|
|Znaki|
"Znaki" to film, po którym spodziewałem się bardzo wiele. Olbrzymia
kampania reklamowa, ciekawe zwiastuny - aż chce się przekonać jak dobra jest
to pozycja tym bardziej, że reżyserem jest nie kto inny jak pan N. Shyamalan.
Na łamach Action Maga miałem okazję dwukrotnie przeczytać jej recenzję.
Moi dwaj poprzednicy wypowiadali się o niej bardzo pochlebnie. Ja mam o tym
filmie zupełnie inne zdanie.
Akcja "Znaków" rozgrywa się we współczesnych Stanach. Główny bohater
Graham Hess (Mel Gibson), były pastor mieszka wraz z dwójką dzieci i bratem
na niezbyt dużej farmie. Pewnego dnia odkrywa, iż jego pole kukurydzy zostaje
zniszczone. Jest to o tyle bardziej dziwne, że zdewastowane miejsca tworzą razem
tajemnicze i skomplikowane wzory doskonale widoczne z lotu ptaka. Początkowo podejrzenia spadają na sąsiadów, lecz już wkrótce prawda prawda wychodzi na jaw.
Okazuje się, iż sprawcą całego zamieszania jest pozaziemska cywilizacja. Kto wygra
a kto przegra? Czy rodzinie Hessów uda się obronić przed inwazją kosmitów? A może
wcale nie warto się o tym przekonywać?
Fabuła jest dosyć prosta. Tym razem pan Night Shyamalan się zbytnio
nie popisał. Ale niech będzie. W końcu wyreżyserował bardzo dobry "Szósty zmysł"
i tylko trochę słabszego "Niezniszczalnego". W końcu należy mu się szansa. Niestety
jej nie wykorzystał. Scenariusz (jego autorstwa) pasuje bardziej do komedii
niż do thrilleru. Ludzie, jeśli oglądając ten film, co chwila się śmieję zamiast
bać, to znaczy, że jest coś nie tak z tym filmem. Gdyby reżyser nie nakręcił thrillera tylko komedię, to w tym momencie zamiast mieszać "Znaki" z błotem
zapewne bym je zachwalał. A co do zabawnych tekstów i sytuacji to jest ich
w tym filmie co nie miara! Szczególnie podobało mi się to, w jak fantastyczny
sposób wyśmiano w tym filmie bezmyślność Amerykanów w obliczu zagrożenia
(choć wydaje mi się, iż pan N. Shyamalan zrobił to nieumyślnie - jakżeby to było
możliwe, żeby Amerykanie, ludzie bezgranicznie przekonani o swojej wyższości
intelektualnej nad innymi narodami, mieli się z siebie wyśmiewać!; oczywiście
reżyser nie jest Amerykaninem ale film jest produkcji amerykańskiej).
Wracając do recenzji scenariusz, jak już wcześniej wspomniałem bardziej nadawałby się do komedii (ach te przepiękne intelektualne wypowiedzi J. Phoenix'a).
Co do klimatu, to po mniej więcej pół godziny, zupełnie zanika i zaczyna się
komedia. Początek ,zgadzam się, jest naprawdę niezły, ale później wszystko się
sypie. Zaczyna się typowo głupie amerykańskie kino, które, niestety, trwa aż
do samego końca. Jedynym dobrym punktem filmu jest muzyka i gra aktorów.
To nie ich wina, że musieli tak a nie inaczej zagrać w tym filmie. W końcu za to
im zapłacono i z zadania wywiązali się świetnie. Phoenix gra ograniczonego umysłowo
farmera, ale robi to w sposób iście profesjonalny! Mel Gibson swoim nazwiskiem
ma za zadanie ściągnąć na film jak najwięcej widzów i również wywiązał się
z tego znakomicie!
Ogólnie rzecz biorąc bardzo słaba pozycja z gatunku thrillerów.
Nie polecam jej, chyba że ktoś lubi pośmiać się z typowych amerykańskich
zachowań. Do takich celów film jest wręcz znakomity. Szkoda, bo oczekiwałem
po tym filmie znaaaaacznie więcej.
Ocena ogólna: 3/10
(za pierwsze pół godziny filmu i profesjonalną grę aktorów
jest 3/10 a nie 1/10)
PS. (Do dwóch poprzednich recenzentów) Szanuję wasze gusta i nie zamierzam
się z nich śmiać. Na pocieszenie dodam, że "Lśnienie" S. Kubricka
było jeszcze bardziej żenujące.
PS2. Zapomniałem dodać wcześniej, że film ma świetne zdjęcia, co jeszcze
bardziej ratuje go przed totalnym rozgromieniem w tej recenzji.
PS3. Ten obcy to też jakiś mało oryginalny. Przypominał wyglądem tego
z "Archiwum X".
Tytuł oryg. - "Signs"
Rok produkcji - 2001
Gatunek - thriller sf
Scenariusz - Night Shyamalan
Reżyseria - Night Shyamalan
Muzyka - James Newton Howard
Obsada - Mel Gibson, Joaquin Phoenix, Rory Culkin i inni
Adrian "Scorpino86" Kurowicki
akurowic@zamoyski.edu.pl
|