Telewizja mówi prawdę ;)
Zależy, jak człowiek tą prawdę przyjmuje. Czy uznaje za nią informacje obejrzane podczas wiadomości, filmu, programu naukowego, kreskówki...
Otóż w filmie "Oni" padła następująca hipoteza - filmy o kosmitach mają na celu odwrócenie uwagi od ich prawdziwego przybycia (po prostu przyzwyczajamy się do obecności obcych, ale w sensie niemożliwości zaistnienia takowej sytuacji) - tak jak i to stwierdzenie ma wywołać złudzenie tego, że jest prawdziwe, ponieważ zostaje umieszczone w filmie.
Toteż jeśli pokazują np. "Matrixa", to tylko w celu, aby pokazać, że tak nie jest, a prawda może być zupełnie inna (hehehe).
A ja skakałem po dachach wieżowców na DM-Morpheus.unr
Chodzi o to, że jeśliby ktoś powiedział nam, że żyjemy w Matrixie, któż mu uwierzy? Powiemy: "Stary, za dużo filmów się naoglądałeś! Martixomaniak!" Takie właśnie pranie mózgu chcą nam zrobić autorzy tej produkcji (a że są plagiatorami ksywek, to wypowiadać się nie będę :))))
Tak więc czy moje słowa są tylko odwróceniem uwagi od ich prawdziwości...???
Czy mówiąc cokolwiek, wypowiedziane zdania tracą na wiarygodności zaraz po tym?
Jeśli powiem, że to bajka, bo to pewnie kolejny tekst z silnie wyeksponowaną ironią, wszyscy będą zdolni uwierzyć.
Jednak co będzie, jeśli powiem, że to prawda...???
Czy moje potwierdzenie będzie zaprzeczeniem, według przedstawionego schematu? To niby nie jest telewizja, ale... Nie zapuszczajmy się w rozważania typu "JA KŁAMIĘ" - i czy to jest prawdą. Kłamię, że kłamię, a więc mówię prawdę, czyli kłamię, więc nie mogę mówić prawdy, toteż kłamię, czyli znów mówię prawdę... Ech!
Wyobraźmy sobie świat bez broni palnej. Emitowany jest film, w którym ukazana jest taka broń. Pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy, to czy rzeczywiście jest możliwe jej skonstruowanie. Powstają wątpliwości. Jednak biorąc pod uwagę to, że to jest tylko film, który ma wywołać takie wątpliwości, nie bierzemy ich za prawdopodobne, myśląc: "To telewizyjna fikcja, która chce mi właśnie to (czyli istnienie broni) wmówić."
Toteż można nawet wyemitować największą prawdę na ekranie telewizora, a my pozostaniemy niewzruszeni.
Jeśli w telewizji pada stwierdzenie, jakoby dany film ukazywał rzeczywistość, przyjmujemy to jako absurd. I film "Oni" był superprodukcją Protossów, a Zeratul dostał za niego Oskara (za skuteczne omamienie ludzkości).
To wszystko działa na prostej zasadzie, że w największą prawdę czasami trudno uwierzyć. Pozwolę sobie przytoczyć pewien dowcip, który ukazał się swego czasu na płytce CDA:
Ktoś powie: "A co to ma wspólnego z tym tekstem?" Wyjaśniam - prawda została przedstawiona, a talk był symbolem tego, że owa prawda prawdą nie jest (np.: "to tylko film", "to tylko jakiś artykuł napisany przez szaleńca"). A my, znając prawdę, popatrzmy inaczej... Jeśli ktoś chciałby ukryć tą prawdę, wszystko mogłoby się wydać. Dlaczego więc teoretycznie chcąc ukryć prawdę ukazuje się ją? Bo to bardziej wiarygodne. Zastanówmy się, czy ten talk na dłoniach producentów filmowych nie jest tylko dla odwrócenia uwagi...
Cały ten tekst nie miał wywołać wątpliwości, czy mam rację. Prawdą jest, że ją mam ;))) Ale fikcją na pewno są kreskówki! :) I dzieci, jeśli wysadzicie w powietrze kolegę, to nie otrzepie się on z popiołu i wstanie, a kot nie przeżyje kontaktu z prądem elektrycznym.
W sumie o oddziaływaniu "prawdy" w telewizji na ludzi można by jeszcze wiele mówić. Jak przyjmują oni programy dokumentalne, filmy sensacyjne oraz dlaczego ta fantastyka leci tak późno??? Czyżby ktoś miał mimo wszystko coś do ukrycia?
Slavik