Kłamstwa w reklamach
Czy zastanawialiście się kiedyś nad prawdziwością reklam? Myślicie, że twórcy reklam stosują się do ósmego przykazania? Myślicie, że reklama przedstawia prawdę i tylko prawdę o danym produkcie? Myślicie, że możecie zaufać wszystkiemu, co pokazują w przerwie między programami? Myślicie, że nikt nie chce wystrychnąć Was na kabaret Jurka Najlepszego Bramkarza RP vel Wrzuć Mi Piłkę Za Kołnierz vel Nie Chce Mi Się Grać W Reprezentacji vel Wpuszczam Szmaty Jak Zawodowiec? Myślicie... właśnie, czy Wy myślicie??? To dobre pytanie, ale może zajmę się jednak tymi pierwszymi, bo zrecenzować reklamę potrafi każden jeden, ale napisać taki tekst jak ten potrafią tylko jednostki wybitne, jak moja skromna osoba ;-).
Każdy pewnie zauważył kiedyś jakiś błąd w jakiejś reklamie, a bardziej spostrzegawczy mógłby je wymieniać bardzo długo. Ja także postaram się poprzeć moje zarzuty konkretnymi przykładami. Jedne będą mało odkrywcze, drugie też będą, a nawet będą trzecie i czwarte :-).
OK, pierwsza na skazanie idzie reklama Rexony. Ogółem fajne łubu dubu (zwłaszcza w taksówce :-)), ale w końcowej scenie znalazło się jedno niedopatrzenie. Otóż karateka wchodzi do restauracji, trzymając koszulę na prawym ramieniu, a w następnym kadrze już na lewym. Nie jest to wielki błąd, ale zawsze to coś.
Albo jak w reklamie szamponu oznajmiają, że jego użycie zwiększa puszystość o ileś tam procent. To ja się pytam: jak oni to zmierzyli? W jakich jednostkach? Tu może trochę się czepiam, ale mnie to denerwuje i tyle. To była tylko rozgrzewka, teraz trochę większe wpadki.
W spocie Nestea kobieta mówi, że jest jej gorąco, więc leżący obok mężczyzna idzie do kuchni, otwiera lodówkę i wyjmuję z niej jedną butelkę i zanosi spragnionej. Co w tym dziwnego? Ano to, że w lodówce nie było nic innego prócz tychże butelek! (no, może oprócz światła i powietrza :-)). Rozumiem, że może chcieć się pić, ale tyle litrów to lekka przesada. Poza tym trzeba też coś jeść, bo nie tylko piciem człowiek żyje :-). I jeszcze jedno: skoro kobiecie było gorąco, to czemu sama nie poszła po napój, albo nie powiedziała tego wprost do faceta? Jak kupuje się kilkadziesiąt butelek czegokolwiek, to chyba się wie, jakie to ma działanie. Z tego wynika, że wiedziała, co ma w lodówie, tylko była za głupia\leniwa, by do niej iść (ale tak już jest z babami ;-)). Jeszcze te błędy da się znieść i nie rażą tak bardzo zwykłego zjadacza tv. PS. Gra wstępna z mrożoną herbatą?!?!?!
A teraz przykład głupoty reklamotwórców, czyli reklama majonezu Winiary. Gospodyni (a może to była kura) domowa :-) przyrządza jakieś sałatki i inne jedzonko (dla męża zapewne, który musi ciężko pracować, gdy ta ogląda tylko telewizję i takie głupie reklamy ;-)). W końcu tworzy jakąś kanapkę, na którą nakłada majonez. I teraz uwaga: zaczyna jeść tę kanapkę, ale tam, gdzie nie ma majonezu! W tym momencie lektor wychwala ten produkt, jaki to on dobry jest. Jeśli jest on taki wspaniały wtedy, gdy się go nie je, to ja za taki majonez dziękuję.
