<<< V-RALLY '99 >>> Siedzę sobie wygodnie w mym bujanym (na boki) fotelu, z głośników wydobywają się plugawe bluźnierstwa made by Krzysztof Krawczyk, a ja zabieram się do zrecenzowania najgorszej kaszany na N64 jaką me modre oczka ujrzeć zdołały. Mowa oczywiście o racerze V-Rally 99, którego wypluło Infogrames. Mówię wam, jakem Otton, takiej dawki shitu, partactwa, sztuczności i obrzydliwości na jednym karcie nie zmieścił jeszcze nikt! Dostępne tryby to Arcade, Time Trial, Championship. Jest także multiplayer dla dwóch graczy, nie dla czterech gdyż byłoby to zbyt wielkie obciążenie dla silnika gry. W multiplayera nigdy nie grałem, ponieważ nie mam drugiego pada, a w mojej "metropolii" nikt nie posiada N64. Szczerze mówiąc to jakoś nie żałuje, że nie zagrałem z żywym człowiekiem w to, że tak się wyrażę, gówno - tryb singleplayer zniesmaczył mnie dostatecznie. No, ale dobrze, załóżmy, że jesteśmy nieświadomi marności tej ubogiej produkcji, kupiliśmy ją w sklepie za 250 zyla, przychodzimy do domu i wlączamy owy twór. Klikamy na pierwszy tryb jakim jest Arcade (przy okazji zwracamy uwagę na okrutną muzyke w menu, która bez skrupułów rani nasze uszy) i zaczynamy naszą przygodę z V-Rally 99! Jako poczatkujący rajdowcy zauważamy 2 klasy samochodów: Kit kars i WRC. W pierwszej kategorii mamy 7 samochodów do wybrania, a w drugim aż... 4. Nie będę ich wymieniał, bo i tak w ten szajs nigdy nie zagracie. Powiem tylko, że są licencjonowane. I tyle. No dobrze, wybraliśmy już wyśnioną bryke wybieramy sobie tor i jazda! Trasa dogrywa się chwilkę po czym... O MÓJ BOŻE! Moje oczy... ta grafika wypala mi oczy! Uwierzcie wujkowi na słowo - jest tragicznie, żałośnie i beznadziejnie. Samochody składają się z, tak na oko, 35 lub 40 polygonów, tekstury skaczą sobie wesoło z miejsca w miejsce, a trasa dorysowuje się przed samym nosem. Ujrzymy tam także zapierające dech w piersiach kolorowe plamy w niskiej rozdzielczości, uchodzące za nieboskłon. Jeżeli podjedziemy do bandy nasze oczy zostaną narażone na widok biednych kibiców, rozjechanych najprawdopodobniej przez walec i ozdobionych ptasią kupą... Dodać należy, że w grze dostępnych jest 9 tras, podzielonych na kilka odcinków. Z tym, że np. taka Hiszpania różni się od Nowej Zelandii kolorem tekstury obok drogi, a Safari i Anglię odróżnimy po kartonach (domkach) ustawionych obok trasy (mowa o kraju Jasia Fasoli). Ale to nie grafika jest najgorsza! O nieee, autorzy byli tak chojni i obdarzyli nas, maluśkich, najgorszą fizyką jazdy jaka pojawiła się w ścigałkach. Naprawdę, nie żałowali sobie i przenieśli ją chyba z piątego wymiaru, z planety Alemaszmorde. Kiedy nieostrożny gracz uderzy w bandę, jego samochodem najpierw zatrzęsie, później car zacznie wirować, a na końcu (coś w rodzaju wisienki na szczycie tortu) bryczka zakręci pięęękny piruet w powietrzu. Oczywiście w grze nie doświadczymy żadnych zniszczeń, a w dodatku Infogrames (mogę się założyć, że są sadomaso!) oprócz pedała pilota, odgłosów jęku samochodu i natarczywych oklasków kibiców nie dodało ŻADNYCH efektów specjalnych. Nieźle, nie? A czy wspomniałem, że wystarczy delikatnie wychylić gałkę by samochód począł napierać na bandy jak szalony? Albo, jeśli wjedziesz na mur (i samochód jakimś cudem nie zacznie tańczyć break dance'a) to pozaziemska siła zacznie nań nas ściągać i rzadko się zdarza, by z tego wyjechać. Pewnie to sprawka knującyh glonów z Kabikiejm Dolnych, ale pewności nie mam. Konkurs dla niedorozwojów: Jak myślicie, jaka jest grywalność tego shitu a) nie ma czegoś takiego b) brak grywalności c) jestem je****ty i twierdzę, że gra jest cudowna Odpowiedzi na kartkach pocztowych wysyłajcie na moje konto w banku. Nagrody prześlemy SMSem. |