Kręcimy koszmarny film

Witajcie, miłośnicy filmu! Czy zastanawialiście się kiedyś, jak produkuje się ten idiotyczny serial, którym zachwyca się sąsiadka spod 5, a na widok którego dostajecie rozstroju żołądka? A może marzycie o zostaniu reżyserem tworów, które pozostawać będą w pamięci i to bynajmniej nie ze względu na ich doskonałość? Jeżeli na choć jedno z tych pytań odpowiedzieliście "TAK", to jest to tekst jak najbardziej dla was. Ten krótki poradnik pokaże wam, jak należy stworzyć film lub serial, za który widzowie będą was przeklinać przez najbliższe 20 lat.

SERIAL

W naszej podróży po świecie Straszydeł Filmowych (SF) zaczniemy od produkcji ulubionego gatunku matek, żon i kochanek: serialu telewizyjnego. Wbrew powszechnym opiniom stworzenie dzieła, które skompromitowałoby wszystkich, począwszy od wytwórni, a na nadającej owe SF stacji telewizyjnej kończąc, wcale nie jest takie proste. Potrzeba tu niebywałej finezji i przestrzegania kilku prostych zasad.

Po pierwsze: Scenariusz.
Tak, to jest to, czego przede wszystkim potrzebujemy. Możemy napisać go sami, wynajęcie profesjonalnego scenarzysty lub wykupienie praw autorskich do czegoś gotowego i dopracowanego za dużo kosztuje. Obawiasz się, że nie masz talentu? Twoi kumple do dziś śmieją się z twoich szkolnych wypracowań? Nie słuchaj ich! Z pewnością odkryjesz w sobie drzemiące pokłady nieposkromionego geniuszu. Jeśli chwilowo nie masz żadnego pomysłu, możesz powielić schemat którejś z –nastu telenowel lub jednego z seriali kryminalnych. Jedyne, co będziesz musiał uczynić, to drobna zmiana imion głównych bohaterów i nazw niektórych miejscowości.
Przykład: Niemal całkowicie bazujące na kultowym "Archiwum X": "Mroczne Niebo".

Po drugie: Tytuł.
Powinien być jak najbardziej idiotyczny i nie pasujący do naszego SF, lub wręcz przeciwnie, zdradzający zakończenie głównego wątku. Mile widziane także tytuły bardzo długie i takie, które głupio wypowiadać w kulturalnym i lubującym się w dobrych filmach towarzystwie.
Przykład: "Miłość i przeznaczenie", "Tajemnice Pocałunku", "Luz we Dwóch".

Po trzecie: Intryga i rozwinięcie (bądź jego brak) scenariusza.
Kiedy mamy już scenariusz i tytuł dla naszego SF musimy poważnie zastanowić się nad ilością odcinków i intryg. Wybierając wersję krótką (tak zwane demo) stosujemy maksymalną liczbę wątków i urywamy serial po pierwszych 8 odcinkach z powodu braku dalszych pomysłów lub wyjątkowo niskiej oglądalności. W wypadku wersji dłuższej, fabuła powinna być całkowicie liniowa, a wydarzenia powinny się powtarzać. Wszyscy bohaterowie chociaż raz powinni mieć problemy finansowe, powinni zdradzać lub być zdradzani czy też dać się naciągnąć na lipne zakupy w internecie. Akcja musi posuwać się naprawdę powoli, tak, aby włączając telewizor za 50 odcinków każdy widz wiedział, o co właściwie chodzi.
Przykład: "Moda na Sukces", "Klan".

Po czwarte: Aktorzy.
Nawet nie myśl o zatrudnianiu profesjonalnych, dobrze grających aktorów. Z pewnością będą mało oryginalni (wystąpili przecież w tylu filmach i serialach odnoszących sukces, a fe...) i jacy kosztowni! Ludzi do głównych ról zbierz z ulicy, lub jakiegoś obrażającego inteligencję widzów programu w rodzaju polsatowskiego "Debiutu".
Przykład: "Samo Życie".

