Wstępniak | Texty | Misje | Help Me! | Bronie | Linki | Download! | Listy | Redakcja | Kontakt | Exit to GC

Witam wszystkich! Oto ja, Sir Hyde. Jak zwykle będę was zanudz... ekhm! Tak więc napadła mnie dzisiaj dziwna chęć napisania czego¶ twórczego. Przyszedł mi pomysł, żeby waln±ć text o tytule "Czy i dlaczego Hitman jest gr± przełomow±?". Choć temat może i nie jest jaki¶ genialny, pomysłowy, to my¶lę, że można będzie przelać swoje my¶li poprzez klawierkę na siedemnasto calowy ekran monitorka. A powiem Wam szczerze, że to, co przychodziło mi do głowy w trakcie pisania artykułu jest naprawdę niebanalne. Niby taka zwykła gierka z widokiem z perspektywy trzeciej osoby... a jednak ma w sobie takie rzeczy, że potrafi przykłuć do monitora na baaardzo długi czas (¶wiadczyć może o tym fakt, że pocinam w Hitman 2 już ponad siedem miesięcy, a oprócz tego gram teraz tylko w Soldier of Fortune).[to samiutko co u mnie - DKN]

Najpierw wspomnienia z historii: dawno, dawno temu, bo około końca roku 2000 (chyba) na rynek gier komputerowych wyszła gra o pięknym tytule Hitman: Codename 47. Taaaak, to były czasy. Była to pierwsza gra z gatunku thinker-shooter. Czyli nie była to kolejna z gier w stylu "wybij wszystko co się rusza, to przejdziesz do następnej misji". Oj, nie. Tam trzeba było zabić najczę¶ciej jedn± osobę i uciec z miejsca zbrodni. Najlepsze było jednak to, że mogli¶my to zrobić w kilka sposobów - albo po cichu, czyli przekra¶ć się pomiędzy wrogimi jednostkami, często będ±c przebranym z jednego z nich korzystaj±c wył±cznie z pistoletu z tłumikiem albo wzi±ć jak±¶ ciężk± broń i wystrzelać wszystkich na planszy, killn±ć cel i zwiać. To czyniło Hitmana gr± przełomow±. Obok Thiefa była to jedyna wówczas gra, w której należało się skradać, a nie rozpier... niszczyć wszystkich przeciwników dookoła, because w bezpo¶rednim starciu pomiędzy Tob±, a przeciwnikami raczej nie miał by¶ szans. Następnym ważnym elementem gry były bronie. Nie było to tak jak w innych grach akcji z ówczesnej epoki: jeden, góra dwa rodzaje pistoletów, podobna ilo¶ć karabinów, snajperki i jakie¶ odjechane rakietnice, nailguny, miotacze ognia... Tam było mnóstwo rodzajów pistoletów, sporo innych broni eee... normalnych. Czyli won z jakimi¶ bazookami, czy innymi "pomocami" dzięki którym mogli¶my rozdzielić wroga na trzydzie¶ci kawałków tak, że "rozpoznanie go byłoby możliwe tylko dzięki badaniom jamy ustnej". :) (Ciekawe, czy kto¶ wie, sk±d jest ten cytat. ;) Poza jego autorem. :P). Jak już pisałem w poprzedniej czę¶ci textu, można była przebrać się tam za przeciwnika. Owszem. Wystarczyło kogo¶ zabić i mogłe¶ mu zabrać ciuszki, broń, a także inne ciekawe rzeczy, jakie miał przy sobie. Wtedy mogłe¶ sobie nawet w r±czkach trzymać broń i nikt się nie czepiał. Trupka mogłe¶ przenie¶ć gdzie¶ w inne miejsca tak, by nikt go nie zobaczył. Oznaczało to wykrycie. Wszystko to w pięknej oprawie graficznej jak na owe czasy, choć dzi¶ też jest ładna! :) Wła¶ciwie to brak kanciasto¶ci, przeciwnicy wygl±dali jak my - ludzie... czego więcej chcieć? :)

Na sequel gry musieli¶my czekać aż do grudnia ubiegłego roku. Tobias Repier postanowił skończyć z zabijaniem i został ko¶cielnym na Sycylii.[ogrodnikiem, Hyde, ogrodnokiem - DKN] Jednak uprowadzili księdza i Hitman znów musiał się wzi±ć do porz±dnej roboty. :) Wszystko w jeszcze_piękniejszej_grafice, z ułatwionym_sterowaniem i możliwo¶ci±_sejwowania. :) Gra ta nazywała się Hitman 2: Silent Assassin i to głównie o niej jest nasz k±cik. Nazywa się Hitman Zone, a nie Hitman Center, jak go nazywa Caleb (sam nie wiem dlaczego). Gra oferowała nam aż 21 misji, a w każdej kilka celów do wykonania i trzydzieści broni. Znowu mogliśmy wykonać misję po cichu lub wystrzelać wszystkich na planszy. Taak. Gram w to do dzisiaj. Sam nie wiem, czy z obowiązku, bo prowadzę kącik o grze i MUSZĘ w to grać, czy też dla przyjemności. Może i to i to. Bo jeśli chcąc szybko przetestować broń do działu guns, gram zazwyczaj godzinę. :)

Powoli przejdę do podsumowania textu i do jego końca. Tak, Hitman jest grą przełomową. Wtedy nie było chyba :)) (ale o to muszę chyba spytać DOn Alfreda :)) gier, w której trzeba było się zakraść i po cichu wyeliminować cel. Qniec, kropka!

Sir Hyde