BrightWitch (zaczęło się od)

[Sainti (siostra Sainta) po luknięciu do AMaga] - Te, zobacz! Brajtłiczówna znowu mówi "słuszne" rzeczy...
[Saint, podchodząc do biurka] - Co, Brightwitch? Czekaj, czekaj... coś pamiętam... tak... raz w kąciku opowiadań był jej tekst, "Opowieści z wyspy Lesbos", jeśli się nie mylę... Tak, nawet ktoś to skomentował... a na początku myślałem, że Brightwitch to facet...
[Sainti, z przekąsem] - Nie spodziewałeś się, że kobieta może napisać dobry tekst, co?
[Saint, z raczej średnio skrywanym wzburzeniem] - Raczej ze względu na tytuł: "Opowieści z wyspy Lesbos"... kiedy się mówi o tym na polskim, to wśród gości są śmiechy, a wśród panien rumieńce. No to w pierwszej chwili pomyślałem, że facet tak napisał, bo mu się spodobało...
[Sainti] - A pseudonim? Brightwitch? Wiedźma? Ring any bells?
[Saint] - Ktoś może mieć ksywkę "Święty" i być... no, nie byś świętym... Zresztą wiesz po sobie.
[Sainti, udając niewzruszoną] - Tak, wiem z własnego doświadczenia... dużo cię obserwuję... Ale co w tym opowiadaniu było?
[Saint, chwilowo odpuszczając potyczkę słowną] - Jeśli dobrze pamiętam, to o dwóch dziewczynach, które się kochają, co spotyka się z niezrozumieniem ze strony rodziców.
[Sainti, unosząc brwi w ironicznym grymasie] - A to niespodzianka...
[Saint] - Ta... Ale mówiłaś, że coś tam w AMagu napisała... Niby co?
[Sainti] - Kilka artów. Na przykład ten...
[Saint] - Przecież to AM41, dopiero teraz czytasz?
[Sainti] - Okupowałeś kompa przez pół wakacji, to kiedy miałam przeczytać!?
[Saint] - No popatrz, jaka ze mnie szowinistyczna świnia... A ty okupowałaś komp przez drugie pół, wtedy mogłaś sobie przeczytać...
[Sainti ze zniecierpliwieniem wskazuje palcem na tytuł na monitorze] - "Feministka katoliczka", jak to kobiety są w katolicyzmie sprowadzane do roli matek, inkubatorów...
[Saint] - Nie podoba jej się nasza religia i oparty na niej model społeczeństwa? Niech popatrzy na inne - Japonia, taki sympatyczny niby kraj... tam "wymyślono" gejsze, ściskanie drewnem stóp, coby były jak najmniejsze... no poniżanie kobiety jak się patrzy! Ale się o tym nie mówi, bo tam wymyślili Czarodziejkę z Księżyca, to nie wolno.
[Sainti] - A mężczyźni to niby lepsi? W armii japońskiej uważano, że jeśli jakiś żołnierz nie miał jeszcze stosunku z kobietą, to to przynosi nieszczęście. No to co mieli robić, gwałcili... I w ogóle kompletnie zapomniało się o zbrodniach żołnierzy japońskich, którzy przywiązywali jeńców pod pędami bambusa, który rośnie bardzo szybko i powoli przebijał ciało nieszczęśnika...
[Saint] - Tak, bardzo na temat mówisz. Wojna to wszystko wina mężczyzn...
[Sainti] - A nie? Kobieta nie będzie toczyć wojen, nie będzie wyrzynać prymitywnych ludów, żeby mieć czym sobie przyprawić zupę...
[Saint] - A królowa Wiktoria? No i przede wszystkim Joanna D'Arc?
[Sainti, wyczuwając lukę w rozumowaniu] - A może to były feministki, nie pomyślałeś o tym?
[Saint] - No to jeśli walczące kobiety były feministkami, to zadają samym sobie kłam - mężczyźni są brutalni, a one walczyły "inaczej".