Po piąte: Scenografia.
Scenografia musi być bardzo wyrazista. Jeśli kręcimy serial o żebrakach, nie wolno nam zapomnieć o 44 kartonach i jakiejś totalnie zrujnowanej melinie. Kartony kradniemy ze sklepowego magazynu, a melinę budujemy na parkingu przed blokiem (wynajęcie profesjonalnego studia kosztuje) z tego, co znaleźliśmy na śmietniku. W przypadku kręcenia serialu o jakiś dorobkiewiczach musimy zwiększyć budżet naszego SF. Wynajmujemy mieszkanie i remontujemy według schematu: różowe ściany, białe drzwi, a na wszystkich (powtarzam: WSZYSTKICH) szafkach, kominkach, stołach, gablotach, komodach, a nawet w toalecie ustawiamy masę kiczowatych figurek z taniej porcelany. Nie wolno nam oczywiście zapomnieć o nadmiarze bądź też niemal całkowitym braku (zależnie od scenerii) maksymalnie sztucznego i nienaturalnego oświetlenia, podkreślającego jedną z wersji makijażu aktorów (patrz: punkt 7). Aha: każde pomieszczenie ma tylko dwie ściany, jedne drzwi i absolutnie żadnych okien.
Przykład: "Zbuntowany Anioł".

Po szóste: Rekwizyty.
Jeśli chcemy, aby nasze SF poleciało w jak najlepszym paśmie, musimy całkowicie zapomnieć o jakimkolwiek realistycznym przedstawianiu scen przemocy. Krew powinna nawet przez ekran telewizora pachnieć ketchupem, a (w wypadku seriali fantasy) wszelkie trupy potworów obowiązkowo mają być gumowe z wyraźnie widocznym wentylem.
Przykład: "Wiedźmin"

Po siódme: Charakteryzacja.
Tutaj mamy do wyboru dwie drogi: Maximum bądź Minimum. W tym pierwszym wypadku charakteryzujemy aktorów (bez względu na płeć i graną postać) tak mocno, że widzom zaczyna wydawać się, iż oglądają dokument o transwestytach. W wypadku wersji Minimum nie charakteryzujemy aktorów wcale. Ufamy w ich naturalne piękno i niezaprzeczalną charyzmę (zalecany głównie w przypadku horrorów).
Przykład: Dowolna telenowela latynoamerykańska.

Po ósme: Kostiumy
Głownym warunkiem jest tu dopasowanie kostiumów do scenografii i charakteryzacji. Różowy, sztuczne perły i zjedzone przez mole peruki. W celu uzyskania odpowiedniej wyrazistości i intensywności przekazu: przesadzamy ze wszystkim.
Przykład: Dowolna telenowela latynoamerykańska.

Po dziewiąte: Muzyka
Maksymalnie irytującą, zagłuszająca dialogi i odwracająca uwagę widza od głównego wątku. Za nic w świecie nie powinna pasować do wydarzeń, które ilustruje. Działanie związane z muzyką rozpoczynamy już w openingu, który to ma skutecznie odstraszyć od dalszego oglądania programu.
Przykład: "Złotopolscy"

Spełnienie tych dziewięciu prostych punktów gwarantuje nam sukces w dziedzinie serialowych SF. Teraz zajmiemy się produkcją nieco ambitniejszą, jaką jest...

FILM

Produkcja filmowego SF nie różni się prawie wcale od swojego serialowego brata. Tutaj musimy jednak zwrócić baczną uwagę na gatunek, jaki nasz film ma reprezentować. Krótko mówiąc: Stosujemy nasze siedem zasad uzupełniając je o szczegóły, jakich wymaga dany rodzaj produkowanego dzieła.

Horror i Thriller
Tutaj ogromny nacisk kładziemy na charakteryzację, scenografię rekwizyty i aktorów. Nie przejmujmy się fabułą, widz ma się bać kilograma gumowych flaków i z zapartym tchem obserwować, co też stanie się tej ciągle patrzącej się w kamerę blondynce.
Główny warunek: Horrory najlepiej kręcić w Polsce.
Przykład: "Lubię Nietoperze", "Wilczyca" i "Powrót Wilczycy", Transmisje Obrad Sejmu..

Fantasy
To samo, co w przypadku horroru. Przede wszystkim sztuczność i udowadnianie widzowi na każdym kroku, że to tylko film.
Główny warunek: Przy każdym filmie fantasy obowiązkowo zatrudniamy Brodzkiego i Szczerbica.
Przykład: "Wiedźmin".

SF
A oto i czołowy przedstawiciel gatunku Straszydeł Filmowych! W przypadku Science Fiction stosujemy zasady fantasy i horroru.
Główny warunek: Nakręcamy w miarę znośny film, a potem jeszcze kilka z II, III i IV w tytule tylko po to, aby kolejne gnioty żerowały na "sukcesie" swego protoplasty.
Przykład: "Gwiezdne Wojny".

Sensacyjny
Nie mamy prawa się wyłamywać! Schemat: ginący tydzień przed emeryturą glina i jego pałający żądzą zemsty przyjaciel kontra ruska mafia handlująca na bazarach kradzionymi pozłacanymi zegarkami to klasyk, z którego w żadnym wypadku nie możemy rezygnować.
Główny warunek: Strzelanina co cztery minuty.
Przykład: Dowolny film sensacyjny made in USA.

