Speed Hasle
N
a samym początku zaprzeczam temu, że pierwszą grą FPP była Catacomb
Abbys (co wyczytałem w poprzednim numerze). Przed nią był jeszcze
o wiele prostszy FPP'ek - Catacomb, która poza normalną rozgrywką
polegającą na przechodzeniu leveli zawierała także jakąś minigierkę
mającą coś o "bones" w tytule. (Catacomb? Nie chosi Ci przypadkiem o Catacomb Abbys? ;P Wg. moich informacji pierwszą grą typu FPP był CA, A ten Catacomb to nie był przypadkiem "snapshooterem"? Podobne do FPP, ale to nie FPP, coś jak Rudy Killer [ale o tym to nie mieliście prawa słyszeć ;)] - dop. Don Alfredo) A tak w ogóle to przed Catacomb
był jeszcze jeden FPP'ek - Hovertank, w którym to sterowaliśmy
czołgiem (Jak sterowaliśy czołgiem to to nie był eFPePek tylko jakaś strzelanka, nie zamylaj mi tutaj ;) - dop. Don Alfredo) i przechodziliśmy kolejne labirynty, zabijaliśmy maszkary
i zbieraliśmy zagubionych ludzi. Uff... No dobra, skoro sobie już
wszystko wyjaśniliśmy to przejdę do recki.
Speed Hasle to ścigałka (nie pytajcie jak na to wpadłem). Wersję,
którą pożyczyłem sobie od brata ciotecznego (a ten z kolei od kumpla)
była reedycją wydaną przez firmę Midas, która jak wiadomo próbuje
ożywić zmarłego PSX (PlayStationZombie - najnowsza konsola, wielka
rewolucja na rynku giercowym) i wydaje na niego pełno różnych kijowych
gierek i jeszcze za nie woła 59 złotych za sztukę. Skandal i rozbój
w dzień biały! No, ale może powrócę do recki... Otóż, reedycja SH
została wydana na CD w roku 1999. Wolne miejsce jakie pozostało na
CD zostało niezwykle zmarnowane, albowiem giera zajmuje... 7 megasów!
A gdy skompresowałem te 7MB to wyszło mi... 2 megaski! Miejsce na
płytce zaprawdę zostało chol**nie zmarnowane. (To już nawet muzyczki nie mogli wrzucić w formacie Audio na wieże np? Straszne marnotractwo ;) - dop. Don Alfredo)
A więc jak już powiedziałem, SH to ścigałka :). Możemy jeździć albo
tymi takimi wózkami co to je nazwali "Stock" (?), albo formułami.
Różnica taka, że te pierwsze zarzuca na zakrętach (dziwna sprawa).
Trybów rozgrywki jest kilka. Można sobie poćwiczyć, przejechać
pojedyńczy wyścig, całe mistrzostwa, pojeździć na split-screenie,
czy też zagrać w multiplayera z graczem (graczami?), którzy nie
siedzą razem z tobą przy jednej klawierze. Tras razem jest osiem
i wszystkie są dostępne na początku. Ojojoj, nie wspomniałem o
pewnej ważnej sprawie, cała giera jest w "czyde", a więc możemy
sobie wybrać jedną z czterech kamer. Trasy, po których śmigamy
są bardzo prostej budowy (wózki też). Albo w tle są drzewka,
albo budynki, albo góry. Jest jeszcze droga, po której
śmigamy oraz parę pierdółek. Jednym słowem: oprawa SH jest
bardzo skąpa.
Po tym co tu wam napisałem może i SH wydawać się nawet spoko gierką.
Tak jednak nie jest. Popylanie wózeczkami po strasznie mało
rozbudowanych trasach nudzi się po jakiejś godzinie grania.
No i co z tego, że można sobie wybrać więcej okrążeń, skoro
już przy trzecim można nad klawierą zasnąć (czy to
nie kojarzy się wam z piciem czegoś przed ekranem monitora -
"już przy trzecim można nad klawierą zasnąć"?).
Eee tam. Wolę coś z naszego podwórka np. Świrusa (super
adwenczyr).
Ocen nie wystawiam, bo mi się nie chce. Don Alfredo, tylko mnie za
to nie bij ;). Aaaaa! Odłóż tego wielkiego pixela, bo jeszcze komuś
krzywdę zrobisz! Aaaaaaaa!
uobooz aka Don Ferdynando ;)
PS .To jedna z tych recek, których wirus Don Alfredowi nie zeżarł. :)
Napisałem ją 1 września. Nawet w tak żałobny dzień można mieć
natchnienie do pisania. :)
PS2. Ta recka miała być krótsza, ale jakoś tak wyszło. Chyba się
Don Alfredo za to nie obrazisz ;))))))))))???