<<< GRAN TURISMO 3 >>> Notatki spisane, herbata na biurku, a z głośników spokojnie leci sobie cover Pulp Fiction w wykonaniu zespołu taneczno-śpiewającego - Misterii. Warunki idealne, by napisać reckę jednego z lepszych racerów na PS2. Mowa oczywiście o słynnym na całe osiedle Gran Turismo 3. Jak w każdej części tak i tu mamy ogromny tryb Gran Turismo. Na czym on polega wiedzą chyba nawet zmutowane tapety-ludojady, ale jeśli przypadkiem takowym nie jesteś, opowiem pokrótce. Na samym początku masz przydzieloną kasę. Możesz wydać ją na wszystko pod warunkiem, że będzie to samochód... Chociaż nie - mój kumpel był na tyle bystry i miast bryki kupił... silnik. Na co mu silnik bez samochodu to ja niestety nie wiem, ale wyżej wymieniony agent po 5 minutach zorientował się, że z samym jeno silnikiem świata nie zwojuje i rozpoczął grę od nowa... No ale ja nie o kumplu, a o grze miałem mówić. Kupujemy więc za początkowe 18.000 srebrników jakiś wóz i heja ku chwale i przygodzie! Startujemy w wyścigu dla amatorów, wygrywamy kasę, kupujemy nowy wóz (ogólnie jest ich coś koło 200), tunningujemy go, wygrywamy inne wyścigi, wyrabiamy licencje... Na tym to polega. Trochę przypomina yapońskie RPGi... Każdy wyścig można potraktować jako walkę, za który dostajemy kasę (czyli punkty doświadczenia). Za zarobione zielone (exp.) można dokupić do samochodu nowe części, czyli tak jakby umiejętności. Jedyną różnicą jest brak fabuły, ale kto tam zwraca na to uwagę...? Zresztą mniejsza z tym. W grze do wyboru dostajemy także tryb #2, a jest nim ARCADE. Jest to taki wykastrowany GT Mode. Mamy do wyboru Single Race (tu się odkrywa nowe trasy i samochody), Time Trial, Multiplayer, iLink Battle i pewnie coś jeszcze o czym, dzięki zaawansowanej sklerozie, chwilowo zapomniałem. Multiplayer przeznaczony jest dla dwóch graczy. Ekran zostaje podzielony na dwie równe (a są nierówne?) połówki i ścigamy się do woli. Szkoda tylko, że nie ma możliwości wrzucenia na trasę przeciwników, którymi sterowałaby konsola, ale pewnie się czepiam... Grafika (o niej niżej) także dostaje ostre baty i znacznie traci na jakości. To tyle jeśli chodzi o tryby. Przejdźmy może do tego co tygryski-pedofile lubią najbardziej czyli (Chili Willy?) grafiki. A trzeba wam wiedzieć, że w GT3 to właśnie ten element najbardziej przypadł mi do gustu (jakby to kogoś obchodziło...). [Wiesz... nie za bardzo - LOV] Wspaniale wykonane modele bryk, genialne oświetlenie, cudmiódiorzeszki powtórki i... takie sobie trasy. Na samochodach podziwiamy fachowo odbijające się otocznie (chociaż do końca nie jestem pewien czy to otoczenie się odbija czy są to tylko nałożone na fury filmiki). [Raczej tekstury vide GT2 - LOV] Wygląda to absolutnie fantastycznie i niejednemu zapewni oczopląs pospolity! Wspomniałem o słabo wykonanych trasach - to niezaprzeczalny fakt. Co prawda asfalt wygląda bardzo ładnie, podobnie jest ze słońcem dającym po oczach gracza z całych sił, jednak nie da się nie zauważyć płaskiej, niczym kłamstwa naszych polityków, publiczności, drzew zbudowanych z dwóch skrzyżowanych kartek i dorysowującego się w oddali karobrazu. WRC ma pod tym względem dużo więcej do zaoferowania... Dziwny też jest fakt, iż podczas jazdy w nocy samochodowe światła nie oświetlają otoczenia. Za to trasy w deszczu wygladaja po prostu fantastycnie. Odbijające się w asfalcie samochody, refleksy - miodzio. Dźwięk również godzien jest obadania. Każdy wóz ma inny odgłos silnika; przywalając bryką w ścianę słychać jakby naprawdę doznawała trwałego uszczerbku na zdrowiu (ale nie rozwala się - znowu nie ma uszkodzeń); dobrze brzmiące poślizgi. Ogólnie gra brzmi tak samo jakbyś w rzeczywisości wyjechał samochodem ojca na ulicę. Serio. Nie tak wesoło jest za to z muzyką. Do odsłuchania mamy 17 kawałków, lecz są one po prostu żałosne. Szkoda może to jakaś wielka nie jest, gdyż można ją wyłączyć w opcjach i puścić na wieży to co się lubi, ale trzeba to odnotować. Brakuje też pilota podczas jazdy. Trasy w GT3 są nieźle pokręcone i by na każdym zakręcie nie wypadać z trasy trzeba się jej uczyć na pamięć. Fajny jest patent z powtórkami. Można je tak ustawić by ujecia zmieniały się wraz z muzyką. Robi wrażenie i pokazuje, że Polyphony wie jak zadowolić gracza. Gra stawia bardzo dużo wyzwań przed graczem. Aby ukończyć wszystkie licencje na najlepszym czasie, autentycznie trzeba być jakimś mutantem. Ja ledwo wyrabiam się na brązie... Jednak podobno opłaca się zdobywać jak najlepsze czasy, gdyż nagrodą za nie sa nowe fury. Szkoda, że nigdy ich nie zdobędę, sniff. Jako rekompensatę za zbyt wygórowane czasy w Licese Center Polyphony wykastrowało naszych przeciwników z jakiejkolwiek inteligencji. Kolesie jadą zawsze po sznurku i nawet kiedy stanąłem w poprzek trasy, żaden nie kwapił się, by mnie ominąć. Przykre to troszkę. Grywalność gry jest bardzo duża. Czasem po szkole lubię sobie zasiąść za konsolą i pojeździć bez żadnych przeciwników. Ot tak dla przyjemności. Fajne uczucie. GT3 starczy na baaardzo długo, aby odkryć w niej wszystko trzeba by naprawdę wielu tygodni wytężonego grania. Zdarzją się wyścigi, które trwają nawet 2 godziny! Zdaje mi się, że nie każdy potrafił by tyle wysiedzieć przed konsolą. Ja nie potrafię i owy wyścig przechodził mój 9 letni braciuch. Dla niego to była frajda, dla mnie męczarnia. Co tu jeszcze dodać? Gran Turismo 3 kosztuje w tej chwili coś koło 100 zeta i chyba warto w nią zainwestować... Ocena: 9/10 P.S. Pozdrawiam klasę Ia z LO w Dobry Mieście! |