FELIETON, czyli wywody nie do pojęcia Małego Księcia (odc.1)

USA. Kraj stosunkowo młody, w zasadzie oprócz wojny secesyjnej nie posiadający historii. Pewnie pytacie się teraz mnie, czyli Małego Księcia, co to ma za związek ze sportem i telewizją. Ano ma i to duży - mianowicie przez te "ułomności" USA posiada kompleksy. Widoczne jest to w tym, że Amerykanie muszą mieć wszystko największe (ś.p. WTC), muszą być we wszystkim pierwsi (loty w kosmos), a także zachcieli sobie posiadać własne sporty wypinając się pupą na bogatą sportowo i historycznie Europę. Jednym z takich typowych (cieszących się bardzo wielkim zainteresowaniem Amerykanów) sportów są NASCAR'y.

Co to są NASCAR'y to nie muszę chyba nikomu tłumaczyć :), ale wytłumaczę w skrócie - przez kilka godzin (setki okrążeń) jeżdżą samochody w kółko na małym jajowatym torze. Ciekawi Was pewnie, jak transmisja telewizyjna z takich zawodów może interesować GDF'a? [patrz: przegląd progr. satelitarnych z poprzedniego numeru - dop. GDF] Ano może, ponieważ jest ona fantastycznie przygotowana i nie chodzi mi tu o sposób pokazania samych wyścigów (praca kamer), ale o to, co możemy zobaczyć oprócz tego. A jest na co patrzeć! Cały czas gdzieś tak z 1/4 ekranu od góry zajmują aktualne wyniki zawodów - oczywiście ciągle uaktualniane. Zawsze przy wyniku danego kierowcy jest ciekawa informacja na jego temat, tj: miejsce, z którego startował, marka jego samochodu, maksymalna prędkość, jaką osiągnął w wyścigu itd. Czasami nawet realizatorzy uświadczą nas graficzną informacją, gdzie jest pierwszy, a gdzie ostatni zawodnik itp. Po prostu super. A jeszcze lepiej się to wszystko ogląda, jak się ma swojego ulubionego kierowcę [Stewart i Hornaday, Jr. - dop. GDF]. Wtedy śledząc u góry ekranu, jak się dany kierowca pnie w tabeli, można zapomnieć o transmisji na dole ekranu, ale tak to ma chyba tylko GDF :).

Powróćmy jednak na ziemię, czyli do Polski - kraju bogatego historycznie. Jakie mamy u nas sporty narodowe? Niech pomyślę... piłka nożna?... a gdzie tam! My Polacy bardzo lubimy piłkę nożną... ale zagraniczną oglądać w TV! Myślę dalej... skoki narciarskie! Tak, to jest to! W końcu mamy najlepszego skoczka na świecie :P.

Jak Polacy potrafią przygotować transmisję skoków? Nie biorę tutaj pod uwagę Pucharu Świata w Zakopanem, bo w tym to palce maczali specjaliści - nie Polacy. Przeanalizuję za to transmisję z ostatnich Mistrzostw Polski. Przytoczę tu cytat Matysa z opisu tej właśnie imprezy: "Operatorzy popełniali częściej błędy. Czasami nie pokazywali nazwiska skoczków. Ale nie to był kłopot. Po skoku skoczka nie pokazywali ani not, ani wyniku, ani nawet odległości. Nie pokazali nawet klasyfikacji końcowej!". W zasadzie to mój komentarz jest tutaj zbędny. Ja jednak gdybym zajął się taką organizacją to na pewno bym nie spuścił się [bez skojarzeń :) - dop. GDF] poniżej poziomu transmisji Pucharu Świata. Chciałbym być jeszcze lepszy, na tyle, aby ludzie nie znający polskiego oglądali transmisję chociażby dla samego obrazu.

Jaki z tego wszystkiego płynie morał? Ano taki: zamiast całe życie zachwycać się transmisjami zagranicznymi, stwórzmy sami coś takiego, czym całe życie będą zachwycać się ludzie za granicą.

cdn.

Mały Książę