Nikefootball

- Dzień dobry Rafałku!
- Dzień dobry grzywaczu!
- Mam do Ciebie wielką prośbę.
- Ależ słucham Cię bardzo uważnie.
- Czy byłbyś tak miły i odpowiedział na kilka moich pytań?
- Dla tak miłego osobnika jak Ty? Oczywiście!
- Dotyczyć będą pewnej serii reklam.
- To bardzo dobrze.
- Czy widziałeś (mogę chyba się tak do Ciebie zwracać?) "sportowe" reklamy firmy Nike z cyklu Nikefootball?
- Możesz tak do mnie mówić, jak i ja do Ciebie mówić będę. Tak, widziałem reklamy firmy Nike z cyklu Nikefootball.
- Cieszę się, że odpowiadasz pełnym zdaniem, lecz nie jest to konieczne.
- Skoro nalegasz.
- Dobrze, wróćmy jednak do sedna sprawy.
- Nie ma sprawy.
- Czy odpowiada Ci kolejność chronologiczna przy omawianiu spotów?
- Naturalnie, nie ma to dla mnie znaczenia.
- W takim razie zaczynamy od "klatki"... [lecz nie dane mu było dokończyć zdania]
- Muszę Ci przerwać, gdyż zauważyłem niedopatrzenie w Twoich notatkach w tym momencie. - To niemożliwe!
- A jednak to prawda. [na twarzy grzywacza pojawiło się zakłopotanie] Już wyjaśniam w czym rzecz. Otóż przed "klatką’, jak nazwałeś jedną z reklam, pokazywana była inna reklama...
- Czy mógłbyś...[po raz drugi nie zdążył dokończyć zdania]
- Oczywiście, że mógłbym! Streszczę ją tak treściwie jak tylko umiem (by nie przedłużać). Na wyspie ląduje grupa specjalna, złożona z światowej klasy piłkarzy.
- Jakich?
- I tu zaczynają się schody, bo pamięć ma nie jest już taka jak za lat młodości. Aczkolwiek wiem na pewno, że występował tam Edgar Davids i Roberto Carlos. Kontynuując moją opowieść: "komandosi" mają za zadanie zdobyć złotą piłkę, która jest bardzo dobrze strzeżona. Samo to zadanie nie było zbyt trudne, jednak ucieczka sprawiła więcej kłopotów, a to za sprawą strażników.
- I co było dalej? [zapytał ciekawie grzywacz]
- Aby wydostać się razem z cennym ładunkiem, piłkarze musieli użyć go (ładunku, czyli piłki)!
- Ale w jakiż to sposób?
- Po prostu piłka zastąpiła im karabin maszynowy. Dzięki nienagannej technice i idealnemu wyczuciu i zgraniu ze sobą zniszczyli wszystkich wrogów tą piłką właśnie. Podobnie, dzięki tym zdolnościom przeszli przez "pokój z laserami". Po ucieczce nastąpiło wielkie buum!
- Bardzo ciekawe. Szkoda, że tego nie widziałem :( [mówiąc użył emotikony na swej twarzy]
- Żałuj synu, było na co popatrzeć :-) [to samo uczynił Rafałek]
- A co z muzyką, bo w następnych produkcjach odgrywa dużą rolę.
- Także i tu pasowała do klimatu.
- Dobrze. Czy w takim razie możemy przejść do "klatek"?
- Za chwileczkę, ponieważ mam jeszcze coś do powiedzenia. Nie twierdzę, że przed tą reklamą nie było innej, ale moja pamięć takowej nie zarejestrowała :-). I coś Ty się tych klatek uczepił?!
- Nic, ja tylko...
- No już dobrze, dobrze.
- Bo na początku taki pan mówi: "Welcome to the cage." Czy jakoś tak.
- Nie udawaj, że znasz język angielski, Ty nieokrzesańcu!
- Oj, przepraszam.
- Nie szkodzi. Wracajmy do tematu, bo czasu szkoda.
- Tak, czas to pieniądz.
- A pieniądz to wod(k)a.
- Więc pijmy wod(k)ę, bo nie ma czasu! :)
- Chyba nikt nie słyszał tej dygresji małej, na szczęście.
