Letni Grand Prix w skokach, 9-10 sierpnia, Hinterzarten K-95 (Niemcy)
Jak co roku, w przerwie między sezonami zimowymi w Pucharze Świata w skokach narciarskich możemy podziwiać najlepszych skoczków świata w letnim Grand Prix. Choć pewnie nie wszyscy możemy ich podziwiać - zaszczyt ten bowiem mają tylko szczęśliwi posiadacze dostępu do Eurosportu. W tym roku w letnim GP prawie wszystkie kraje wystawiły najsilniejsze składy (Niemcy, Austriacy, Finowie), zabrakło natomiast mistrza nad mistrzami, czyli naszego Adasia. I to jest pewnie główny powód, dlaczego w tym roku z transmitowania tej imprezy zrezygnowała nasza TVP. Ja natomiast niestrudzony wszelkimi przeszkodami z przyjemnością zasiadłem do oglądania tych zawodów, aby ocenić, jak wygląda forma największego przeciwnika Małysza z poprzedniego sezonu (Hannawald) i innych skoczków, którzy mogą dla Adama stanowić w tegorocznym Pucharze Świata zagrożenie. Ciekaw jestem też formy innych naszych rodaków.
GDF
DZIEŃ PIERWSZY - NIEMCY ZAWIEDLI
W sobotę 9.08 odbył się jedyny drużynowy konkurs tegorocznego Letniego GP. Polski Team wystąpił w następującym składzie: 1.Wojciech Tajner, 2. Sobczyk, 3.Tomisław Tajner i 4. Skupień. Odpowiednio skakali: 1: 91 m i 93 m 2: 96,5 m i 97 m 3: 98,5 m i 98,5 m 4: 98,0 m i 100,5 m. Normalnie bym tych metrów tutaj nie podawał, ale chcę wam pokazać, że - mimo iż najdalej nie skakali - to jak równo!, a bolączką naszych skoczków było właśnie to, że drugi skok często psuli. Ostatecznie zajęliśmy 7 miejsce (na 11 ekip), więc nie było tak źle. Co do innych krajów, to mocno zawiedli Niemcy (Hannawald skoczył 100 i 99m).
Końcowe wyniki:
1.Austria
2.Finlandia
3.Słowienia
4.Niemcy
5.Norwegia
(...)
7. Polska.
DZIEŃ DRUGI - NOWY MAŁYSZ SKOKÓW NARCIARSKICH?
Po dość udanej dla nas sobocie, w niedzielę w optymistycznym nastroju zasiadłem przed TV by oglądać konkurs indywidualny. Jak się jednak okazało, do konkursu głównego wszedł tylko Wojtek Skupień (łudziłem się, że kwalifikacje przejdzie jeszcze Tonio Tajner, łudziłem się), który w samym konkursie skoczył całkiem nieźle, bo 99 m, ale miał dość słabe noty i ostatecznie nie zakwalifikował się do drugiej serii. Na skoczni było jednak ciekawie z powodu objawienia poprzedniego sezonu - młodego Austriaka Thomasa Morgensterna, który niczym jak nasz Adam za najlepszych czasów oddał dwa najładniejsze skoki i z dużą przewagą 11 punktów wygrał konkurs. Smaczku dodaje to, że chłopak skakał z nowym sponsorem na kasku - Red-Bullem :). Czyżby nowy Małysz? Zobaczymy. Natomiast Sven Hannawald był dopiero 15 (259,5 pkt).
Pierwsza piątka zawodów:
1.Thomas Morgenstern (Austria) 289.0 pkt
2.Tami Kiuru (Finlandia) 278.0
3.Roar Ljokelsoey (Norwegia) 274.0
4.Martin Hoellwarth (Austria) 273.5
5.Akseli Kokkonen (Finlandia) 270.5
TRANSMISJA I ORGANIZACJA ZAWODÓW
Skocznia w Hinterzarten K-95 jest skocznią normalną. Dla mnie zawody na takich skoczniach są trochę dziwne, ponieważ nierzadko w końcowym rozrachunku zwycięzcę zawodów od, powiedzmy, piętnastego zawodnika różni 5 czy 10 metrów; ja wolę już skocznie duże (~K-120), gdzie różnica taka sięga czasem nawet 30 - 40 metrów. Na skoczniach takich jak ta w Hinterzarten transmisje telewizyjne są mniej atrakcyjne, ponieważ skoki są kilka sekund krótsze (ogólnie mniejsza prędkość uzyskiwana przez skoczków). Z drugiej strony nie ma problemu np., że kamerzysta nie zdąży za skoczkiem - tutaj kamerzyści zawsze zdążyli.
Oprawa wizualna była typową dla Pucharu Świata - tradycyjne niebieskie plansze (choć latem by mogły być zielone ;) pod kolor trawy, a nie śniegu). Jedyna rzecz, która mi strasznie przeszkadzała, to sposób, w jaki realizatorzy pokazali nam wiatr na skoczni. Tradycyjnie w PŚ mieliśmy "okienko" z wyprofilowaną skocznią i tam były strzałki w trzech miejscach, w którą stronę wieje wiatr i podana siłę w m/s. Takie rozwiązanie było chyba najlepsze, bo dawało nam telewidzom dość jasną sytuację pogodową na skoczni.
W relacji z Hinterzarten (a także w kilku poprzednich zawodach PŚ) było natomiast podobne okienko z wyprofilowaną skocznią, ale zamiast strzałek i wartości mieliśmy tu namalowanego skoczka i dwie strzałki: jedną przedstawiającą wiatr nad nim, a drugą wiatr pod nim. Strzałki te zmieniały jedynie kolor (zielony lub czerwony), wielkość i kierunek. Niby też najważniejsze informacje, ale mi nie wystarcza informacja (czerwona strzałka), że wiatr jest za duży i skoczek nie może skoczyć. Ja muszę wiedzieć, czy taki wiatr ma 2 m/s czy 4 m/s, bo to jest zasadnicza różnica. Gdyby jeszcze wiatr nie przeszkadzał w zawodach, a tu w niedzielę momentami był za duży i strasznie mnie to irytowało... Mam więc nadzieję, że realizatorzy powrócą kiedyś do poprzedniego, znacznie lepszego rozwiązania.
Warto także wspomnieć, że po I serii drużynowego konkursu sobotniego odpadły 3 kraje i w drugiej serii było już ich tylko 8 (było tak pierwszy raz, chyba że mnie pamięć zawodzi?). W pierwszym dniu zawodów na skoczni była także żywa maskotka - tresowany orzeł, którego loty umilały nam czas podczas przerw. W niedzielę już go nie było - pewnie uciekł ;).
Komentarz - stokroć bardziej bym wolał słuchać Szaranowicza i Szpakowskiego :) w roli komentatorów niż dwóch Niemców, których wcale nie rozumiem :). Obiecuję, że w polskojęzycznych transmisjach komentatorom będę poświęcał dużo, dużo więcej miejsca. Tutaj tylko dodam jeszcze, że zawsze jak skakali Polacy to komentatorzy coś mówili o Małyszu :P.
Podsumowując - bardzo fajnie znów pooglądać skoki na szklanym ekranie, ale bez naszego kochanego Adama i po niemiecku to nie to samo.
gdf@op.pl
GG:4129984