Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja

.::. The Secret of Monkey Island

Daven

  Zaprawdę powiadam wam, były takie czasy - odległe - ale zawsze, gdy przygodówki święciły sukcesy połączone z ogromną popularnością na naszych (bardziej lub mniej) kochanych maszynach. Umysły ówczesnych graczy były częściej używane i wyeksploatowane niż refleks i zręczność ich obecnych odpowiedników. A jaka gra zapoczątkowała ten okres? Myślicie, że poniżej opisana? Raczej nie, ona rozwinęła skrzydła gatunku i pokazała jak należy tworzyć. Tylko i aż tyle. :)

  Początek lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Wtedy ukazała się na owa gra i zawładnęła sercami graczy spragnionych intelektualnej zabawy z ogromną dawką humoru. Czasy tak odległe, że pewnie większość z was jeszcze nie było na świecie, albo uczyliście się chodzić lub jak było w moim przypadku, zaciągaliście się dopiero do przedszkola (a raczej zaciągani byliście przez rodziców). Dlatego właśnie chciałbym ją przypomnieć szerszemu gronu.

  Guybrush Threepwood to nikt inny jak bohater opowieści. Człek nieprzeciętny, nad wyrost inteligentny i sprytny, no i został obdarowany przez naturę niezwykłą umiejętnością wstrzymania oddechu na 10 minut! Ma tylko jeden problem - często popada w tarapaty przez swoją, że tak powiem "gapowatość". Czym to się przejawia? Ano, chciałby on zostać "mighty pirat". Każdy ma marzenia, dziękujemy i do widzenia! Ale nie w jego przypadku. On musi zostać piratem, podróżować po bezkresnych oceanach w poszukiwaniu skarbów, odkrywać nowe lądy, ograbiać je, zabierać biednym i oddawać na cele charytatywne (czyt. sobie, w końcu trzeba za coś załatać dziurę w statku - cholerni tubylcy! :)), czy jakoś tak. A jak tego dokonać, jeżeli nie ma się po swojej stronie prawdziwych wilków morskich, którzy nauczą przystosowania do przyszłego zawodu? Guybrush wiedział o tym i zaczął działać.

  Grę zaczynamy przed miejscową oberżą piracką "Scuum Bar", gdzie po zawitaniu, wśród tłumu pijanych, bohater wypatrzył trzech, z wyglądu ważnych jegomości. Po krótkiej konwersacji dowiaduje się, że aby zostać pogromcą mórz musi pomyślnie przejść trzy testy: ukraść pewną rzecz z domu pani gubernator, zostać mistrzem miecza i odnaleźć ukryty na wyspie skarb. Jak tego dokona, droga do kariery (?) staje otworem.

  Gra jest niesamowicie i wręcz w cudowny sposób przesiąknięta nieskazitelnym humorem. I to zarówno sytuacyjnym, jak i słownym, z przewagą tego drugiego. Muszę przyznać, że jestem człowiekiem, którego nie łatwo jest zmusić do charakterystycznego rozwarcia szczęki, ale przy tej grze nie mogłem się powstrzymać! Bo gdzie nie spojrzeć, Guybrush zaskakuje gracza błyskotliwymi tekstami i oryginalnymi pomysłami. Nie przytoczę tutaj żadnego wydarzenia, bo nie byłbym wstanie tak opisać danej sytuacji, aby ją w pełni oddać. Trzeba w tę grę po prostu zagrać. Ale jest pewien haczyk. Gra jest w języku angielskim i w pirackiej odmianie tegoż, i co tu dużo kryć, bez jego dogłębnego znania gracz wiele traci.

  W grze (jak i całej serii) dochodzi z czasem do pojedynków na szermierkę. Tyle, że wygląda to trochę inaczej niż w rzeczywistości. Jest to walka słowna, ubliżamy (trzymając szpadę w dłoni) przeciwnikowi różnymi słowy. Przeciwnik może oczywiście się bronić, odpowiadając pięknym za nadobne. Muszę przyznać, że obelgi są niepoprawnie wręcz zabawne. :)

  Wcześniej wspomniałem, że gra ta była - jak na swoje czasy - niezwykle innowacyjna. Zanim powstała, w przygodówkach, aby kierować bohaterem należało wydawać odpowiednie komendy słowne np. "Open blue door", co oznaczało "otwórz niebieskie drzwi". I tak przez całą czas. Wszystko jednak zmieniło się o 180 stopni, gdy pojawiła się pierwsza część "Monkey Island" Po raz pierwszy zastosowano graficzny interfejs "SCUMM". Gracz mógł wybrać u dołu odpowiednią komendę, kliknąć kursorem na odpowiedniej rzeczy i obserwować, co uczyni Guybrush, którym sterował również za pomocą kursora. Życie stało się dużo łatwiejsze.

  Co jednak nie oznacza, że gra należała do łatwych, o nie! Ileż razy nerwów człowiekowi  przysparzała! Postawione przed nami zadania były z pozoru łatwe i przyjemne, ale droga do ich rozwiązania już nie. Jednak jest to domeną serii, jak i większości gier adventure, że twórcy wymagają od graczy dużego wysiłku intelektualnego. Choć, dla niektórych, podwyższony poziom trudności może być zaletą. W końcu, nic nie przebije momentu triumfu nad jakąś trudniejszą zagadką, a uciecha to niemała.

  Grafika i udźwiękowienie. Hmm, kiedyś powiedziałbym, że gra jest pod tymi względami rewelacyjna. :) A co teraz mam rzec? Wszechobecne piksele i muzyka poniżej przeciętnej - to bym powiedział dzisiaj. Ale omińmy szczegół, jakim jest wciąż upływający czas. "Monkey Island" jest grą, w której to elementy te, nie grają znaczącej roli. Bo popatrzmy na ostatnio wydaną "Escape From Monkey Island". Piękna, rysowana grafika, ale prawie każdy stary wyjadacz powie, że pierwowzór był bardziej grywalny (nie obniżając not 4 części, gra niezła, ale czegoś jej chyba brakuje).

  Tak wiec, jeżeli nie odwiedziłeś jeszcze żadnej Małpiej Wyspy, to czas najwyższy. Firma LucasArts od niej rozpoczęła swoją dominacje w gatunku gier przygodowych, tworząc kolejne naprawdę świetne tytuły. Jest to z pewnością jedna z najbardziej zabawnych gier, w jakie miałem przyjemność zagrać. Polecam również dać szansę pozostałym częścią przygód Guybrusha, bo jeśli ktoś przygodówki lubi, to się nie zawiedzie. Ocena końcowa jest taka, a nie inna. Czas płynie, ale nie dla tej gry. Zabawa naprawdę, pierwszej klasy.


9/10
:: PLUSY:
+ HUMOR!
+ Postać głównego bohatera
+ Fabuła
+ Różnorakie aluzje
:: MINUSY:
- Dość trudna...
 Seria Monkey Island To klasyka gier przygodowych, ale przeniesienie do trzeciego wymiaru nie wyszło chyba grze na zdrowie.
Souljah  
O
P
I
N
I
A
:: INFO O GRZE:
Gatunek: Przygodówka
Producent: LucasArts
Wymagania: sprawny PC ;)
.:. Wyjście do AM .:.