<<< FINAL FANTASY VIII >>>


Pamiętam ten dzień jak dziś... W moim ręku znajdowały się cztery czarne płyty w pudełku. Niełatwo było je zdobyć, więc czym prędzej po powrocie do domu włożyłem pierwszą jak najprędzej do konsoli. Teraz tylko power i mogę znowu zatracić się w świecie Final Fantasy VIII.

Po załadowaniu gry czym prędzej zapuściłem opcję New Game. Otóż w grze wcielamy się w Squalla Lionhearta - 19 letniego ucznia elitarnej szkoły Balamb Garden. Nie jest to taka zwykła szkoła, do jakiej zmuszana jest chodzić polska młodzież. Jest to szkoła dla ludzi, którzy chcą zostać najemnikami SeeD - jak to będzie przekonamy się już niebawem. Squall jest typem egoistycznego samotnika - takiego obojętnego na wszystko bohatera nie widziałem jeszcze w żadnej grze... Po prostu ma on dziwne podejście do świata. W grze mamy kilka sytuacji, w których możemy zadecydować za Squalla. Oczywiste jest, że najlepiej wybierać odpowiedzi obojętne aniżeli te przychylne dla innych postaci :) Jak to w serii Final Fantasy znajdziemy w grze wiele więcej postaci. Najważniejszymi są:

Quistis - nauczycielka Squalla. W walce używa bata. Ostra dziewczynka :)
Selphie - rówieśniczka Squalla, wcześniej uczyła się w innej szkole. Ogólnie ze względu na humor i zamotanie całkiem ciekawa postać. Walczy nunchaku.
Zell - luzaczek, sprawia kłopoty w Balamb, ale w tym co robi jest całkiem niezły. Do walki używa siły własnych rąk.
Irvine - uczeń szkoły Galbadia Garden, kobieciarz. Do walki używa swojej niezawodnej snajpery :)
Seifer - Kozak, numero uno w Balamb. Squall go nienawidzi.
Rinoa - piękna, młoda... nie dziwię się Squallowi, że wybrał ją na swoją partnerkę życiową :)

Na początku gry Squall przystępuje do egzaminu na SeeD, czyli w świecie FFVIII elitarnego najemnika. Oczywiście egzamin ten wraz ze swoimi przyjaciółmi zdaje i od razu chce się zabrać za robotę. Dyrektor Balamb Garden daje Squallowi i kompani zadanie ochraniania grupy, której przywódczynią jest Rinoa... I tak się wszystko zaczyna. W fabule gry nie brak jest intryg czy wspomnień z przeszłości. Jest miłość i jest nienawiść. Prawie jak w brazylijskiej telenoweli. Kilka razy w grze wcielimy się także w Lagunę. Kim on jest? Można powiedzieć, że wspomnieniem. W niektórych miejscach nasi bohaterownie mają zbiorowe zwidy (a może to marihuanka?), w których widzą właśnie przygody tego pana. A My oczywiście musimy tym panopkiem pokierować.

Wszystko rozgrywa się w całkiem dużym świecie, w którym znajdziemy kilkanaście różnych miast. Mapa jest zrobiona praktycznie tak samo jak w poprzednim Finalu, więc jest całkowicie trójwymiarowa. Możemy ustwaić kilka widoków - z góry lub z widokiem na horyzont :). W miastach i innych tego podobnych lokacjach tła są statyczne i dwuwymiarowe, dlatego graficy mieli wielkie pole do popisu - i widać, że odrobili zadanie domowe. Tła są naprawdę dobrze wykonane i bogate w szczegóły. Mapa jest już wykonana w 3D przez co może wydawać się trochę gorsza graficznie, ale tutaj nie jest to najważniejsze. Wykonanie postaci też jest bardzo bobre. Postacie nie są już kupą poligonów, z cegłami zamiast rąk. Kolejnym dowodem na wielkość naszego japońskiego giganta są filmiki renderowane - po prostu miód! Wykonane są na naprawdę mistrzowskim poziomie, więc niejedna firma ślini się i staje na uszach, żeby zrobić filmiki takiej klasy! Pamiętajmy, że Squaresoft zrobił doskonały graficznie FF: The Movie, więc widać wielki potencjał tej firmy.

