Coca-cola
Ostatnimi czasy bardzo rozbawiły mnie spoty Coca-Coli, dlatego podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami na ten temat (mój psychiatra wziął urlop :-)). Zabawna nie była reklama główna, ale dwa spoty "poboczne". Jednak by je zrozumieć trzeba znać tę pierwszą, zatem...
Metro. Nuda. Gorąco. Chłopak z gitarą :-). Zaczyna on coś tam pobrząkiwać na instrumencie, ale niezbyt mu to wychodzi (powinien wziąć lekcje u Briana Maya z Queen'u). Obok siedzi chłopak, pijący coca-colę, którą później częstuje gitarzystę. Ten po wypiciu kilku łyków zaczyna lepiej grać, najpierw nieśmiało mówi "chihuahua", aż w końcu cały przedział tańczy w rytmach przeboju (?) DJ Bobo. Na przystanku wysiada tylko chłopak, by kupić nową butelkę coli, i ledwo zdąża wrócić do pojazdu. Ta scena wyszła bardzo słabo, a ogólnie dałbym tej reklamie tylko
3\6.
Ale, jak już mówiłem, lepsze są dwa następne spoty. Pierwszy wygląda następująco: grupka osób, na pierwszym planie jakaś babcia. Muzyka taka sama jak poprzednio. Starsza osóbka krzyczy nagle "chihuahua" i dalej tańczy z uśmiechem na twarzy. Drugi spot: znów metro i podobna sytuacja jak w prekursorskiej reklamówce, tyle że inne osoby robią sobie przejażdżkę. Tak jadą i jadą, więc jeden facet zrywa się na równe nogi i wykrzykuje znane nam już słowo. Jednak nie wywołało to entuzjazmu pośród zgromadzonych ludzi, dlatego trochę zawiedziony siada na swoje miejsce.
Obydwie te reklamy podobają mi się, ponieważ są pomysłowe i zahaczają o humor absurdalny, a ludzie nie są idealni, co wywołuje u mnie uśmiech na twarzy. Za pomysł i realizację obie dostają po mocnej 5.
Ocena ogólna: 4+\6.
Rafałek
xfiles1@go2.pl
PS. Pijecie colę? Ja tam Roberto Carlosa oglądać wolę!
PS2. Andre Agassiego też uwielbiam oglądać.
PS3. A Ty Taw co pijasz? (oczywiście oprócz "płynu chu chu")
PS4. To pytanie kierowałem do wiadomo kogo, ale jeśli chcesz odpowiedzieć to adres jest podany, a ja wyniki opublikuje... jakoś ;-).