|
.::.
Battle Isle IV: The Andosia War Pl
Souljah
Coraz częściej
wśród zalewu kolejnych RTS'ów giną tytuły zasługujące na szacunek. Takim tytułem
jest bez wątpienia gra "Battle Isle IV" - gra, która jest flagowym
przedstawicielem strategii turowych (no, może nie flagowym, ale może dumnie
nosić to miano) - w których, z kolei, aby odnieść sukces musimy, w odróżnieniu
od RTS'ów, naprawdę się napocić, nakombinować, zaplanować i precyzyjnie
zaatakować przeciwnika. Ale zacznijmy od początku. A wszystko zaczęło się w 1991
roku od "Battle Isle", potem wydano "Battle Isle 2200" (w Europie wydane jako "Battle
Isle 2"), następnie przyszedł czas na "Battle Isle 2220 - Shadow Of The Emperor"
( w Europie wydano jako "Battle Isle 3 - Shadow Of The Emperor") by zakończyć
serię tytułem "Incubation " w roku 1997. Jednak jak się później (a konkretnie na
początku 2001 roku) okazało, seria Battle Isle żyje i ma się dobrze - dowodem na
to ma być, i jest "Battle Isle IV: The Andosia War", czyli przedmiot tej
recenzji :).
Jak i poprzednie części Battle Isle, tak i ta została "wyposażona"
w dobrej jakości fabułę. Opowiada przede wszystkim o - jak można wywnioskować z
tytułu, gatunku gry i wielu innych równie znakomicie ukrytych szczegółów ;) -
wojnie. Nie jest to naszczęście wojna o losy ludzkości z bezwzględnymi
najeźdźcami z kosmosu, a po prostu wojna, rozpętana przez tajemniczą sektę
"Dzieci Harris". Oczywiście jak można się było spodziewać wybór strony konfliktu
pozostawiono nam (do wyboru jeden ze scenariuszy). Szczegółów historii nie mam
zamiaru ujawniać, ale dla zaostrzenia atmosfery autorzy na czele każdej ze stron
postawili dawnych przyjaciół. Jak miło - nie ma to jak nóż w plecy :D.
Oprawa graficzna jest znakomita (jak na strategię turową) i nawet
w dzisiejszych czasach może wzbudzać podziw. Gra została zrealizowana w pełnym
trójwymiarze, a silnik dopieszczony w najdrobniejszych aspektach. Dosyć
szczegółowe modele pokryto dobrej jakości teksturami. Do animacji nie można się
zbytnio przyczepić, bo i tak podczas gry nie będziemy zwracali na to uwagi.
Silnik gry potrafi także generować różne warunki atmosferyczne, które oprócz
efektu wizualnego robią za ujemne modyfikatory statystyk naszych jednostek (ale
o tym później). Efekty świetlne również prezentują się przyzwoicie, ogólnie
oprawa graficzna stoi na wysokim poziomie i ciężko znaleźć element, do którego
dałoby się przyczepić. Podobnie zresztą ma się sprawa z oprawą audio produktu.
Dźwięki dobiegające do naszych uszu są dobrej jakości. Żadną nowością nie jest
fakt, iż każdy pojazd wydaje specyficzny dźwięk. Natomiast muzyka dla odmiany
nie rzuca się w uszy - co nie znaczy, że jest do niczego! Wręcz przeciwnie,
muzyka jest znakomita; nastrojowe, ambientowe kawałki doskonale komponują się z
tym co widzimy na ekranie. Na uwagę zasługują ciekawe cutscenki ilustrujące
historię. Stwierdzenie ilustrujące jest chyba najodpowiedniejszym słowem, gdyż
zostały one zrealizowane w konwencji komiksowej. Bardzo oryginalne i przede
wszystkim efektowne rozwiązanie. Ogólnie oprawa audio - wizualna gry jest jednym
wielkim plusem.
Interfejs gry został przemyślany w najdrobniejszych szczegółach.
Obsługa może z początku wydawać się skomplikowana, ale po lekkim treningu
dochodzimy do wprawy i co jest w tego typu grach najważniejsze - przestajemy
zwracać uwagi na panele i w pełni koncentrujemy się nad grą. A koncentracja
bardzo się przyda. Jest to jedna z niewielu gier, w których naprawdę trzeba
myśleć strategicznie (no może to nie Shogun, ale w tym wypadku różnica wynika z
czegoś innego :)). Począwszy od faktu, iż przeciwnik będzie starał się nas w
jakiś sposób zaskoczyć, aż do konieczności zwracania uwagi na ukształtowanie i
rodzaj terenu. AI komputera zostało całkiem zgrabnie skonstruowane, co pozwala
mu stosować różne taktyczne pułapki. Co prawda obrona najlepiej do tego
przeznaczonych punktów nie jest może przejawem wysokiej inteligencji, ale
zapewniam, że komputer jest zdolny do o wiele bardziej finezyjnych zagrań
taktycznych (a już w szczególności na wyższych poziomach trudności).
Gra toczy się zazwyczaj na dwóch wyspach. Jedna to nasze zaplecze ekonomiczne,
gdzie budujemy jednostki, odkrywamy nowe rozwiązania techniczne oraz wydobywamy
i przetwarzamy, tak potrzebne każdej machinie wojennej, surowce. Na drugiej
natomiast toczymy walki (w grze twierdzą, że to po to, aby uniknąć strat w
cywilach - bardzo mądre i humanitarne rozwiązanie, ale niestety jeszcze długo
nierealne) - tam naszym jedynym budynkiem jest sztab, który zaopatruje nasze
jednostki w potrzebną do działania energię. Zniszczenie sztabu kończy się
przegraną - to tak dla jasności :). Połączenie między wyspami musimy
wykombinować sami - może to być flota statków transportowych, lub też eskadra
samolotów transportowych.
