realny, ale całkiem wciągający. Następnie uciekamy z zamku, co
nie jest zbyt trudnym zadaniem. Po opuszczeniu go, przechodzimy wiele rodzajów
misji. A misje są przeróżne. Czasem trzeba coś wysadzić, kogoś znaleźć,
zastrzelić wysoko postawionego generała itp. W niektórych zadaniach "należy
zachować ciszę", w niektórych strzelamy na wszystko do okoła. Miejsce akcji
również dość często się zmienia począwszy od środkowoeuropejskiego lasu, przez
wioski i krypty po zaśnieżoną Norwegię.
Właściwa gra
Po odpaleniu RTCW oglądamy całkiem fajne intro i główne menu. Natomiast
menu przypomina mi trochę layout Games Cornera. Naprawdę. Ciemne kolory,
poszczególne opcje umiejscowione są u góry i napisane stosunkowo małą czcionką.
Jak zwykle zajrzałem do opcji (jest ich trochę) po czym wcisnąłem "Nowa gra"
Wybrałem sobie poziom trudności i zacząłem grać. Przez pierwsze kilka planszy
przechodzimy bez większych kłopotów. Dopiero później zaczynają się schody. Nasi
przeciwnicy to już nie tylko zwykli szeregowcy uzbrojeni w MP40,ale również
oficerowie, generałowie, żołnierze w specjalnych kombinezonach zaopatrzeni w
miotacze ognia i wyrzutnie rakiet, armia niejakiej Helgi von Buloff, w której
skład wchodzą kobiety uzbrojone w steny*, potwory wywołane przez szalonych
naukowców, a co jakiś czas stajemy oko w oko z szczególnie trudnym
przeciwnikiem. (W grach konsolowych to się chyba nazywa BOSS) Takich okrutnych i
wielkich bydlaków spotykamy kilku, ale najstraszniejszy (w porównaniu z innymi)
jest boss na końcu gry. Ów potworek nazywa się bodajże Henryczek. Urocze, czyż
nie? Jest to ogromna kupa mięcha, które raz po raz uderza nas swoją wielgachną
łapą (lub czymś, co w niej trzyma), lub wysyła po nas rozmaite stworki i
potworki. Oprócz tego, że przeciwnicy są groźni sami w sobie, mają również
niegłupie rozumki;) Żołnierze potrafią odrzucić granat rzucony w ich stronę, (o
tym, że nie pchają się pod lufę nie wspomnę, bo to standart w FPS-ach), potwory,
które spotkamy w kryptach potrafią osłaniać się tarczami i powoli zbliżać się w
naszym kierunku by, gdy znajdą się pól metra od nas roztrzaskać nam głowę
toporem. Należy tu jeszcze wspomnieć, że kule odbijają się od tychże tarcz i
bywa, że trafiają w nas. Równie sprytne są "wojownicze kobiety" jak nazwał je
mój kumpel (chodziło mu o te dziewczyny w czarnych, obcisłych kosiumach ze
stenami). Te to dopiero są zwinne! Robią fikołki, odskakują, chowają się za
kolumnami, murami itd. Czyli po prostu bardzo ciężko je trafić.
Grafika i Muzyka
Grafika w chwili wydania gry stała na bardzo wysokim poziomie, a i teraz
nie drażni oczu.
Szczególnie podobają mi się momenty, gdy strzelają do nas ze stenów. Kule
zostawiają za sobą ślady (są to właściwie takie jasno pomarańczowe smugi), które
bardzo ładnie i efektownie wyglądają. W grze możemy spotkać mnóstwo efektownych
zabiegów graficznych (dynamiczne oświetlenie i świetnie zrobione cienie), które
dziś nie robią już takiego wrażenia jak dawniej. Muzyka również stoi na
przyzwoitym poziomie. Animacja postaci wygląda bardzo dobrze. Gra ma przy tym
dość niskie wymagania sprzętowe. Na moim kompie przed uprgejtem (C566, 64 MB,
RIVA TNT2, SB128) gra nie chodziła może super płynnie, ale dało się grać.
Multi
Gra ma również niezwykle grywalny tryb multi. Wcielasz się w rolę jednego
ze specjalistów
i walczysz, walczysz, walczysz. Jedynym minusem trybu multi jest jego grywalność,
bo później można trafić do szpitala po ujrzeniu rachunku za telefon.
Werdykt szanownej komisji brzmi...
Jednym słowem gra jest grywalna i bardzo ładna. Niestety, zanim na dobre
rozpoczniemy zabawę gra się kończy. W grze jest bodajże 16 plansz, które można
przejść w tydzień. Inna sprawa, że plansze są ładne i zróżnicowane. W każdym
razie grę polecam nie tylko fanom FPSów, ale wszystkim graczom. Niestety, nie
jest to nic nowego. Kolejna dobrze wykonana strzelanka. Brak żadnego powiewu
świeżości. Ale żeby nie pozostawić złego wrażenia na koniec, powiem inaczej.
Pomysł stary, wykonanie dobre, grywalność wysoka- a więc wychodzi 8+.
* sten to to taki karabin, jakby ktoś nie wiedział
:: PLUSY:
+ Grywalność
+ Przyjemna graficzka
+ Dość ciekawa fabuła
|
:: MINUSY:
- Za krótka
- Nic nowego
| Od tej gry
wymagałem o wiele więcej, a dostałem zwykłą dobrą strzelaninę. Po pewnym czasie
zaczyna wiać ostro nudą. Najlepszą oceną dla tego tytułu według mnie jest 8.
Caleb |
O P I N I A
|
:: INFO O GRZE:
Autor nie podał.
|
|