Czym byłby Final Fantasy bez walki? Czymś bezsensownym... Dlatego będziemy walczyć. I to bardzo dużo! Przed walką powinniśmy zająć się wyposażeniem naszej postaci w czary itp. W ósemce mamy możliwość wysysania z przeciwników czarów (Draw), które możemy podpinać pod broń lub statystyki. A to wszystko dzięki GF-om. Czym są GFy? Ano są to takie nowe Summony :) Są to potężne stworzenia, które możemy przyzwać w dowolnym momencie w walce, pod warunkiem że podepniemy GFa pod postać. GF może uczyć się umiejętności dzięki zdobywanym punktom AP (ability points). GFy mogą nauczyć się naprawdę wielu przydatnych umiejętności, że wspmnę o takich jak Steal lub Mug. Każdy GF oczywiście ma trochę inną listę umiejętności. Jeżeli już uporamy się z podpinaniem GF, statystyk itp. możemy zacząć rąbać wrogów. No i niestety można się troszkę wkurzyć - walki nie są zbyt trudne, a to z powodu możliwości ciągłego używania GFów. Można tak w kółko, a do tego świetnej animacji nie da się ominąć. Gdy puszczamy za którymś setnym razem takiego Edena może człowieka szlag trafić. A można było zrobić coś takiego jak w Breath of Fire 4, gdzie summoningi można było ominąć. Poza tą małą niedogodnością walki zrealizowane są znakomicie. Mamy tu naprawdę multum możliwości, w których ja sam się gubię. Wysysane czary możemy podpinać pod broń, co da nam atak elementarny (np. gdy podepniemy Fire), albo atak ze zmianą statusu (np. Stop, Poison, itp.). Możemy także czary podpinać pod statystyki, przy czym im lepszy czar tym więcej zyskamy np. STR. Gdy nasza postać zejdzie do pewnego krytycznego poziomu HP (punktów życia) będziemy mogli odpalić specjalny atak zwany Limitem. Jest to często bardzo efektowna i mocna seria ciosów, zwłaszcza na ostatnim poziomie (ostatni atak Squalla - jeśli się nie mylę - 18 uderzeń po 9999 - masakra!). Podsumowując - walki to naprawdę mocna strona FFVIII, ale niestety nawet one mogą każdemu graczowi zbrzydnąć. I nic na to nie poradzimy, bo wróg atakuje nas co kilka kroków (przydaje się umiejętność zmniejszenia liczby walk lub nawet całkowitego unikania walk).

O grafice pisałem już wcześniej, dlatego teraz powinienem napisać kilka słów o muzyce. Za muzykę wzięli się najlepsi muzycy ze Square. Utwory są naprawdę świetne! Doskonale dobrane do sytuacji, po prostu jest to mistrzostwo świata! Za takie rzeczy można pokochać Squaresoft... Odgłosy w walce też są dobrym poziomie. Niestety nie w grze nie usłyszymy kwestii mówionych, ale da się to jakoś przeżyć.

Ta gra jest naprawdę dobra. Niestety nie mogę wystawić jej najwyższej oceny. Dlaczego? Mimo rozmachu z jakim Final Fantasy VIII jest zrobiony może wkurzyć kilka rzeczy. Niestety FFVIII szybko się nudzi! Część siódma podniosła naprawdę wysoko poprzeczkę, a moim zdaniem część ósma jej nie przeskoczyła. Po pewnym czasie denerwują walki, infantylna fabuła - gra nie jest dobrze zbalansowana między walką a fabułą. Dlatego 10 godzin walczymy, a potem 10 godzin czytamy dialogi... No może nie 10 godzin, ale nietety nie raz usnąłem podczas czytania tekstów w FFVIII. Jak dla mnie Final Fantasy VIII zasługuje na ocenę między 8, a 9. Oczywiście nie chcę nikogo zniechęcić do ósemki! Chcę przekazać jedynie, że jeśli ktoś grał najpierw w siódemkę, ósemeczka niestety nie powali go na kolana tak jak przygody Clouda i kompani. Taka jest niestety prawda. FFVII jest chyba najlepszym japońskim eRPGiem na konsole jaki kiedykolwiek wyszedł. Amen.

Ocena: 8+

PLUSY:
+ Grafika
+ Muzyka
+ Możliwości konfiguracji postaci
+ GF
+ Długość

MINUSY:
- Infantylna w niektórych momentach fabuła
- Mnóstwo walk
- Nie można ominąć animacji GFów


-> Kiewas <-