- Wracając więc do kla... reklamy Nikefootball, której akcja rozgrywa się na statku...
- Nie musisz opowiadać mi fabuły, bo znam całość na pamięć! W turnieju bierze udział 8 drużyn, każda po 3 zawodników, którzy są oczywiście na świecie najlepsi!
- Skoroś taki mądry to wymień wszystkie! [wykrzyknął triumfalnie]
- Ha, ha, ha. Proszę bardzo: 1. Totti, Nakata, Henry; 2. Saviola, Luis Enrique, Liungberg; 3. Wiltord, Thuram, Davids; 4. Denilson, Seol, Ronaldihno; 5. Figo (tak, to ten Luis Figo z Realu Madryt :-)), Ronaldo (tak, to ten Ronaldo z Realu Madryt :-)), ROBERTO CARLOS DA SILVA (tak, to TEN genialny Roberto Carlos z TEGO Realu Madryt :-)); 6. Vieira, Scholes, Van Nistelrooy; 7. Crespo, Lopez, Mendieta; 8. Rosicky, Cannayaro, Ferdinand. I co Ty na to? Hę? :-) [krzyknął jeszcze bardziej tryumfalnie]
- Przyznaję się do niewiary w Ciebie i obiecuję poprawę.
- Bardzo dobrze. Tak więc te drużyny rozgrywały ze sobą "mecze".
- Wiem, wiem, do pierwszej strzelonej bramki.
- Wszyscy pokazują najlepsze sztuczki, jakie potrafią, by umieścić piłkę w malutkiej bramce przeciwników. Nikt nie chce przegrać, bo porażka oznacza kąpiel w wodzie bez możliwości powrotu na statek :-). Dlatego w finale spotykają się najlepsi: drużyny 1 i 5. Jednak nie ma sprawiedliwości na tym świecie, ponieważ przeciwnicy reprezentacji Realu Madryt uciekają się do zdradliwej sztuczki. Totti klęka, udając, że zawiązuje sznurowadła, a Henry wskakuje mu na plecy i strzela z główki wprost do bramki. Figo bezradnie spoglądał na lot piłki (genialnie zagrana przez niego scena), a Carlos bezskutecznie próbował wślizgiem wybić łaciatą. I tak bezwzględna manipulacja, nielegalne układy i perfidna przebiegłość znów wygrała z pięknem gry, przepiękną techniką i radością z "pracy" :-(.
- A to wszystko przez czuwającego nad wszystkim człowieka z laską ;P. Ale należy przyznać, że to, co pokazali piłkarze może wprawić w zachwyt każdego maniaka footballu.
- Tu masz rację w 100%, ponieważ triki były genialne i za każdym razem dostawałem or..kowych dreszczy, gdy je oglądałem :-). Po prostu cudo!
- Tak, tak, ale należy jeszcze powiedzieć o jeszcze jednym elemencie, tworzącym niepowtarzalny klimat. Chodzi o muzykę rzecz jasna.
- W rzeczy samej :-).
- Piosenka "A little less conversation" w wykonaniu Elvisa vs JXL dodaje tempa i idealnie współgra z akcją!
- Dlatego cały spot można oglądać niezliczoną ilość razy i nigdy się nie znudzi!!!
- Produkcja z najwyższej, światowej półki!!!
- Więc może w stanie zachwytu przejdziemy do dogrywki, czyli drugiej części tej reklamy.
- Nie mam zastrzeżeń :). Chociaż nie, mam jedno: czy mógłbym ja o niej powiedzieć?
- Hmm. Dobra, bo ja się zmęczyłem ;-).
- Mówię zatem. Tym razem zasady zmieniają się, wygrywa ta drużyna, która strzeli setną bramkę. Do boju stają finaliści poprzednich rozgrywek, którzy muszą celować w bramki narysowane na ścianie statku. Także i teraz patrzymy na niebagatelne popisy naszych ulubieńców (nie ma Zinedina Zidana :( ), co sprawia bardzo dużo radości. W końcu pada gol nr 100, a jego zdobywcą jest
- Roberto Carlos!!! [krzyk z mocą całych płuc. Rafałek tylko czekał na tę okazję] Czekałem tylko na tę okazję :-).
