pan_T.A.Rej

Sen, brat Śmierci




    Szybko, szybko, coraz szybciej. Coraz dalej. Coraz prędzej. Wszystkie dni takie same. Wszystko już było. No Future. Szybko, szybciej. Im szybciej pędzisz, tym bardziej stoisz w miejscu, Czasie. Coś się skończyło. Czas się skończył. Nie ma przyszłości. Nie ma teraźniejszości. Jest tylko przeszłość.
     Panie (Pani?) kiedy po mnie przyjdziesz? Weźmiesz mnie za rękę, zaprowadzisz tam, gdzie można zacząć wszystko od nowa? Szybkoszybkoszybko. Czasie, gdzie pędzisz? Dokąd mnie zabierasz? Czemu zamkąłeś wcześniejszy rozdział? Czemu tak szybko? To kara za to, że tak często Cię próbowałem zabić? Że zabijałem Cię codziennie, robiąc sobie przerwy na sen i posiłki? Szybko, szybko. Została tylko gra, książka, muzyka. Reszta jest niczym. Reszta jest CODZIENNOŚCIĄ.
     Wczoraj, gdzie jesteś? Muzyka. Każda nuta to kawałek ciebie, mnie wczoraj. O, to, to przy tym... Albo to. Wtedy... Coraz częściej mówię "to se ne wrati". Coraz bardziej sarkastycznie. Albo coraz bardziej okrutnie. Ten rozdział już jest zamknięty. Lepiej już było.
    Sen, brat Śmierci... Przyjdź wreszcie. Zabierz mnie tam, gdzie było lepiej. Albo przyprowadź brata (siostrę?). Pójdziemy tam we troje. Dziś. Dziś już nie istnieje. Jutra nie będzie. Nie, nie jestem chory. Nie, nic mnie nie boli. Tak, boli mnie wszystko. Boli mnie czas. Boli mnie jutro. To, że Wczoraj już było, że nie da się tego powtórzyć. Że teraz może być już tylko gorzej.
     Śmierć, brat (siostra?) Snu. Choć do mnie, przytul mnie. Przyjdź, gdy będę zajęty rozmową z Twoim bratem. Choć, weź mnie do Wczoraj. To wszystko było, minęło, zostało tylko wspomnienie. Już tylko dom i ogródek i tak aż do śmierci.


pan_T.A.Rej