Jest to mój pierwszy tekst i chcę w nim ponowić/reaktywować serię humorystycznych, a wręcz abstrakcyjnych artykułów.
Title: Wielki jaszcząb nad polami QQRydzy.
Pewnego dnia, po wypiciu kolejnej szklanki pączka z wędliną zrozumiałem, iż moja dalsza egzystencja nie ma sensu. Zastanawiałem się, czy kolejnu dzień siania płyt CD w polu da jakiś skutek. Czy moja żona, której zostało tylko 7 palcy w dłoni po operacji migdałków będzie dalej kochała mnie, czyli psa-cyborga. Moje wątpliwości rozwiał bukiet kartofli, które włożyła do pisuaru przy moim łóżku. Chęć odebrania sobie życia przeszła tak szybko, jak kurczak w etiopii pokonuje skrzyżowanie [kurczak etiopijski - najszybsze zwierze na świecie, gatunek wymarły. Największa osiągana prędkość 120 Mph - w momencie, gdy ludzie z wioski go zobaczą]. Wychodząc na dwór zobaczyłem sąsiada, który suszył na sznurkach papier toaletowy. Przywitałem go serdecznie wiązanką budowlaną, on popatrzył w moją stronę okiem, które mu szczur na łokciu wygryzł i powiedział: "piccolo pitongo". Miał racje, popatrzyłem na ziemę, a on tam leżał. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że plaga morderczych wróbli wraca. Przypomniałem sobie, jak w zeszłym roku porwały mi 5 krów, mimo że były związane. Strach, poczułem ogromny strach i powiedziałem sąsiadowi: nie kupuj gitary, bo Ci piwnicę zaleje. On przestraszył się nie na żarty i odszedł w stronę swojego bunkra przeciw łodziom podziemnym. Pomyślałem sobie: Jak można się tak stoczyć, jak on - dawny ksiądz w parafii, która była znana z nisko latających aniołów. Moje myślenie nie trwało długo, gdyż dzieciak, który jechał drogą potrącił mnie, po czym wstał, zabrał swoją wannę i jechał na niej dalej [Prawo jazdy na wannę dwusuwową wydaje się od 93 lat, a on miał coś około -15]. Ależ ta młodzież dzika jest, za moich czasów to się czosnek skrobało a nie latało wanną po paswiskach. Poszedłem do pracy jak każdego dnia. Po drodze zobaczyłem most, niestety z powodu czarterujących samolotów obniżył się 2 metry pod poziom wody, moja reakcja była szybka - aby się nie zmoczyć zanurkowałem w Hamburgerze przez ścianę. Po tym zabiegu znalazłem się po drugiej stronie rzeki - Ha, stary, sprawdzony sposób. Mijały mnie po drodze miski z wapnem, w kórych ludzie jechali ładować swoje baterie na basen szpitalny. Gdy doszedłem do firmy, zobaczyłem że portier powstrzymuje strajkujące chomiki. Ależ on ma dzisiaj roboty... Ostatnio, były u nas tostery-kamikadze, które powiedziały, że zdetonują budynek, jak im nie zapłacimy okupu. Szef sprzeciwił się ich woli, gdyż nie wierzył w ich przekonania. Od tamtej pory siedziba firmy jest przeniesiona do strefy E97 w Iraku. Wszedłem i położyć przy swoim piecu wodnym napędzany enęrgią pierdzenia sprzątaczek ze szkoły specjalnej nr2 w Czarnobylu. wyjżałem przez okno, a tam mafia mongolskich krów zaatakowała na wschodni oddział poczty spożywczej i zabrała wszystkie złote gwoździe zrobione z zębów emerytów. Pomyślałem sobie, ależ dzisiaj nudny dzień, nic ciekawego się nie dzieje... Aż tu nagle szef - przybysz z domu Wósyrteip - zjadł swqoją rękę, gdyż kalafior mu uciekł z kubka. Moja zmiana się już skończyła, siedziałem nieco dłużej, ale co za różnica, 5 minut miałem pracować a pracowałem 4. Przed powrotem do domu wstąpiłem do odlewni miejskiej, żeby się odlać, Podtarłem nogę szcztką ryżaną i włożyłem ją spowrotem do butonierki. Był tam także Ekszynmen i czarodziejka z rumunii. Wróciłem do domu, włączyłem kran i zacząłem oglądać radio. Ciekawe rzeczy pokazywali. Pokazywali mój ulubiony film sensacyjny - Koziołek matołek. Baran narobił na megafon z radia i przez to nie miałem obrazu, ale film nabrał walorów zapachowych. Całe szczęście, że sąsiad przyszedł w odwiedziny i powiedział, że on kolekcjonuje stolce. Oddałe mu więc stolec Barana za 500 Erło i porzyczyłem mu klucze do szamba - ale się gościu ucieszył. Przysła po sąsiada wielka Warga, która okazała się być jego mężem. Po pewnym czasie przyszła do mnie mój ukochana novorodek, chciał ono pożyczyć czypiędziesiąt na Wiśniówkę o smaku tostów kapuścianych. Dałem jemu sześciozłotówkę i powiedziałęm, że nie mam więcej. Po całej nocy pracy, jak zaczęło się robić jasno - zaświeciłem światło i poszedłem spać na mojej tekturowej pralce. Ciąg dalszy może nastąpi.

[Marjan Rukszak]
PS. Zapraszam na IRC: #actionmag :)