W kwestii jednostek autorzy zastosowali parę ciekawych rozwiązań.
Chociażby kończąca się amunicja. Rozwiązanie to przywodzi na myśl znakomitego,
polskiego erteesa - Earth 2150, z tą różnicą, że tutaj inaczej rozwiązano
kwestię zaopatrzenia. Zajmują się tym specjalne jednostki - Mrówki - które
wykorzystując energię ze sztabu naprawiają i ładują akumulatory wszystkich
naszych jednostek. Energia jest bardzo ważna, bo to właśnie z niej "nasi"
produkują sobie amunicje. Żeby nie było zbyt łatwo. sztab potrafi zasilać Mrówki
tylko w określonym (niestety krótkim) zasięgu. Aby ten zasięg wydłużyć musimy
stawiać przekaźniki, które to z kolei mogą być bardzo dobrym celem ataków.
Oczywiście te reguły obowiązują obie strony i nic nie stoi na przeszkodzie, aby
zniszczyć parę przekaźników wrogowi (no chyba, że w pobliżu wróg wystawi nam
swoje Mrówki - to wtedy atak na przekaźniki byłby [tymczasowo] bezcelowy). Jak
przystało na porządną strategię - wojnę toczymy również na wodzie i w powietrzu.
Nic tak nie wkurza jak zatopienie transportu świeżych jednostek :). Natomiast
lotnictwo z racji siły ognia powinno szybko stać się trzonem naszej armii. W
grze nie zabrakło także artylerii, tak mobilnej jak i stacjonarnej, która szybko
stanie się podstawowym celem ataków wrogiego lotnictwa. Na szczęście w grze
znalazło się miejsce na obronę przeciwlotniczą (również mamy do wyboru wersję
stacjonarną przydatną do obrony ważniejszych punktów na mapie i mobilną
znakomicie nadającą się do obrony szturmujących jednostek), która zdejmie z
nieba każdy wrogi statek powietrzny.
Nasze (wrogie zresztą też) jednostki zostały wyposażone w szereg
statystyk. Obejmują one takie aspekty jak grubość pancerza (z przodu, z tyły, z
boków i z góry (!!!)) czy prędkość poruszania się lub też skuteczność ataku.
Wykorzystując tą wiedzę jesteśmy w stanie zmyślnie zmieść z powierzchni ziemii
każdego przeciwnika. Nawet pojazd zwiadowczy jest w stanie zniszczyć czołg,
jeżeli tylko atakuje z odpowiedniej strony. Na statystyki wpływa szereg
modyfikatorów. Dodatnie modyfikatory to np. doświadczenie wojenne, natomiast
ujemne to warunki atmosferyczne czy chociażby niestabilne podłoże.
Jednak żadna wojna nie może się toczyć bez zaplecza, tak
ekonomicznego, jak i technologicznego. Za ekonomiczne zaplecze odpowiadają nasze
kopalnie, przetwórnie i przepompownie (w grze jako jeden z surowców występuje
woda). Za technologiczne zaplecze odpowiada akademia, w której wynajdujemy
kolejne urządzenia usprawniające naszą armię. Do tego musimy jeszcze postawić
fabryki i zapewnić połączenie z wyspą, na której toczymy bitwę. Znakomitym
rozwiązaniem okazało się podzielenie rozgrywki na tury ograniczone czasowo. Mamy
czas się zastanowić, ale nie możemy tego robić w nieskończoność. To wymusza na
nas szybkie podejmowanie decyzji i wprowadza rzadki w grach turowych element
dynamizmu. Co ciekawe podczas tury przeciwnika nie musimy się tylko biernie
przyglądać jego działaniom. W tym momencie możemy cały czas dowodzić naszym
"zapleczem", stawiając nowe budynki, produkując nowe jednostki, czy też
pokierować załadunkiem na statek.
Jako, że gra została w pełni spolszczona, wypada coś na ten temat
powiedzieć. CD Projekt, który od dłuższego czasu przyzwyczaja nas do spolszczeń
wysokiej jakośći, nie zawiódł i tym razem. Co prawda oryginalnej, angielskiej
wersji na oczy nie widziałem, ale nie dopatrzyłem się również jakichś rażących
merytorycznych, niedociągnięć. Aktorzy mówią przekonywująco a teksty pojawiające
się na ekranie rzadko mijają się z kwestiami mówionymi.
Ogólnie rzecz biorąc gra jest bardzo wciągająca i po części jest
to jedyną jej wadą - wymaga czasu. Graficznie odstawia konkurencje a
grywalnością miażdży nawet nowsze produkcje. Dodatkowym atutem może być fakt iż
została całkowicie spolszczona (ja akurat z anglikiem nie mam większych
problemów, ale znam paru ludzi którzy mają :)). Polecam każdemu fanowi strategii
- jazda obowiązkowa!
:: PLUSY:
+ Wymaga strategicznego myślenia
+ Oryginalne pomysły
+ Tury ograniczone czasowo
+ Grafika i udźwiękowienie
+ Spolszczenie
|
:: MINUSY:
- Potworny złodziej czasu
|
Bardzo fajna i na swój sposób nowatorska turówka, oprawiona
ładną dla oka grafikę oraz niezłym udźwiękowieniem. Polecam fanom ambitnych strategii, zapomnicie przy niej o
upływającym czasie.
Daven
|
O P I N I A
|
:: INFO O GRZE:
Gatunek: strategia turowa
Premiera: 03.2001
Producent: Cauldron [www.cauldron.sk]
Wydawca: Blue Byte [www.bluebyte.net]
Wydawca w Polsce: CD Projekt [www.cdprojekt.info]
|
|