T.H.White - "Był sobie raz na zawsze król"

"Miecz dla króla", "Wiedźma z lasu", "Rycerz spod ciemnej gwiazdy", "Świeca na wietrze" i "Księga Merlina" to pięcioksiąg arturiański objęty ogólnym tytułem "Był sobie raz na zawsze król". Książkę jakiś czas temu wydało wydawnictwo Świat Książki (klub), tak więc dziś możecie mieć drobne problemy z jej dostaniem (myślę jednak, że dobra biblioteka powinna mieć tę książkę na składzie, przeszukajcie też klubowe księgarnie). Właściwie to nawet nie książkę, ale książki, bo pięć tomów ujętych jest w trzy oddzielne książki fizyczne (ale to ładnie i fachowo brzmi :)). Wydanie trzeba pochwalić. Każdy z tomów (fizycznych :)) oprawiony jest w twardą okładkę w zielonej kolorystyce (inny odcień dla każdej książki). Wszystko świetnie prezentuje się na półce w domowej biblioteczce. Także tłumaczenie jest fachowe i dobrze zrobione. Jeśli chodzi o literówki - większych buraków nie wypatrzyłem.
Ale dosyć już o wydaniu. W końcu to najmniej ważna część całej książki (to nie moja opinia - ja bym się z tym kłócił. Fatalne tłumaczenie i mały, niewyraźny druk są w stanie obrzydzić każdą, nawet najlepszą lekturę). O czym jest książka? Jak już wspominałem na początku - jest to pięcioksiąg arturiański, czyli traktuje o przygodach (jeśli można je tak nazwać :)) Króla Artura i Rycerzy Okrągłego Stołu. Pierwszy z tomów to kompletna alternatywa od podstaw sagi - traktuje o czasach, gdy młody Artur (wtedy nazywany Wartem - nie wiem jak to jest w oryginale, ale to przezwisko jest świetne) był edukowany przez Merlina (w książce - lekko szurniętego, starego czarodzieja). Edukacja odbywała się w sposób, ogólnie rzecz biorąc, standardowy, z lekkimi od tego odchyłami :). Merlin często zamieniał Warta w najróżniejsze zwierzęta, od mrówki po sowę, by ten uczył się ich życia i zwyczajów. Pierwszy tom kończy się po koronacji Artura. Jest zrealizowany w dosyć "dziecinny" sposób - tzn. książka sprawia wrażenie lektury dla dzieci. Z każdej historyjki wynika odpowiedni morał, mamy także do czynienia z bardzo "dziecięcym" humorem. Niektóre elementy świata także sprawiają takie wrażenie - gadająca sowa, naczynia obdarzone swoistym rozumem, pierdołowatość Merlina, czy wspomniane zamienianie w zwierzęta to repertuar wprost z książek typowo dziecięcych. Mimo wszystko z pewnością ten tom sprawi przyjemność także trochę starszym czytelnikom (chociażby w moralizatorskich morałach :) można się doszukać drugiego dna). Poza tym - pierwszy tom to dopiero wstęp do prawdziwej czytelniczej uczty :).
"Wiedźma z lasu" to swoiste przejście między ździebko dziecinnym tomem drugim, a poważnym (o tym potem :)) trzecim. To początki panowania Artura, czas jego najlepszych pomysłów i inicjatyw. Mamy więc tu Okrągły Stół, wizje nowej Wielkiej Brytanii itp. Książka opisuje także losy czterech braci, przyszłych rycerzy króla - Gaweina, Agraveina, Gaherisa i Garetha, poczynając od ich wczesnego dzieciństwa. Mamy tu także humorystyczny wątek walki Króla Pellinora z Bestią Dyżurną (kolejne świetne tłumaczenie!), w pewnym momencie rzeczony potwór ginie. Król popada w ciężką depresję, postanawiają mu pomóc niejaki Sir Grummore Grummursum i czarnoskóry Sir Palomides - przebierają się za bestię... Mamy też wątek wojenny... Wszystkie łączą się w odpowiednim momencie.
Trzeci tom - "Rycerz spod ciemnej gwiazdy" (śmiem twierdzić, że najlepszy) - opowiada o losach, przygodach i życiu Sir Lancelota Dulac (nie wiem, czemu nie "du Lac", czy to sprawka tłumaczenia czy autora). Kto zna z grubsza tę historię, to wie, że wątki są pokręcone jak psie jelita (ileż tu wątków miłosnych - poczynając od Lance'a i Ginusi :)), przeplatają się i tworzą ogólnie przygnębiający obraz. Tak więc - książka traci wszystko ze swojej śmieszności i staje się naprawdę porządną (pożądaną też :)) i poważną lekturą (nie ujmując niczego niepoważnym :)). Książka traktuje również o wyprawie po Świętego Gralla i początkach końca państwa Artura. Momentami jest to naprawdę smutna historia...
"Świeca na wietrze" opisuje autentyczny koniec Okrągłego Stołu i wyśnionego państwa Artura. Sam król jest już dosyć stary i ma coraz więcej problemów z Lancelotem i Ginewrą. Nie będę streszczał fabuły (zwłaszcza, że jak ktoś nie zna, to będzie miał mniejszą przyjemność z czytania), ale w końcu dochodzi do wojny, w której Artur i przegrywa, i umiera...
Tom ostatni - "Księga Merlina" to powrót do dziecięcych lat Artura. Znów będzie on poznawał życie i zwyczaje zwierząt (za sprawą Merlina, który zjawia się niewiadomo skąd). Niektóre rozdziały są zdublowane z pierwszej części, ale jest to wytłumaczone we wstępie i wynika ze specyfiki pisania książki przez T.H.White'a. Wszystkie to stanowi podkład do rozważań nad sensem życia człowieka, jego pozycji w świecie, nieodpartej chęci władzy itp. Ten tom można spokojnie nazwać powiastką filozoficzną - z arturiańskiej sagi pozostaje niewiele. Mimo to, czyta się ją dobrze, nie ma denerwujących dłużyzn ani przestojów. Warto czasem zastanowić się nad sobą, zwłaszcza, jeśli prowokuje do tego naprawdę dobra lektura... Końcówka książki to krótkie streszczenie dalszych losów państwa Artura i głównych bohaterów powieści.
Ogólnie cały pięcioksiąg to wyśmienita lektura, nie tylko na zimowe czy jesienne wieczory. Drobne problemy z dostaniem książki w sklepach rekompensuje jej poziom. Polecam!!!



Ted Undead