![]() |
...:: Jeden dzień z życia naczelnego GTAcENTERDrTedi ::.. Przed przeczytaniem tego tekstu poniżej, należy zapoznać się z fachową literaturą niejakiego Cou'rageza! Kurde! Jaki dzisiaj ohydny dzień! Pada deszcz i nic nie widać przez przyciemnianą szybę w moim czarnym Fiacie 126p z rejestracją "CALEB" (nie wiem czemu, gdy ukradłem go z parkingu przed redakcją GC już taką miał), wszyscy z redakcji mają Mercedesy, a ja mam malucha, co za okrutne życie! Upss... przez przypadek przejechałem jakiegoś przechodnia... o kurcze! Okazuje się że jadę po chodniku! Wreszcie dojechałem do redakcji... ups... walnąłem w słup. Nie trzeba było zabijać tego gościa od nauki jazdy gdy tylko na mnie krzyknął, mógłbym się chociaż nauczyć jeździć. Jest 5:46 a ja musze już być w redakcji. Eh, dobrze że po drodze można ukraść duszyczkę jakiemuś żulowi, swoją drogą co dziennie widzę przynajmniej dziesięciu pod redakcją. Wychodzę z wozu, poprawiam czarną pelerynkę i wyciągam z za pazuchy kosę. Wreszcie otwieram redakcję i zasiadam na swoim wysadzanym diamentami klopie eee tronie. Nagle przez okno wpada koktajl Mołotova. Próbuje ugasić ogień pierdem, ale ogień robi się jeszcze większy. Nagle wpadłem na pomysł żeby zalać to ogniem, i tak robię. Uf... już się nie pali. Wreszcie 8:00 włażę na sale obrad, a tam widzę redaktorów GTAcENTER. Lord Vader w swoim plastikowym hełmie, Elpie coś tam marudzi o layu (bez obrazy Elpie :)), Ostatni Lama zjada kwiatki, które rosną na parapecie, Cou'ragez bawi się samochodzikamy tylko RAF, jako jedyny przemawia: - Odchodzę! - A to idź! - odpowiadam i RAF wyszedł. Znów zasiadam na swoim wysadzanym rubinami tronie i nawijam: - Witam wszystkich. Wasze nowe zadanie bojowe pod kryptonimem Caleb-delta-zero-kapusta sprowadza się do wywalczenia więcej miejsca dla GTAcENTER w Games Corner. Macie za zadanie poddać Caleba hipnozie i wbić mu do głowy, żeby dawał nam co miesiąc 400KB na kącik! - Rozumiemy Mistrzu - odpowiada chórem redakcja. - Mistrzu?! Nigdy tak do mnie nie mówiliście!!! - No tak, ale w dniu z życia redaktora Cou'ragez napisał że tak mamy ci odpowiedzieć! - Odpowiedział Lord Vader - Fakt. No więc jeszcze musicie napisać parę tekstów. I ty Cou'ragez, czy mógłbyś mi przysłać kolejną część TS?!? Chyba będę cię musiał nauczyć rozumu... (tutaj poczułem niemiły zapach stęchłej kapusty) zapiszę cię do szko... - coś mnie zaczęło uwierać w tyłek, wyciągnąłem to i stwierdziłem że uwieraczem był gumowy qrak i rzuciłem nim przed siebie. Przypadkiem gumofilec poleciał w stronę Cou'rageza, a ten zrobił unik niczym Termimatrix z Arnoldaneona czy coś w tym stylu. - A masz ty imbecylu!!! - krzyknąłem gdy uderzyłem klapką w komara łażącego po stole. Moją słodką zabawę w rozciapywanie komara przerwał odgłos parkującego wozu. Podszedłem do okna i powiedziałem do reszty: - Ej Winix przyjechał z swoją nową jesienno-zimową kreacją... nie! To oni! Chłopaki, spier&%*%&!!! Było jednak za późno. Dwaj faceci ubrali nas w ten dziwny (pewnie modny) strój produkcji Adamusa czy innego Lazarusa. Nie pomagały prośby, groźby, a nawet wymachiwanie kosą! Kolesie zawieźli nas do pokoju w którym nie było okien, nie było klamek i światło było w podłodze. Poddawano nas różnym zabiegom, rozciągali nogi, stukali kredką w łeb i uderzali młotkiem w kolano! Temu co to zrobił oddałem w głowę, ale siekierą... Potem zacząłem gadać z Cou'ragezem: - Hej Couye co to za żule codziennie zbierają się pod redakcją? - To ty nie wiesz? To nasi czytelnicy! - lecz nie dano nam dalej rozmawiać Po kilku godzinach postawili diagnozę: lekki debilizm, ale zdolni do pracy w podkąciku Action Maga. (prawie)Wszyscy wychodzą z kliniki psychiatrycznej. Wypuścili wszystkich, ale nie mnie. To chyba dla tego że próbowałem karmić z procy swojego pięciodupnego Tyranozaura z obwodnicą mózgu i bez trzeciej nogi (on naprawdę nie miał trzeciej nogi!). Ale nic, przegapiłem tylko picie najtańszego wina w mieście. Psycholodzy musieli mi zrobić jeszcze jeden najtrudniejszy test, test IQ!!! Na szczęście zdobyłem 23 punkty na 200 i mnie wypuścili z tego... jak by to powiedzieć, domu wariatów kilka godzin później od reszty, może dlatego że chciałem zmienić żarówkę w podłodze? Ale nic w końcu jestem wolny. Gdy dojechałem do redakcji ona już była zamknięta na 16 kłódek i 5 zawiasów, a klucze maił Lord V. Jednak próbuje wejść do budynku. Niestety Lord Vader uaktywnił miotacz ognia w drzwiach i przypaliłem sobie pelerynkę, po tej przygodzie cofnąłem się na parking. Jest źle, klucze do mojej jaskini w piekle zostawiłem w redakcji, a w kieszeni znalazłem tylko cukierka i łom więc włamałem się do swojego wozu i tam musiałem spać. Tak wygląda jeden dzień z życia redaktora naczelnego GTAcENTER! |
ŻART NUMERU |