Santa Xmas Caper
Jest to druga recenzowana przeze mnie w tym miechu produkcja od
Zeppelin Games. Naszym zadaniem jest pomóc Świętemu Mikołajowi w
pozbieraniu wszystkich prezentów dla dzieci (Don Alfredo, byłeś
grzeczny w tym roku?). (Zarąbiście grzeczny.... - dop. Don Alfredo) Zbyt trudne zadanie to nie jest, bo całą
gierkę przechodzi się w jakieś pół godziny. Poziomy dzielą się
na dwa typy: odbywające się na zewnątrz, w których łazimy po dachach
domów i levele, w których jest tak raczej wesoło. Chodzimy w nich
po galaretce (Smutno ci? A może budyń... od doktora Łetkera.), dookoła
latają ciasteczka itp. Na naszej drodze stają żywe, wielkie kule
śniegowe, bałwany, helikoptery, pingwiny i inne takie skurczybyki.
Załatwiać ich nie możemy. Autorzy jedynie pozwolili nam zamrażać
ich na chwilę rzucanymi śnieżkami. Zamrożeni nie są w stanie zrobić
nam czegokolwiek. Aby poziom został zaliczony musimy znaleźć dosłownie
wszystkie prezenty i iść do umieszczonego na końcu etapu wielkiego
pudła. Nie zaprzeczę, że ostatnie levele są dość trudne, jednak
nie na tyle, aby nie poradziły sobie z nimi dzieci (Takie jak ja.
Dzidzia ście lizacka! Ueeee, ueeee! :). O dźwięku to wam nic nie
powiem, bo nie chciał chodzić na żadnym z dwóch kompów na których
w gierę pogrywałem. Pomimo tego, że Santa Xmas Caper to gra krótka,
to jednak bardzo fajna. Polecam ją wszystkim dzieciom i tym, którzy
czują się dziećmi (jak ja :).
Brak ocen, tak? Eeee, skończyły mi się wymówki. :)
(Brak ocen, ledwo co powyżej 1,5 KB... Ech, musimy jeszcze bardziej zaostrzyć selekcję chyba, ale wtedy to pustki same będą w KC ;) - dop. Don Alfredo)
Don uoboozando Ferdynando