Pur extra z octem (czy jakoś tam...)
Bożena Dykiel stoi nad zlewem z brudnymi garami. Boże, ależ nie chce się jej zmywać. Bierze patelnię... A ta cała zafajdana tłuszczem. "Rzuci w cholerę" - pomyśli widz. Nie. Nic z tych rzeczy (przecież to reklama Kopu.. khmm, Puru z octem).
Dykiel się odezwie (tak mniej więcej, nie znam tego na pamięć [16MB] ):
- Już nie trzeba się męczyć z zaschniętym tłuszczem, tak jak kiedyś (przed wojną). I tu powrót do przeszłości. Jest czarno - biały obraz, malutka Bożenka z mamą trą patelnię szczotą drucianą. Lecą iskry. Powrót do przyszłości. Kolory. Stara... duża Bożena odezwie się:
- Teraz mamy nowego Pura Z octem!:)
Liźnie gąbką patelnię i jak nowa. Niewiarygodne. Ile to musiało tych lat upłynąć, żeby sztaby naukowców, doktorów, laborantów, kosmonautów, kosmitów(?) zdołało wspólnymi siłami odkryć środek do usuwania tłuszczu z patelni. Bożena D. nastolatką już nie jest, więc... święty panie, wyobraźcie sobie: kilkadziesiąt lat nachrzaniać po patelni, Kilkadziesiąt lat. Dwa, trzy pokolenia cierpiące na spuchnięte, czerwone ręce. Przełom - nowe milenium i jest PUR EXTRA Z OCTEM!!! Szkoda słów...
Juvenal
szebrowsky@poczta.onet.pl
Ps. Niech to szlag te !@#$@!#$@ reklamy!!! Ps2. Przepraszam, poniosło mnie. Każdy może mieć chwilę słabości... Gdzie są te proszki (proszki? NIE!!! tylko nie ten !@#$@#@#! VIZIR, OMO, ARIEL...) od głowy i nadciśnienia...? Ps3.Zzzzzzzzzzzz....I'm sorry, but this is the DEATH END!