Natomiast inni wspaniali "reżyserzy" zachęcają do kupna w odwrotny sposób. Mianowicie jedna sztuka towaru starcza do końca życia. Rewelacja! (niestety tylko w spotach) Mam na myśli soki Tarczyn. W tym filmiku kobieta zatrzymuje się na przejeździe kolejowym i czekając aż przejedzie pociąg, wyjmuje butelkę soku. Pije i pije (pomijam fakt, że nagle włosy zaczynają unosić się jej w powietrzu) do momentu przejechania maszyny z konduktorem w środku. Jako że butelka w ręku przeszkadzałaby w dalszej jeździe rowerem, zostaje ona (butelka, ale bez ręki :-)) schowana do torby. I tu pojawia się problem, ponieważ opakowanie szklane (ciekawa, z której fabryki pochodziło) jest pełne! Tu mamy cztery możliwości: 1. Zawartość regeneruje się automatycznie po wypiciu. 2. Kobieta udawała, że piła. 3. Człowiek ...yyy... to znaczy kobieta wypiła, ale że smak nie był najlepszy to nalała to co wypiła z powrotem do butelki. 4. Iloraz inteligencji każdego kto pracował nad tą reklamą i oglądał ją przed emisją jest równy IQ małpy. Zdechłej małpy.
Nadszedł czas na reklamówkę gumy, której nazwa (nie)stety wyleciała mi z głowy, ale i tak ją pewnie pamiętacie. W podziemiach (zamku?) dwoje dzieci łączy pojedyncze listki gumy w jedną długą za pomocą młotka. Nie będę tego komentował, ale to, co mówi "głos zza kadru" już tak :-). Zdania typu "Niekończąca się zabawa", "Niekończąca się przyjemność" to już bzdura, ale już za chwilę słyszymy "100 cm gumy do żucia"! No nie wytrzymałem. Czy ktoś z tej agencji reklamowej chodził na matematykę w podstawówce? Przecież każdy powinien wiedzieć, że taka liczba sto, jakkolwiek niektórym może się wydawać, że jest duża, to w rzeczywistości do nieskończoności jeszcze jej brakuje ;-).
I tym sposobem dochodzimy (oczywiście jeśli komuś chciało się to czytać) do mojej ulubionej reklamówki - szczytu głupoty, idiotyzmu i kretynizmu. Tak, tak to chipsy star foods! Zdecydowany zwycięzca w moim rankingu na Spoty Ewidentnie Kretyńsko Skaszanione :-P. Chcecie, bym podał powody? Nie ma sprawy, ale pewnie samie wiecie, dlaczego. Ale by nie być nagosłownym: dzieciaki bawią się jakimiś zabawkami i jedzą chipsy (zgadnijcie jakie). Ha! Tylko jedzenie tego czegoś jakoś nie idzie im najlepiej, bo paczka jest pełna, ale nie pełna w sensie, że wypełniona w około 75% (czyli standardowo), lecz w ponad 100%! Tak, właśnie, chipsowe kulki wystają z opakowania. Ludzie, trzymajcie mnie, bo nie wytrzymuję jak to oglądam. Czy widział ktoś, by objętość chipsów w paczce po otwarciu była większa od V tej paczki? (jeśli tak to niech do mnie napisze) To dopiero początek wspaniałych wyczynów, dziejących się na ekranie. Teraz lektor zaczyna wychwalać chipsy. Robi to w sposób co najmniej dziwny, gdyż nie mówi nic o ich smaku czy kształcie, ale cały czas oznajmia, że w paczce można znaleźć karty do gry z wielkimi bitwami, żołnierzami i broniami, plansze do gry, składane Jumbo Jety i inne duperele. I teraz kwestia dziewczynki, która mówi: "Ale to wciąż nie wszystko". No to w tej chwili doznaję wstrząsu mózgu i wścieklizny macicy ;-). Myślę sobie, że pewnie dadzą płyty Queenu, koszulkę Roberto Carlosa (BTW najlepszego piłkarza na świecie), rakietę Andre Agassiego, wiek Taw, czypieńdziesiąt, pokój na świecie, bombę atomową lub smalec, a tu zonk. Dają pistolet na wodę. Co... że jak... na prawdę?... Właśnie dostałem informację, że niedługo w paczkach pojawią się... uwaga uwaga... CHIPSY. Tak, nie przesłyszeliście się, będzie można znaleźć chipsy w chipsach! Czyż to nie wspaniała wiadomość? Oczywiście maksymalnie dwa chipsy na paczkę, bo więcej się nie zmieści obok tych kałachów, samolotów i nowiuśkich procesorów.
