Sąsiedzi
Na wstępie należy nadmienić, że ten tekst nie traktuje o "Sąsiadach", których na okrągło mogłaby oglądać Tawananna, bo nie występuje tu ani Ewa Szykulska, ani Marek Siudym, ani nawet Michał Milowicz. {Oj, "Sąsiedzi" TVP to niewypał kompletny... do dawnych "Lokatorów" im daleeeeeko).} Tutaj do czynienia będziemy mieli z dwiema złotymi rączkami - Patem i Matem, w których tchnęli życie nasi graniczni przyjaciele - Czesi. Nie jest to "typowa kreskówka", sąsiedzi nie są narysowani, a wymodelowani (każdy, kto choć raz oglądał "Strażaka Sama" wie, co mam na myśli).
Suchy
Pat i Mat mają dziwne zamiłowanie do dogadzania sobie na siłę na wszelkie możliwe sposoby. Pół biedy, gdyby robili to dobrze, ale nie - oni muszą wszystko spartolić. I nie zajmują się bynajmniej stawianiem mostów czy programowaniem gier komputerowych, tylko wykonują najprostsze prace domowe i ogrodowe. Dwaj przyjaciele mają zakręcone zachcianki i pomysły, a realizacja większości z nich jest już z założenia niewykonalna. Jako przykładem posłużę się odcinkiem, w którym to Pat i Mat postanawiają naprawić stary gramofon - na końcu epizodu sąsiedzi budują z rozmaitych rupieci przedziwną machinę stukająco-zgrzytająco-piszczącą, a tych okropnych dźwięków, które wydaje, na pewno nie można nazwać muzyką (przynajmniej dla ludzi :)).
Cały serialowy humor jest nierozłącznie związany z postaciami głównych bohaterów. Nie dość, że podczas czynności, które wykonują zdarza im się coś stłuc czy pochlapać, co wywołuje ogromne ataki śmiechu, to jeszcze efekt końcowy ich pracy ostatecznie zwala widza z nóg. Wrażenie dodatkowo potęguje animacja i szczegóły, nad którymi ciągle nie mogę się nadziwić, a rzec trzeba, że serial ma już sporo latek.
"Sąsiedzi" śmieszą wszystkich niezależnie od wieku, czy narodowości. Czego jak czego, ale tego typu fachowców na świecie nie brak. No, ale Pat i Mat mają coś co ich wyróżnia z tłumu i dzięki temu czemuś nigdy nie zostaną pokazani w "Usterce" - oni psują tylko SWOJE rzeczy.
skatoony@wp.pl