- Dokładnie, tyle że potężny strzał Brazylijczyka spowodował pęknięcie, w wyniku którego woda zalała "boisko" wraz z piłkarzami.
- No i co z tego. Po meczu należy się umyć ;-).
- Może podkręcimy trochę tempo?
- W porządku. Nadszedł czas na Stickmana!
- Jakie były Twoje wrażenia po obejrzeniu reklam z jego udziałem?
- Bardzo pozytywne. Ale od początku: siedzę sobie i widzę w odbiorniku jakąś beznadziejną reklamę, więc kieruję swój wzrok na program telewizyjny, by po chwili usłyszeć jakiś nieznany mi motyw reklamowy. Odwracam się więc w stronę telewizora i co widzę? Chłopaków grających w piłkę nożną. Po chwili przychodzi do nich jakiś ludzik i daje im prawdziwą lekcję footbalu.
- I tylko tyle? Bo szczerze mówiąc nie widziałem tej reklamy.
- Niestety ja widziałem ją wtedy ten jeden jedyny raz :-( I pamiętam, że sztuczki były fajne.
- Przejdźmy jednak do drugiej reklamy z udziałem Stickmana.
- Której nie można raczej zaliczyć do Nikefootball, ale to drobnostka. Oddaje głos w Twoje ręce, to znaczy usta :-).
- Dzięki :). Tak więc na boisku do koszykówki kilku gostków pogrywa sobie w kosza, a raczej w konkurs trików. Ale pojawia się nasz czarny ludek i staje w szranki z koszykarzami, którzy - warto wspomnieć - nie są zawodowcami! (co mnie zdziwiło, ale spot nie traci nic na wartości). Animowany "pajacyk" wydziwia niesamowite rzeczy z piłką, czym wprawia w uznanie innych. A na koniec przy dopingu płci żeńskiej robi fantastyczny wsad! {Tak to jest - wszystko co najlepsze robicie dla nas :P. Nawet, gdy twierdzicie inaczej ;).}
- Fajny zwrot: "wprawia w uznanie" :-). A tak na poważnie to przy takim dopingu to nawet ja bym zrobił taki (a nawet lepszy) wsad! :;-) [Wszystkie chętne kobity niech mailują na mój adres :P (Ty Taw też możesz ;P)]. {A nie mówiłam, że wszystko dla nas? ;) BTW: nie wiem, czy wiecie, ale ja zawsze najpierw się dopisuję, a potem przechodzę do dalszej części tekstu ;).}
-Ej, co się tak ślinisz?! Obudź się!
- A, tak, już już. Zamyśliłem się... To o czym ja miałem... a, już wiem. Bardzo fajnie ogląda się animacje Sickmana i jego wyczyny. - Przepraszam, ale nasz czas się kończy.
- Oj to szkoda. Pora więc na podsumowanie.
- Może ja pierwszy. Spoty firmy Nike są niewątpliwie jednymi z najlepszych. Ogląda się je z niekrytą radością i podziwem dla twórców. Muzyka jest zawsze świetna i znakomicie wkomponowana w całość. To tyle, jeśli chodzi o moje malutkie zreasumowanie.
- A ja co mogę powiedzieć? Powiem tylko, że wszystkie reklamy dostają ode mnie 6/6 i na dodatek znak jakości Q. Polecam je bez żadnych skrupułów. Oglądajcie je zawsze, gdy będziecie mieli okazję. {Byle nie częściej niż co trzydzieści minut w czasie filmu ;)} Oby tak dalej!

Rafałek & Grzywacz

PS. To co przed chwilą przeczytaliście (mam nadzieję) to była rozmowa przeprowadzona przez Rafałka i grzywacza w nie wiadomo jakim celu (co zresztą było widać). A ta dokładność w odtworzeniu każdego słowa wynika z faktu, że wszystko zostało nagrane przez dyktafon ukryty w paprotce :-). Niech ja dorwę tego aferzystę! ;-).
PS.1i1/2. To są właśnie te reklamy, o których wspominałem w recenzji Pepsi.
PS2. Podczas rozmowy słuchaliśmy Queenu i Elvisa (w pewnym momencie).
PS3. I want to believe…
PS4. Fani Queenu, łączcie się!