Co nas pociąga w fantastyce?

Cóż takiego jest w poczciwej fantastyce, że tak pociąga ludzi, że obecnie jest tak popularna? Według mnie czytelników tego gatunku można podzielić na dwie grupy:

1. Tacy, którzy czytają wszystko, nie gardzą żadną dobrą lekturą.
2. Ci, którzy czytają tylko fantastykę (tych można jeszcze podzielić na dwie grupy - s-f i fantasy), a nie ruszają innych książek, chyba, że to lektury szkolne :).

Pierwszych nie pociąga w tym gatunku nic szczególnego, bo - jako się rzekło - czytają wszystko, co wpadnie im w spocone od nieczytania łapki :). Zaś drudzy... Co takiego wyjątkowego jest w fantastyce? Czego nie mają książki innych gatunków? Oczywiście każdy ma swoje gusta, ale coś musi sprawiać, że są one takie, a nie inne.
Fantastyka to gra wyobraźni (nie robię tu aluzji do gier typu RPG :)), swoista podróż w inny świat. Oczywiście każda książka jest podróżą, ale żadna nie jest tak nierealna i zmyślona. Człowiek od zawsze miał w sobie żyłkę odkrywcy, obieżyświata, który pokonuje kolejne trudności na swojej drodze tylko po to, aby zobaczyć coś nowego, coś odkryć. To właśnie kierowało Kolumbem, Pizarrem, czy innymi odkrywcami, także ludźmi, którzy wymyślili i zrealizowali wyprawę na księżyc. Nieznane - to właśnie to, co nas fascynuje. Aż w końcu nadszedł taki czas, że cała kula ziemska została odkryta (właściwie to nawet nie prawie - ileż to miejsc na globie pozostaje nietkniętych ludzką stopą! Przykład - chociażby jaskinie). Oczywiście kosmos ciągle pozostaje kompletnie niepoznany. Ale jest to tak odległe od nas, że my, zwykli ludzie, w większości nie zajmujemy się tym. A fantastyka? Daje możliwość choćby umysłowego, "wyobraźniowego" poznania czegoś nowego. Mówicie, że nie mam racji, że większość ludzi i tak nie widziała nawet 1/100 kuli ziemskiej. Zgoda - ale kogo stać na zwiedzanie świata? Popularność filmów dokumentalnych ma według mnie taką samą przyczynę, jak fantastyki. Oczywiście filmy te pokazują świat prawdziwy, takim, jaki jest, lub jaki był (nie zawsze - ostatnio ukazał się fantazjujący film o tym, co będzie za parędziesiąt milionów lat), a fantastyka czyni coś zupełnie innego. Pokazuje, opisuje światy nierealne, wyśnione. Zrodzone w wyobraźni autorów, nieoparty na żadnych faktach, tylko na marzeniach. Ale czyż to nie jest najpiękniejsze?
Marzenia to bardzo przyjemna część życia, tego, kim jesteśmy. I nie tylko te "przyziemne" - o lepszej pracy, komputerze, czy czymś takim. Także te kompletnie niemożliwe do zrealizowania - o życiu w odmiennej rzeczywistości niż nasza, o byciu kimś wielkim, bohaterem, zabijającym fantastyczne potwory i ratującym panny o równie fantastycznych kształtach :). Wszystkie dzieci chyba marzą o tym, aby być rycerzem, czarodziejem, Conanem :), czy kimkolwiek tam, chociażby Bilbem, Gandalfem, czy jednym z krasnoludów z "Hobbita". Potem przenosimy to na "dorosłe" życie. Ciągle chcemy być dziećmi, ale robimy to "poważniej" i w bardziej satysfakcjonujący sposób (czy aby na pewno?) - interesujemy się fantastyką. Wcielamy się w bohaterów, chcemy im pomóc w krytycznych momentach, czy po prostu nimi BYĆ. Oczywiście to nierealne, ale co z tego? Zastanawiające, że nikt nie wpadł na pomysł napisania książki z bohaterem w drugiej osobie ("ty"). Dziwne? A może raczej ciekawe, zaskakujące i wręcz... genialne (nie chwaląc się, bo to mój pomysł :))? Książka taka zyskałaby wiele na atrakcyjności dla czytelnika, wymuszałaby jego zainteresowanie. Oczywiście wymagałaby od autora specyficznej formy pisania, ale wystarczy dopieścić ten pomysł, a może się on okazać niezwykle ciekawy...
Do czego doszliśmy? Co nas pociąga w fantastyce? Proste i bardziej oczywiste niż zdawało się na początku - ludzkie pragnienia i marzenia. "To doprawdy banalne" - powiecie. Macie rację. Ale myśleliście o tym tak na początku? Świat się zmienia, technika idzie naprzód. Niektórzy chcą wybiec jeszcze bardziej wprzód (s-f), a niektórzy mają tego dosyć, chcą swoistego powrotu do średniowiecza (fantasy), przyozdobionego magią. Proste. Nie zgadzacie się ze mną - zapraszam do polemiki - także na łamach.



Ted Undead