.................|B i u l e t y n|........
..........................|F i l m o w y|.


spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Sekcja 8|

Zaczęła się szkoła. Niedzielne popołudnie, dzisiejszego dnia miałem się uczyć. Otworzyłem matematykę, nie chciało mi się, chemię to samo. Nuda. Za oknem miła pogoda, można by wyjść porzucać do kosza, ale nie mam ochoty. Leniwo mijające minuty. W takim momencie można chyba tylko i wyłącznie obejrzeć jakiś film. Tak też zrobiłem, załączyłem sobie Basic, po ujrzeniu pierwszych klatek nabrałem chętki na dalsze oglądanie.

Dlaczego? Gdy widzę parę wspaniałych aktorów Travolt'ę i Samuela L. Jackson'a ponownie w akcji (ostatnim filmem, w którym wystąpili obaj było chyba Pulp Fiction, ich role po prostu mnie rozwaliły), znowu razem serce mi drży. Na myśl przyszło mi tylko jedno "to będzie dobre". A gdy potem jeszcze wykapowałem, wokół czego kręci się fabuła, zacząłem umierać z radości, że takie dzieło wpadło mi w łapki. Ale po kolei. Kilka tygodni temu obejrzałem "Bunkier", w którym akcja opiera się na zeznaniach głównej bohaterki. W Sekcji 8 jest podobnie, zaczyna się od tego, że podczas ćwiczeń ranger’ów wydarzyło się coś tajemniczego, żołnierze zaczęli strzelać wzajemnie do siebie. Przy życiu pozostaje tylko dwóch, lecz nie maja ochoty nic nikomu powiedzieć, no może tylko drugiemu ranger'owi. Takie ultimatum zmusza przesłuchujących do wezwania specjalisty, Toma Hardy'ego (John Travolta), który potrafi wydusić wszystko z każdego. W tym momencie zaczyna się cała zabawa, mamy dwa zbieżne zeznania, wszystko się mota, wychodzi na jaw kilka brudów..

Moja sympatia do tego filmu wzmagała się wraz z coraz większym mieszaniem wątków, starannym wprowadzaniem widza w niewiedzę, powolne odsłanianie tajemnicy, i końcową sceną, która sprawiła, że kopara mi opadła.

Co do gry aktorskiej nic nie mogę zarzucić po prostu uwielbiam osoby grające główne role. Należy jeszcze nadmienić, że wszystkie twarze pokazujące się w filmie są znane, widziałem je w mniej lub bardziej kasowych filmach, ale nie chce mi się wymieniać, wspomnę tylko, że dowódcę, pułkownika (czy jakie tam są stopnie) gra facet, którego znamy jako Macgyvera (i jak to się pisało? {spoko, poprawiłem :) - dop. G.}). Takiej obsady nie powstydziłyby się największe hity, po prostu cud miód.

Muzyka i dźwięki dobrze dobrane, klimatyczne, czyli spełniające rolę, najlepszy motyw dźwiękowy jest na początku napisów końcowych, dodaje pikanterii.

Podsumowując, film dla lubiących uważne śledzenie akcji, nieprzewidywalny koniec, oraz znanych aktorów. Nic dodać nic ująć, należy to zobaczyć.

Wystepują:
John Travolta
Connie Nielsen
Samuel L. Jackson
I wielu innych bardzo dobrych odtwórców ról (taki synonim słowa aktor;).

Ocena: 9/10

Odi
metalowy_Odi@poczta.fm


P.S. Zapomniałem dodać, że w niektórych momentach mamy wrażenie jakbyśmy oglądali kolejny odcinek J.A.G., co przynajmniej dla mnie wcale nie jest minusem. Niektórzy z tego, co usłyszałem od znajomych, uważają, iż powyższa produkcja jest zbyt zagmatwana. Podobno jej obejrzenie bardzo źle działa na ludzi, których można włożyć do worka z napisem "Blondynka w różowej bluzeczce", dostają oni tzw. poczucia niższości intelektualnej, co może wywołać uszkodzenia natury psychicznej oraz nerwicę. Zostaliście ostrzeżeni.


|strona 15|