No dobra, teraz na poważnie; czy nie denerwuje Was brak reklamy w reklamie? Powyższy przykład to najlepiej pokazuje, że liczy się tylko zarobienie na czyjejś naiwności. Bo przecież jeśli chcę kupić pistolet na wodę to kupuję pistolet na wodę, a nie chipsy. Jak chcę się dowiedzieć czegoś o broni czy bitwie to otwieram encyklopedię lub szukam w internecie. Przypomina mi się scena z "Misia" (trochę poprzekręcam nazwy, ale one nie są takie istotne): - Poproszę Gazetę Itunazwa. -Mhm, schabik. Jutro będzie Przegląd Serologiczny. - A co to? - Baleron. I tak właśnie ma się sprawa z tymi chipsami, bo według reklamy kupując chipsy chcemy dostać dodatki, a nie chrupki. Trochę to dziwne...
Czas na podsumowanie. Niestety w wielu reklamach występują różne przekłamania, które obniżają wartość filmu reklamowego. Należy zwrócić na nie uwagę, gdyż okłamując nas raz, producenci mogą robić to więcej razy. Jeśli dopuszczają do kłamstwa w reklamie ich produktu to mogą też fałszować dane na opakowaniu. Jeśli widzisz, że kobieta nie je majonezu na kanapce, a lektor mówi, że jest on taki wspaniały, to radzę się zastanowić nad jego "wspaniałością". Uważasz, że jeśli wypijesz Powerade to będziesz potrafił wyskoczyć na ponad dwa metry w górę, robiąc podwójne salto, kopiąc piłkę i spaść na ziemię bez najmniejszych problemów? Jeśli tak, to lepiej wyłącz telewizor i nie włączaj go przez najbliższe miesiące, a może powrócisz do rzeczywistości. Wiem, że mylić się to rzecz ludzka, ale zastanówcie się nieraz nad sensownością w spotach. Dlatego daję radę: nie wierzcie wszystkiemu, co widzicie w reklamach, bo (ciąg dalszy w PSach) gdy zniszczysz hydrant samochodem, to żadna dziewczyna nie podejdzie i nie zacznie się rozbierać (Fa). A szkoda... ;-P.
Rafałek
xfiles1@go2.pl
PS1. The Truth IS Out There
PS2. Trust no one
PS3. Miś rulez.
PS4. A mówią, że z pustego i Salomon nie naleje.
PS5. Nie ma to jak Queen!
PS6. Znam jeszcze jedną świetną reklamę. Podczas wyborów do samorządu w szkole, gdy startował kolega z klasy (pozdrowienia dla Barego), iyo (którego nie muszę pozdrawiać, bo i tak mu to nie potrzebne :-)) wymyślił taki plakat: zdjęcie Barego z poobijaną twarzą, siniakami i kończynach w gipsie, a pod tym napis "Bary - kandydat inni niż wszyscy".
{A ja jeszcze na koniec przytoczę malutki przykładzik (prawdziwy!). Co prawda z tego co wiem, wydarzenie miało miejsce za granicą, ale i tak warto posłuchać :). Facet wypił Red Bulla i wyskoczył z drugiego piętra przez okno. Na szczęście tylko się solidnie potłukł... Teraz pozwał firmę do sądu, że Red Bull wcale nie dodaje skrzydeł ;). -Taw.}