A MOŻE TEN TVN NIE JEST WCALE TAKI ZŁY? :)
Ze specjalną dedykacją dla Dishmana i LOV-a
Zachęcam do lektury mojego opowiadania. Po części na faktach autentycznych. :) Jest ono swoistą odpowiedzią na listy i polemiki osób, które starały się przekonać mnie do swojego ukochanego TVN. Czy to im się udało? Zobaczmy. :)
>> Obudziłem się wcześnie rano - jeszcze przed szóstą. I już z rana włączyłem mój ukochany (na razie tylko eksperymentalnie :)) TVN-ik. Jakże się ucieszyłem, gdy na ekranie zobaczyłem kolejny odcinek wspaniałej meksykańskiej telenoweli "Ścieżki miłości". Radość ogarnęła me serce, wszak już od rana mogłem śledzić zwyczajne losy zwyczajnej rodziny. Z precyzją inspektora Columbo (pozdro :)) rozgryzałem kolejne zawiłe intrygi bohaterów serialu. Niestety, nie mogłem upewnić się, czy miałem rację, bo troszkę po chamsku producenci przerwali mi ten odcinek w najciekawszym momencie napisami końcowymi. No cóż... na szczęście TVN poczynił wszelkie kroki, aby uodpornić mnie przynajmniej częściowo na tak przykre sytuacje, właczając raz na jakiś czas tzw. reklamę, a w zasadzie to kilkanaście takich naraz. Naprawdę wielkie dzięki! Przy okazji mogłem dowiedzieć się z nich, cóż to jeszcze wartościowego będę mógł dzisiaj z przyjemnością obejrzeć.
Nie martwiłem się zatem długo, bo już za chwilę mogłem na własne oczy zobaczyć "Telesklep". A w nim prezentację wspaniałej, szpanerskiej :), turystycznej lodówki na korbkę. Rewelacja! To przypomniało mi moją ukochaną Polonię 1, którą jednak zabroniono mi dziś oglądać. :( Potem poznałem jeszcze łóżko z hydromasażem i specjalny cukier do odchudzania - znów radość ogarnęła me ciało i duszę.
Po chwili uczucie to spotęgowało się we mnie, gdyż wróciły moje ukochane telenowele! Aż dwie! "Córka przeznaczenia" i "Brzydula" - ani się obejrzałem, jak minęła dziewiąta. Ucieszyłem się wielce, bo dzięki temu niewiele już czasu pozostało do następnego odcinka! Bo czymże jest te pozostałe kilka godzin w "objęciach" tak znamienitej stacji! Ach!
W tym momencie poczułem, jak lat mi ubywa (a kilogramów też pewnie ubędzie po zakupie tego cukru spalającego tłuszcz ;)), gdyż mym oczom ukazała się w całej okazałości się bajeczka dla dzieci. Nic to, że tylko jedna, i że oglądałem ją w wieku 9 lat na TVP 3. Zabawa z "Przygodami Animków" mogłaby dla mnie trwać bez końca... Jednak wspaniałomyślny TVN zaoferował mi ambitniejszą rozrywkę...
Na ekranie ukazał się teleturniej o jakże inteligentnej nazwie "Trele-morele". Po chwili urocza, pewnie bardzo też wykształcona pani zadała mi zagadkę. Trudną, trudną, nie powiem - ale przecież trzeba się wysilić! Pięć tysięcy złotych czeka! Faktycznie - pytanie okazało się być ponad moje siły - wszak nie każdy musi wiedzieć, jak nazywa się warzywo, z którego produkuje się cukier. Na nic zdał się też diagram, który wyświetlono dla "podpowiedzi". Mogli w końcu odkryć te dwie pozostałe literki - co by im to zaszkodziło? ;) Ale nie mam do TVN żalu - trzeba trzymać poziom! Poczekałem chwilę smutny (pięć tysięcy przepada!). Czas powoli zaczynał mi się kurczyć, a ziemia tym samym pod nogami obsuwać. Na szczęście urocza prowadząca wydeklamowała podpowiedzi, które mnie absolutnie zaskoczyły. Wprawdzie fakt, że owo warzywo jest czerwone, na niewiele się zdał (pomyślałem o kapuście ;)), ale już drugie info: że tak nazywa się czasem polskich polityków, bezzwłocznie naprowadziło mnie na buraka. ;)
Emocje i wysiłek umysłowy zostały nagle przerwane, ale nie przez byle co, bo przez sam "Telesklep". Ucieszyłem się, gdyż znów miałem wrażenie, że to moja ulubiona Polonia 1! :) Chyba naprawdę kupię sobie ten cukier, bo jak zamówię dwa opakowania, to zapłacę o 50 groszy taniej! Cóż za okazja!
Gdy tylko odłożyłem słuchawkę (no i popatrzyłem na inne, równie ciekawe produkty) ujrzałem kolejny fascynujacy magazyn. "Rozmowy w szoku" - albo jakoś tak. ;) Z wrażenia zasłabłem i przegapiłem odcinek. Bardzo żałowałem, bo pewnie rozmowa w studiu trzymała niezwykle wysoki poziom (wszyscy stali ;)). No cóż - wieczorny pewnie będzie jeszcze ciekawszy - pomyślałem. Pokrzepiony tą myślą dałem się rodzinie zreanimować. :)
Po chwili zobaczyłem w TVN mojego idola. Michała Wiśniewskiego! Niestety, była to powtórka, ale przy tak zaje..istym (naśladuje się idola, no co?) programie każda ich ilość jest zbyt mała. Piosenkarz, artysta i sam anioł w jednej osobie robił różne zadziwiające i niezmiernie ciekawe rzeczy. Kłócił się z żoną i zaniedbywał synka. To przypomniało mi, o czym dziś będzie reportaż w programie "Uwaga!". Cóż za praktyczność!
