Analiza Zbrodni
czyli rozszyfrowanie ksywki
zastępczej Gordona Freemana



     Czy zastanawialiście się kiedyś, skąd się wzięła ksywka "Don Alfredo"? Ach, wybaczcie, zapomniałem, że tylko ja mam takie popieprzone pomysły;). Jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś o tej podejrzanej sprawie- zapraszam do czytania.:)


Część I - Skąd się wzięło Don?

    Właśnie od tej rzeczy rozpocząłem moje śledztwo. W jednym z maili G. Freeman odpowiedział mi: "Don to jestem tylko ze wzgledu na bycie Naczelnym ;)". Uważam jednak, że nie było w tym zdaniu prawdy... Więcej, uważam, że G. Freeman specjalnie napisał to zdanie, by jakoś wytłumaczyć istnienie słowa "Don"- muszę przynać- sprytny kamuflaż, panie Freeman, ale mnie nie tak łatwo oszukać- choć może nie jest to takie oczywiste, Gordon Freeman wykorzystał swoją prawdziwą ksywkę do niecnego czynu, jakim jest stworzenie drugiego nicka. Jakim sposobem? Końcówkę swojego imienia wykorzystał jako początek nowego nicka- GorDon! Było to bardzo sprytne posunięcie, mogące zmylić mniej wprawnego gracza w tej grze orłów. Ukrywało ono prawdziwy zamiar pana G. Freemana- zbeszczeszczenie poprzedniego nicka z uniknięciem kary za to. To jednak dopiero początek intryg, które w swej niegłupiej łepetynie uknuł Gordon Freeman...


Część II - Skąd wzięło się Alfredo?

    Po rozszyfrowaniu pierwszej części nicka natychmiast przystąpiłem do jeszcze głębszego wnikania w sprawę... Słowo "Alfredo" to bardzo skomplikowana gra słów, mająca olbrzymie ilości przeróżnych znaczeń. Przede wszystkim, może to być inteligentna aluzja do Chomika Alfreda, mająca na celu ośmieszenie go poprzez udowodnienie, że nie istnieje! Jakim sposobem? Jak wszyscy wiemy, Gordon Freeman, główny bohater z Half-Life'a jest postacią fikcyjną. Ksywkę Gordon Freeman zastąpił on ksywką Don Alfredo- a to znaczy, że pokazuje nam on, że Chomik Alfred tak naprawdę również jest postacią fikcyjną!!!

    Słowo "Al" oznacza sztuczną inteligencję, natomiast dodając literkę "r" między "d" i "o" (tutaj kolejna ciekawa rzecz: Dio, po esperancku, znaczy "Bóg", co G. Freeman z pewnością obmyślił również) wychodzi nam: Al Fredro. Autor wyraźnie wątpi w inteligencję Fredry, lub wręcz podejrzewa, że miał on sztuczną inteligencję! Co prawda, co bardziej spostrzegawczy Czytelnik może zauważyć, że AI jest pisane przez "i" (Algorytm Inteligency), a nie przez "L" (ALfredo), ale to tylko kolejna pułapka sprytnie zastawiona przez G. Freemana na pochopnego w decyzjach detektywa...

    To jeszcze nie koniec powiązań z "Alfredem": odpowiednio przestawiając litery możemy uzyskać wiele ciekawych rzeczy. Na przykład, czytając "Alfredo" od tyłu, po czym przestawiając dwie ostatnie litery, możemy uzyskać słowo "oderfal", co może znaczyć "oderwał"- G.Freeman mógł widzieć jakąś zbrodnię, w której oderwano komuś jakąś część ciała, ale obowiążuje go milczenie i za pomocą ksywki próbuje przekazać nam to!

    Ponadto G.Freeman wykazuje, że jednak poznał trochę Esperanto, mimo, że uporczywie temu zaprzecza ("Masz farta ze nie znam Esperanto! ","Czy nie moglbys podawac w nawiasach tlumaczenia?" (gdy napisałem coś po esperancku))- słowo AL (z ALfedo) oznacza po esperacku "do". Wcześniej natomiast, w DOn, to słowo występuje również.


Część III - Czego to dowodzi?

    Czemu jednak G.Freeman umieścił w swoim nicku tyle zawiłych rzeczy? Oto odpowiedź: nick ten jest przeznaczony dla ludzi inteligentnych, którzy poznają się na nim- dzięki temu uznają G.Freemana za człowieka bardzo błyskotliwego i inteligentnego! Czemu G.Freeman nie powie tego otwarcie? No cóż, wydaje mi się, że to przez skromoność- specjalnie nawet popełnia błędy ortograficzne, by nie zostać uznanym za kogoś oczytanego i mądrego...


(Cholera, jak przeczytałem ten text to cały czas brechałem jak po 2 gramcach czegoś zielonego, a przy ostatnim akapicie to normalnie rozbolał mnie brzuch ;D Muszę Cie Weehawken i resztę czytelników rozczarować - to wszystko było ZUPEŁNIE inaczej... Pewnego dnia na lekcji religii nudziło nam się z Pedrem i postanowiliśmy coś razem skrobnąć do AM. To było naprawdę dawno temu, jeszcze wtedy nikt z nas nie myślał o KC tylko o zimnym piffie i jeszcze raz piffie;). Napisaliśmy bardzo kontrowersyjny art o samym naczelnym AM, niejakim Qniku. No i był problem - ja już do AM wcześniej pisałem i nie chciałem się ośmieszyć (a raczej wkurzyć Qnia), więc wpadłem na genialny pomysł - podpisze się inną xywką ;) Pedro zarzucił na początku Don Alberto, powiedziałem że może być, ale podczas pisania textu i później zakładania mejla to Don Alberto w mojej głowie jakoś przekształciło się w Don Alfredo ;). Arcik podpisaliśmy i podesłaliśmy go Qniowi. Wiedzieliśmy że jak Qnik przeczyta tego arta, to go na pewno nie przepuści, ale mieliśmy cichą nadzieję że Eddie go dostanie. Niestety, Eddie arta nie dostał, trafił on w okrutne łapska Qnika, no i jak było do przewidzenia Qń go nie opublikował ;((( Ot, cała prawda. Może kiedyś tego arta nawet wrzucimy do KC... Acha - zajrzyjcie do Redaction Squad ;D - dop. Don Alfredo)

(Ja brechałem jeszcze bardziej! Fakt faktem: to w końcu ja wymyśliłem tą ksywę, a tu się dopatrują inteligencji u GorDONA:))- dop. Pedro)
Weehawken
weehawken@wp.pl



P.S> Text dedykuję Avistakowi- by zobaczył, że nawet o takiej błachej rzeczy jak ksywka można napisać 3,27 kb. (w txt.)..."