Czy jesteśmy medialni
W dzisiejszej telewizji (choć nie tylko w dzisiejszej, ale teraz jest najbardziej widoczne) miejsce jest prawie wyłącznie dla rzeczy, które są medialne. To samo w sobie może być niepokojące, ale jest to absolutnie normalne. Telewizja jest w końcu przedsięwzięciem komercyjnym i o tym, czy dana stacja utrzyma się na rynku decydują reklamy - reklamy, a co za tym idzie oglądalność. Im więcej ludzi ogląda, tym więcej reklamodawców przyciąga stacja. I to jest całkowicie normalne. Tak samo jak to, że stacja musi przyciągać telewidzów oferując im jak najatrakcyjniejsze programy. Dlatego na ekranie tak często oglądamy pana Wiśniewskiego (z góry przepraszam jego fanów, ale musiałem się posłużyć jakimś przykładem) zamiast, na przykład, kina niezależnego. Za ten stan będę nigdy winił włodarzy stacji telewizyjnych, każdy chce zarobić (choć czasem mogliby się lepiej postarać ).
Winić za ten stan możemy tylko... siebie. Może nie dokładnie każdego z osobna, ale tak zwany ogół społeczeństwa. To my decydujemy o tym, co jest medialne, a co nie. Stacje tylko dostosowują się do nas biedaczków. To my sami chcemy Big Brotherów, Powtórek z Małysza czy Luz Clarity. Dlatego też we wiadomościach nie uraczymy informacji o tym, że miły chłopczyk pomógł starszej pani przejść przez ulicę, a raczej usłyszymy, że jakiś pijany kierowca wpadł na przystanek autobusowy (przepraszam za porównanie). Choć oba wydarzenia są niemal równie rzadkie, ze wskazaniem na to pierwsze. Bo i kogo to obchodzi? Kogo dziś obchodzi, że ktoś dla kogoś był miły, raczej obchodzą nas mordercy i złodzieje. Aż czasem chciałoby się w telewizji obejrzeć coś "miłego", codziennego. Choć z drugiej strony codzienność w Polsce też zbyt przyjemna nie jest, ale to temat na osobnego arta...
I dlatego cieszę z AM, z jego popularności, normalności. Z jego nie-medialności. Mają oczywiście tu miejsce arty na tematy znane z telewizji, ale to nic dziwnego, bo czasem nie da się czegoś nie napisać, po obejrzeniu chociażby relacji z sejmu ;-) Ale za to dużo można tu przeczytać o rzeczach zwykłych i mniej zwykłych, ale rzeczach bliskich. Lubię czytać arty na tematy prozaiczne; co lubimy robić, co nas cieszy, co nas smuci, co czujemy.
Dla mnie to jest właśnie esensją AM – osobowość, ta niepowtarzalna mieszanka uczuć i odczuć wszystkich autorów.