Nie minęło wiele czasu (a szkoda...), gdy program się skończył. Ale w zamian mogłem sobie teraz pooglądać czwartą już telenowelę - "Na Wspólnej". Fakt, że grali w niej tak znamienici aktorzy, jak żona mego czerwonowłosego idola oraz niejaka Anna Mucha (ze swą kwestią: "Tato, dziękuję że zbiłeś tę szybę!") oczarował mnie jeszcze bardziej niż sam serial.
Jednak za chwilę mogłem już oglądać rzeczy mniej poważne. Nadali powtórkę "Przygód Animków". Yeah!
I znów arcyciekawa telenowela - "Brzydula" - to jest to! Czuję, że za chwilę będzie tego wiecej!
No niestety, nie zobaczyłem następnego "serialu obyczajowego", bo mym oczom ukazał się kolejny odcinek "Przygód Supermana". Ucieszyłem się gorąco (napaliłem :)), bo jak się okazało - nie tylko dzieci oglądają takie rzeczy. Toć to nie była kreskówka, tylko poważny serial! :)
Za chwilę miałem okazję zobaczyć oczekiwaną od rana "Pogodę". Zmartwiłem się, bo już nie była mi potrzebna - pół dnia przesiedziałem przed telewizorem. Tutaj się nie popisali. Na szczęście nie zdołowali mnie zbytnio, bo program bardziej skupiał się na osobie Tomka Zubilewicza, niż na nudnych zjawiskach atmosferycznych.
A po chwili - znów rozkosz. Dwie godziny wspaniałej zabawy z "Córką przeznaczenia" i "Ścieżkami miłości".
Następnie ujrzałem znany mi już program "Rozmowy w toku", zatytułowany "Kompleksy nie dają mi żyć". Tym razem zaproszeni do studia goście (i to nie z ulicy, tylko z mieszkania! :)) opowiadali o tym, jak poważny problem stanowi dla kobiet zbyt duże owłosienie na nogach (etc. :)). Siedzące na sali panie wymieniały się trafnymi spostrzeżeniami i domowymi metodami depilacji. Po chwili dołączył do nich pan, który zamartwiał się małym rozmiarem swojego "narzędzia" :). Cóż za głębokie przesłanie! Nic, tylko kochać Ewę Drzyzgę (niczym LOV Patrycję Redo :)) za tak mądre, ciekawe i pomocne, niczym telezakupy, programy. {Ten odcinek akurat widziałem w rzeczywistości - co wcale nie znaczy, że sam chciałem go oglądać.}
Potem, niestety, nie mogłem już dłużej bawić się przy TVN, bo na Jedynce leciała dobranocka. :) A po niej już tylko buzi i spać. ;) Ale jutro też jest dzień! Chyba nie muszę mówić, co będę oglądać? <<
A nieprawda! ;) To była oczywiście zmyślona historyjka. :) Jednak pisząc ją, korzystałem z prawdziwego programu TV (31 lipca 2003 - możecie sprawdzić). Wniosek sam się nasuwa. TVN absolutnie nic nie oferuje widzowi (chyba, że jesteś emerytką po zawodówce :))! Czas od 05.50 rano do 19.00 to nie są "godziny najniższej oglądalności", lecz prawie cały dzień. I co - nadal jesteście tacy dumni ze swojej ulubionej telewizji?!
Dla porównania: tego samego dnia (przed 19.00) Polsat wyemitował min. "Roswell", "13 posterunek", "Różowe lata '70", "Idola", "V.I.P.-a", masę kreskówek, dwa wydania "Informacji", "Życiową szansę" i "Szpital na perypetiach" oraz w sumie (!) tylko pół godziny TV Marketów! Dla każdego coś miłego. :) Moje wyrazy uznania dla tej stacji, oby tak dalej!
Jak widzicie, napisanie podobnego opowiadania o Polsacie czy Tele 5 (moich faworytach) do niczego nie prowadzi. Nie zapraszam zatem do polemiki - bo będą to już tylko zbędne słowa. I tak mnie nie przekonacie do TVN i nawet jeśli kiedyś poprawi on swoją ramówkę (w co wątpię), trudno mi będzie zapomnieć, czym uraczała nas ta przez wiele lat. Prawdę mówiąc - przedpołudniową ofertę TVN można przyrównać tylko do Polonii 1. Tam też są głównie telezakupy, telenowele i kreskówki. Jakże ambitnie wygląda przy TVN oferta Tele 5: po brzegi wypchana świeżutkimi serialami, filmami, muzyką, dokumentami. Więc nie wiem, o co tyle krzyku, że te dwie telewizje (T5 i P1) zajęły w moim rankingu wyższe niż TVN miejsce. Współczuję wszystkim, którzy nie potrafią ich (oraz Polsatu) docenić.
Nie dość emocji? :) Zapraszam na:
www.strony.wp.pl/wp/mediaboss
Krytyczne uwagi dotyczące strony - mile widziane!
Majkell
vel Majkelliusz Wspaniały ;)
for_am@wp.pl
www.strony.wp.pl/wp/em_soft
P.S.1. Pytanie do Taw: Jakie wrażenia? ;) {Ciekawie, ciekawie...}
P.S.2. Czytaliście te komentarze na Wirtualnych Mediach? Tele 5 to stacja sycylijskiej mafii, która w ten sposób pierze brudne pieniadze. :P Ten fuckt :) potwierdziło kilku oszołomów. ;)
P.S.3 Dla zainteresowanych. Wieczorny program TVN też niczym nie zaskakiwał. Jeden film, jeden serial (nie licząc powtórki "Tajemnic Smallville" - późno w nocy) i "shit" :) jakim są "Zmagania miast".