Mroźne definicje polskości v. 2.5

"Ulep kukłę wroga twego,
Podobieństwa niechybnego,
Na niej szpilą jego imię,
Wypisz wraz z imieniem Złego.
Zaczem nocą spal w kominie,
A w męczarniach wróg twój zginie,

Szpila z brązu, pszczeli wosk,
I uwolnisz się od trosk."

Jacek Kaczmarski "Czary skuteczne na swary odwieczne"

Dawno, dawno temu w AM-ie ukazał się mój tekst "My Polacy". Po jakimś czasie Pewien Gość wyraził swoją dezaprobatę w polemice "Mroźne definicje polskości". Niestety również on choruje na oczy. Mianowicie: Widzi Rzeczy Których Nie Widzą Inni. Trzeba wyjaśnić nieporozumienie co niniejszym (fanfary!) rozpoczynam.

Wykształceniem w narodową dumę

Pewien Gość już na samym początku zaczął toczyć pianę z pyska: "Nie bój się tego powiedzieć - jesteśmy narodem idiotów, co?" Gdybym tak uważał to nie zawahałbym się przed wklepaniem do Notatnika: jesteśmy narodem idiotów. Jednakże nie uważam tak i nigdzie w tekstach takiego zdania nie zapisałem. Pewien Gość jednak naprawdę się tu rozhuśtał. Najpierw nawiązał do amerykanów którzy swoją wysoką technikę zawdzięczają wyłącznie (tak wynika z tego co Gość w pocie i znoju wpisał) Polakom i nikomu innemu. Jak ci biedni Amerykanie by sobie poradzili bez polskich geniuszów. Potem nawiązał do Kopernika. Czy trzeba sięgać tak daleko w przeszłość aby dowieść zasług Polaków dla nauki? Przy okazji: zapominasz że Mikołaj mówił tylko po niemiecku i łacinie a polskiego w ząb nie rozumiał. Był jednakże poddanym króla polskiego a więc Polakiem nie Niemcem. Pewnemu Gościowi jako pierwszy na myśl przyszedł Niemiec z pochodzenia co jest dosyć zabawne.

Oczywiście mamy zasługi dla nauki. Marię Skłodowską-Curie chociażby. I na niej lista się nie kończy. Jednak choć może trudno będzie ci w to uwierzyć ale w Ameryce też rodzili się ludzie wybitni. Beniamin Franklin, Tomasz Edison czy Martin Luther King. I podobnie jak w przypadku Polaków na nich lista się nie kończy.

"Jeszcze tak całkiem już na marginesie: zaręczam ci, Dziadku Mrozie, iż żaden szanujący się Angol nie powie ci nigdy "How you are". I kto tu "doesn't speak English"?"

Mea maxima culpa. Nigdy angielskiego się nie uczyłem toteż nie wiem jak mówi szanujący się (bądź nie) Anglik (albo Angol). Później przypomniało mi się że powinienem raczej użyć słowa "Who". No wiesz taki akcencik coby śmieszniej było. HaHa.

F jak flejtuch, N jak nie bądź taki święty, B jak bo co?

"Brakuje jeszcze tylko komentarza, że w 1410 krzyżackie wojsko ugrzęzło w stercie śmieci i dlatego tylko zwyciężyliśmy tych sługusów żądnego zysków Kościoła."

Zapewne w 1410 roku wojsko krzyżackie ugrzęzło w stercie śmieci i dlatego tylko zwyciężyliśmy tych sługusów żądnego zysków Kościoła. Czasy jednak się zmieniły. Krzyżacy to mili panowie z Wiednia którzy łożą pieniądze na konserwację zamku w Malborku lecz naród jak śmiecił tak śmieci. Ale ja wychodzę z założenia że złe zachowania należy potępiać i apeluję: nie śmiecić! Wolę iść przez czysty las zamiast deptać po odpadkach. I taki już mniejszy apel. Nie mylcie pojemników Polskiego Czerwonego Krzyża do których ludzie wrzucają używane ubrania z pojemnikami na śmieci. Wolę bowiem założyć że ktoś starał się wepchnąć puszkę po piwie przez to że jest analfabetą a nie że powodowała nim prymitywna złośliwość.

Nie podoba mi się Iran

"Czy małżeństwa homoseksualne to faktycznie taki dobry pomysł? Dla mnie to jest chore."

A dla mnie nie. Mam też nadzieję że dla większości czytelników AM prawo homoseksualistów do szczęścia nie jest chore. Niektórzy zapewne wiedzą że senator Maria Szyszkowska (z paroma innymi parlamentarzystami) przygotowuje ustawę Związkach Partnerskich. A ja jej gorąco przyklasnę. Dlaczego mimo że w konstytucji jest zapis oznajmiający jakoby "wszyscy obywatele" mieli równe prawa gej nie może poślubić geja a lesbijka lesbijki?