[Sainti] - Ale na pewno walczących kobiet było mniej niż walczących mężczyzn...
[Saint] - Bo to nie ich rola.
[Sainti, tryumfująco] - AHA! Więc teraz sprowadzasz kobiety z powrotem na ich miejsce, czyli jako inkubator dla potomstwa!!!
[Saint] - No tak, mężczyźni to straszni niewdzięcznicy, nie wyręczą biednych niewiast w rodzeniu dzieci, tylko latają z karabinami, przebijając bambusem jeńców... To kto ma rodzić te dzieci!? Gdyby wszystkie kobiety odrzuciły swoje biologiczne i naturalne predyspozycje do dawania życia, to ludzkość by wyginęła... To tak jak skecz o katolikach i protestantach w "Sensie życia według Monthy Pythona" - katolik nie może stosować antykoncepcji, natomiast protestant może. Protestant mówi do żony: "mogę w każdej chwili pójść do sklepu i z dumą poprosić o prezerwatywę!" Napis na końcu skeczu: "Mimo wysiłków protestantów na świecie wciąż rodzą się dzieci".
[Sainti] - Z tego co wiem, to feministka nie jest przeciwko rodzeniu dzieci tudzież matkowaniu; to wszystko to demonizowanie sytuacji...
[Saint] - Ale dzieci same z siebie się nie wezmą - to wymaga zbliżenia się do tego - yuck! - mężczyzny! Toż to obrzydliwe, nienaturalne wręcz! A że jest to tak urządzone - to spisek Boga i katolicyzmu, że tak to wszystko urządzone od zarania świata! Można dojść do wniosku, że najlepiej byłoby, gdyby ludzie rozmnażali się przez podział... ale wtedy nie byłoby feministek!
[Sainti, spokojnie czekając, aż kolejna tyrada jej brata dobiegnie końca] - Ale jednak są i jest ich coraz więcej... skąd to się bierze, może mi powiesz?
[Saint] - Z chęcią! Ich idee trafiają na podatny grunt, niedoświadczone życiowo i czupurne dziewczynki to sobie przyswajają... Lesbijstwo, feminizm, obrzydzenie do mężczyzn... tak, staje się modne. Tak jak Ich Troje, dredy, opaski na nadgarstek...
[Sainti, parskając] - Nie rozśmieszaj mnie! Moda na feminizm? To czemu ona nie przemija?
[Saint] - Napotyka się to ze wzburzeniem społeczeństwa, niezrozumieniem, słusznym zresztą... Zauważ, że powiedziałem: niedoświadczone życiowo. O ile się dobrze orientuję, BrightWitch nie zna mężczyzn, wiadomości czerpiąc o nich tylko z telewizji i okazyjnych rozmów przy piwie. Nie doświadczyła prawdziwej...
[Sainti] - A co ty możesz wiedzieć o BrightWitch!? Znasz ją? Gadałeś z nią? Nie? To się nie odzywaj, bo robisz się śmieszny.
[Saint, ucieszony, że ktoś go zaatakował słownie i może sobie podyskutować] - Czytam jej teksty i wyciągam z nich własne wnioski, no chyba, że jako mężczyzna nie mam prawa osądzać wiecznie krzywdzonych kobiet, co? No. A ja powiem: precz z feminizmem a'la BrightWitch! Precz z lesbijstwem! Precz z homoseksualizmem! Kiedy jakaś polska piosenkarka, bodajże Anna Jantar, pojechała do Rosji i na ulicy pokazała się w spodniach, to tamtejsze kobiety pluły na nią. Poglądy BrightWitch nie pasują do naszego społeczeństwa.
[Sainti, nieco podenerwowana, ale cierpliwie pozwalająca się bratu wykrzyczeć] - I kto to mówi! Największy przeciwnik organizacji otoczenia, jakiego znam... przeczysz sam sobie! Nawołujesz do zmiany społeczeństwa, jesteś przeciw kulturze alkoholowej, "obrzydliwe życie stadne", twoje własne słowa...