"Historyczny"
Przede wszystkim stawiamy na znajomość historii przez aktorów nie narzucając im absolutnie nic. Osoba grająca chłopa ma prawo nosić swojego ukochanego Rolexa.
Główny warunek: Film kręcimy na podstawie jakiejś lektury szkolnej. Choćby był nie wiem jak durny – koszta i tak nam się zwrócą.
Przykład: "Pan Tadeusz", "Quo Vadis?"

Dramat, melodramat, obyczajowy
Poruszajmy do głębi ludzkie uczucia poprzez pokazywanie naprawdę ogromnych problemów i ludzkich tragedii rodem z Harlequina.
Główny warunek: Wszystko naraz: śmierć męża, problemy finansowe i jeszcze uciekł nasz ukochany pudel...
Przykład: Praktycznie dowolny przedstawiciel gatunku.

Biograficzny
Bierzemy supersławną aktorkę w celu przyciągnięcia widzów. Niech będzie paskudna jak noc listopadowa bądź też porażająco piękna, ale nie ma prawa, powtarzam: NIE MA PRAWA nawet w najmniejszym stopniu przypominać granej przez siebie postaci.
Główny warunek: Nuda już w pierwszych 5 minutach.
Przykład: "Wojaczek", "Frida".

Przygodowy
Jak w wypadku sensacji stosujemy klasyczny schemat: dzielny podróżnik, narzeczona porwana przez bandę dzikusów z amazońskiej dżungli i na dodatek ogromny skarb okryty jeszcze większą tajemnicą i obłożony tyloma klątwami, że bugi w Windows mogą się schować.
Główny warunek: Obecność pustyni, wielkiej małpy i przynajmniej jednego paskudnego węża.
Przykład: "Miłość, szmaragd i krokodyl".

Komedia, komedia romantyczna
Głównym bohaterem musi być ktoś całkowicie żałosny, kto pojęcie "śmiech" zna tylko z czytanej w dzieciństwie encyklopedii, ale do dziś nie wie, co też oznacza owy tajemniczy termin.
Główny warunek: Obecność Julii Roberts.
Przykład: "Uciekająca Panna Młoda", "Mystic Pizza".

Kino Familijne
Ciepłe, przesłodzone tak, że próchnicy można dostać i zawsze z happyendem. Gdzieś tam posiada ukryty morał i zapewne trzynastą klatkę, aby ktokolwiek chciał to oglądać.
Główny warunek: Wytwórnia Disneya.
Przykład: "Flubber".

Erotyczny
I wreszcie ulubiony gatunek większości czytających;). Tu całkowicie zapominamy o jakiejkolwiek fabule. Liczy się tylko możliwość pokazania jak największej ilości "momentów", choćby nie miało to wszystko absolutnie żadnego sensu. Scena łóżkowa średnio co cztery minuty w różnych miejscach i konfiguracjach: kobieta z mężczyzną, dwie kobiety, dwóch mężczyzn, sex zbiorowy, sado – maso, zoofilia, w łóżku, na łodzi, na plaży, w klubie, kostnicy, domku w górach, samochodzie na parkingu przed centrum handlowym...
Główny warunek: Blondynka o oklepanej urodzie, nie potrafiąca powiedzieć nic poza "och", "ach" i "take me".
Przykład: "Millenium".

Dobrnęliśmy wreszcie do końca naszego kursu dla producentów i reżyserów SF. Dla wszystkich, którzy wykupili nasz poradnik mamy mały bonusik w postaci jeszcze jednego rozdziału...

BONUS: TALK – SHOW, REALITY SHOW, TELETURNIEJE

Tu w zasadzie będzie króciutko. Jedyna zasada, jaką powinniśmy się kierować to rekrutacja do takich programów wyłącznie idiotów patrzących cały czas w kamerę, nieustannie przeklinających na wizji, "inteligentne" panienki powtarzające w kółko jedno zdanie w stylu: "Gulczas, a jak myślisz?", exhibicjonistów czy farbujących się na czerwono panów (?) o nieokreślonej płci i orientacji.
Przykład: "Jestem jaki jestem", "Big Brother"

Tym oto optymistycznym akcentem kończę mój wywód:). Z pozdrowieniami dla wszystkich przeciwników puszczania w telewizji takiej kaszany, jak ta wymieniona w powyższych przykładach:).

Neonate
toreador@tenbit.pl