"homo stanowią tylko 1% społeczeństwa.",

Dalej napisałeś jeszcze że stanowią oni granicę błędu statystycznego. Może i tak. To jednak nie oznacza że należy im odmawiać równych praw. Podszedłbyś do jakiegokolwiek homoseksualisty i powiedział: skoro was tak mało to możemy olać wasze prawa? Po cóż wbija się do główek młodzieży że demokracja to najwspanialszy ustrój w którym wszyscy mają równe prawa? Może dopiszmy: "oprócz...". A porównywanie prawa gejów i lesbijek do małżeństw z tożsamym dla zoofili i fetyszystów jest niesmaczne i chamskie. A może ten dziwaczny atak na homoseksualistów powodowany jest obawą że będą mogli adoptować dzieci? Uspokoję Cię, jeżeli ustawa przejdzie to nie będzie oznaczać że homoseksualiści będą mogli adoptować dzieci bo takiego zapisu w tam nie ma.

Pesymista = Dziadek Mróz

Niestety tutaj muszę cię zawieść. Jestem człowiekiem zadowolonym z życia. Depresji nie miałem nigdy a nawet lekkiego doła nie udaje mi się złapać. A że tekst nie tchnie optymizmem... Nie mam w zwyczaju naginać faktów tak by to brzmiało słodko, pięknie i przyjemnie.

Trudny wyraz

"Procenty powstają mniej więcej w ten sposób: idziesz sobie spokojnie ulicą, (...) aż tu znienacka wyskakuje ci przed nos jakiś Badacz Opinii Publicznej (...) wyjeżdża z zapytaniem: "Lubisz Rusków czy nie?". No i któż to wówczas przychodzi ci na myśl (...)? Czy mieszkający niedaleko ciebie porządny inżynier rosyjskiego pochodzenia, który czasem wpada do ciebie na piwo? A może niejaki Fiodor Dostojewski (...), którego książki uwielbiasz i podziwiasz? Naturalnym jest, że wówczas przed oczami masz obdartego Wanię z bazaru, jakąś podstarzałą tirówę, ewentualnie jakiegoś złego Iwana z kałachem, którego zabił w filmie dobry Rambo (takie są stereotypy). I mówisz Panu Badaczowi Opinii Społecznej, że ruskich to ty jak samego diabła..."

Masz rację! Dobry Boże jakże ja się myliłem! Przecież jeśli ankieter zada ci pytanie: Lubisz Amerykańców czy nie? Czy najpierw przyjdzie ci na myśl Karol May którego książki tak bardzo umiliły ci lata wieku cielęcego? Nie. Naturalnym jest że widzisz "pierdolniętego, wiecznie uśmiechniętego" Amerykanina który nawet kiedy ma dłoń w imadle to szczerzy zęby (takie są sterotypy). I mówisz Panu Badaczowi Opinii Społecznej, że jankesów to ty jak samego diabła... {Słowo od Qn`ika: Karol May (a właściwie Karl May) był Niemcem, Dzikiego Zachodu na oczy nie widział, a swoje książki pisał w więzieniu... To tak na marginesie. ;)}

Naturalnie jeżeli rodak nasz ma większe pole do popisu to stara się nie uogólniać i nie jeździ cały czas po jakimś narodzie jak po burej suce. A w narodzie nie mają (i nie miały) miejsca takie stereotypy:

Cygan = Złodziej
Rumun = Żebrak
Rusek = Pijak
Żyd = Lichwiarz i w ogóle Zły Człowiek dybiący na Dobro Narodu

Mój mały koncert życzeń

Pewien Gość rzucił w przestrzeń pytanie: "czego do cholery chce Dziadek Mróz?". Z wrodzonym sobie wdziękiem (marność...) odpowiadam: Chciałbym aby żaden z moich rodaków nie musiał grzebać w śmieciach. Żeby nie truchleli oni na myśl że mogą stracić pracę. Żeby nie musieli nerwowo odliczać ile zostało "do pierwszego". Żeby w koperty wkładano listy. Żeby dzieci w Polsce nie chodziły spać głodne. Żeby kryminaliści nie mogli chodzić po ulicach i śmiać się w oczy uczciwym ludziom.

Powinieneś Pewny Gościu czytać teksty zanim oczka ci się kleić zaczną to może się dowiesz co chciałem przekazać. Jeżeli jednak rady nie posłuchasz to możesz znowu doszukać się pogardliwego tonu i zaczniesz pisać jakie mam zdanie nie skonsultowawszy tego przedtem ze mną.

Dziadek Mróz
wisniewski_stukpuk@wp.pl

PS: Zapytałeś mnie jak wysoko mierzę. Mimo że nie powinno Cię to interesować to Ci odpowiem. Nie chcę być bogaty. By być bogatym trzeba albo ciężko na to zapracować albo być sukinsynem. Do pierwszego nie mam chęci a do drugiego predyspozycji. Mniej więcej tak jest. A teraz złośliwie odbiję piłeczkę. Jak wysoko mierzysz Ty, Pewny Gościu?