Wzory dla fantasy

Zanim był Tolkien i jego "Hobbit", zanim był Robert E. Howard i jego Conan było już coś, co dziś (bo nie wtedy) nazwalibyśmy fantastyką (konkretniej - fantasy). I choć początki tego gatunku datuje się na powstanie tych dzieł, to ich autorzy na czymś się wzorowali... Na prawdziwych początkach początków... A potem na tych pierwszych wzorowali się kolejni autorzy - czyli też na tym, co i tamci. I tak dalej, i tak dalej...
Na samiutkim począteczku były mity. Oczywiście wtedy ludzie wierzyli w nie, dla nich była to najprawdziwsza prawda. Mimo to, teraz te opowieści spokojnie można polecić wszystkim fanom fantastyki. Na czym wzorowali się pierwsi autorzy fantasy? Proszę bardzo.

Mity, podania, legendy, wierzenia
Wszelakiego pochodzenia mity to prawdziwa kopalnia pierwotnych wzorców. To z nich pochodzi większość potworów, które pojawiają się w książkach fantastycznych. Poczynając oczywiście od smoków (zauważcie, że jedynie od tych "zachodnich" - "wschodnie" smoki [chińskie] raczej nie były wzorcami), które są oczywistą zrzynką z mitów, legend, podań i wierzeń. Już w Starożytnej Grecji wspominano o smokach (raczej nazywanych wężami i o trochę innym wyglądzie i zwyczajach, ale...). Potem to wierzenie bardzo się rozwinęło (na całą Europę). W mitach skandynawskich ten stwór pojawia się dosyć często (że wspomnę tylko o Zygfrydzie). A już doszczętnie rozwinięty ten temat został w średniowieczu, gdzie legendy i wierzenia o smokach rozwinęły się niesamowicie, i to głównie z nich "ściągali" przyszli autorzy.
Jedziemy dalej. Bazyliszek, minotaur, nawet troll i ogr pojawiają się w mitach. Wszystko to zapożyczyli autorzy fantasy. Oj, gdyby prawa autorskie obejmowały legendy i mity, to mieliby oni spore kłopoty. Ludzie - przecież tak to zrzynają tylko uczniowie :)! Mówi się o "zapożyczeniach z dawnych kultur". Ja proszę - nazwijmy to po imieniu - nazwijmy to kalką!
Nie potępiam oczywiście tych czynów, bo światy fantasy byłyby o wiele uboższe i mniej ciekawe bez tych "zapożyczeń", to dobrze, że autorzy się na nich "wzorowali" ;P. Chodzi mi tylko o samą istotę tego, co robili. Po prostu plagiatowali!
Ale troszkę zbaczam z tematu. Co jeszcze zapożyczono z mitów? Na pewno motyw drogi. Dla przykładu - podróżował Odyseusz i nie był on w tym osamotniony. Każdy większy mityczny bohater musiał przemierzyć dłuuugaaaaaśnąąąąąą drogę zanim wreszcie trafił do domciu/do skarbu/gdziekolwiek. To samo oczywiście dzieje się w większości powieści fantasy - że wspomnę tylko o najbardziej znanych - "Hobbit" i "Władca Pierścieni".

Biblia
u lista książek nie jest za długa - ja z tych pierwszych znam tylko jeden cykl - "Opowieści z Narnii" - naprawdę dobra powieść dla wszystkich fanów fantasy. Oczywiście jest to bardziej książka dla dzieci (aczkolwiek chyba mniej dziecinna niż wspomniany już "Hobbit"), ale jest też chrześcijańska. Wszystko, co tam się dzieje można odnieść do Biblii, Starego i Nowego Testamentu. Chociażby to, że niejaki Aslan (lew - odpowiednik Chrystusa), zmartwychwstaje, po zabiciu na kamiennym stole ofiarnym (co prawda nie po trzech dniach, ale jednak).

Cała kultura średniowieczna
To co prawda nie tylko podania i legendy, ale już i cała kultura, cała część świata średniowiecznego. To stąd mamy dzielnych rycerzy, ich uzbrojenie i cała tę otoczkę - zbroje, giermków, monarchów, itp. Nie raz i nie dwa świat z książek fantasy był porównywany do świata średniowiecznego. Oczywiście niektóre fakty zostały kompletnie wyeliminowane - chociażby samo istnienie Kościoła, czy chociaż jakiejś dominującej religii. Każda kultura w powieściach fantasy ma swojego boga (albo i bogów), nie ma (w sporadycznych przypadkach jest, ale w bardzo sporadycznych) religii dominującej - jest też swoboda wyznania (czego w średnich wiekach nie było).

Baśnie
Tak, tak, baśnie - Andersena, braci Grimm i te z 1001 nocy. Z tych pierwszych (zachodnich) wzięto niektóre postacie. Zła czarownica, baba jaga, pojawia się czasami w fantasy, choć dosyć rzadko i trzeba przyznać - raczej nie w początkach trwania gatunku. O wiele więcej wzięto z baśni opowiadanych przez Shecherezadę. Zacznijmy od Sindbada. Cała jego podróż przepełniona jest magicznymi i fantastycznymi elementami. Poczynając od potworów (feniks chociażby), a kończąc na motywach wędrówki. Dżin z baśni o Aladynie nader często pojawia się w fantasy. Zapożyczono też niektóre rodzaje broni, na przykład zakrzywione szable - scimitary. A bohaterki :)? Piękne, ale i wojownicze kobiety, często w opałach rzadko pokazywały się w innych baśniach (no dobra, może w mitach, np. amazonki). No i wiele, wiele innych tu nie wymienionych, ale przecież nie chodzi o wymienienie wszystkiego.

To na razie tyle, ten temat jednak jest ciągle żywy. Świadomie nie wyczerpałem go całego, a tylko liznąłem ten temat - to daje wam pole do popisu. Piszcie, opisujcie, wymieniajcie wzorce. Wszystko wrzucimy do Fantastyki - jeśli tylko będzie się do tego nadawało :).



Ted Undead