[Saint] - Źle - ja staram się walczyć ze złymi nawykami, które nasze społeczeństwo toczą. A lesbijstwa tudzież homoseksualizmu w mojej wizji idealnego społeczeństwa nie widzę.
[Sainti] - cokolwiek by nie mówić, kobietom nie żyje się najlepiej - bite, gwałcone, poniżane... zaprzeczysz temu?
[Saint] - A skąd! Słuchaj - jeśli kobieta chce być górnikiem i dobrze sprawdzi się w tej pracy, to niech sobie nim będzie. Nie chcę, żeby mąż bił żonę. Ja chcę, żeby każdy był na swoim miejscu...
[Sainti] - No właśnie - jeśli kobieta chce być z drugą kobietą, to czemu im na to nie pozwolisz? Wtedy będą na swoim miejscu...
[Saint] - Ziarenko piasku uzna, że jego miejsce jest akurat między kołami zębatymi sprawnie działającej maszyny. Można to ująć drastyczniej - komórki rakowe uznają, że ich miejsce jest w ciele człowieka...
[Sainti] - Nieee, to już przesada... słuchaj, jeśli takie pary sobie żyją, nie wadzą nikomu, nie obściskują się dwie kobiety na ławce w parku, to czemu to ma być złe?
[Saint] - ... No, powiedzmy, że ich rodziny są liberalne, nie sprawiło im to zawodu... Spoglądając też z czysto biologicznego punktu widzenia, że mają inne dzieci, które przekażą ich geny dalej... No niech sobie żyją. Ale BrightWitch widać, i to bardzo.
[Sainti] - No, fakt, niektóre jej poglądy są takie... nadmuchane... "Czcicielka fallusa" - to już pewna przesada - "moje genitalia są lepsze od twoich" - jak czasem lubię ją czytać, tak tym artem sama się ośmiesza... Ale sporo rzeczy, które pisze, jest słuszne - kobiety są traktowane gorzej, przedmiotowo...
[Saint] - A weź sobie na przykład muzułman - tam dopiero kobieta to przedmiot! I tak nasz model społeczeństwa i rodziny jest liberalny...
[Sainti] - A i to się zmienia! Ostatnio kobieta z Afganistanu wystartowała po raz pierwszy w zawodach, w biegu...
[Saint] - Ale w długich spodniach. Zauważ, że gdybyś wzięła kobietę z muzułmańskiego kraju i dała do np. Danii, to czułaby się zagubiona. Jej własny los, choć dla nas nie do wyobrażenia, jest tam dla niej czymś naturalny...
[Sainti] - Za to w tym biegu wystartowała bez kwefu, czyli z odsłoniętą twarzą! Feministyczny krok do przodu?
[Saint] - A ja pamiętam, jak na jakichś zawodach biegała murzynka i łapiąc oddech podnosiła koszulkę... Ciekawe, czy feministki były oburzone...
[Sainti, z przekąsem] - Ale tobie się pewnie podobało, co?
[Saint, niewzruszenie] - Nie, nie lubię lekkoatletyki...
[Sainti] - A Korzeniowski? Przecież oglądałeś z zapartym tchem, jak...


[Mariusz Saint, czujnie spisujący całą powyższą rozmowę] - W tym momencie rozmowa przeszła na tematy sportowe, sponsoring, gospodarkę, politykę, korupcję, Unię Europejską i katastroficzne wizje świata, więc przerwałem. Sami widzicie, do czego prowadzi czytanie ActionMaga - uważajcie!

Aha, żeby nie było wątpliwości - ja (czyli Mariusz Saint :) i Saint z dialogu to NIE ta sama osoba (a już na pewno nie Sainti ;) Owe osoby są za to dla mnie niewyczerpanym źródłem inspiracji...

Jakieś wąty, zapytowywania? To mejluj! mariuszsaint@interia.pl.

Zrelacjonował:

Mariusz Saint