DLACZEGO?

Dlaczego? Dlaczego nie pomógł tej kobiecie niosącej siatki z zakupami? Dlaczego nie podniósł pieniążka, który upuścił ten starszy pan z laską? Dlaczego nie pomógł niewidomemu przejść przez ulicę? Dlaczego nie wskazał nieporadnej cudzoziemce punktu informacyjnego?

A może bał się, że kobieta pomyśli, iż ma zamiar ukraść zakupy? A może sądził, iż staruszek posądzi go o kradzież monety, a może niewidomy przestraszyłby się nagłego złapania za rękę i dostałby zawału serca, a może cudzoziemka wyśmiałaby jego angielski?

Dlaczego? Dlaczego tak trudno jest mu pomóc ludziom? Dlaczego tak się tego boi, dlaczego tego nie robi, skoro ma teraz wyrzuty sumienia?

O tak, jestem jego sumieniem. To przeze mnie nie zrobił tego wszystkiego. "Odsuń się, ta pani jest silna, poradzi sobie, zrób jej tylko drogę", "zostaw, ten pan jest całkiem żwawy, a przysiad dobrze mu zrobi, jeszcze ozdrowieje", "poczekaj, zobaczysz, że ktoś do niego podejdzie. Od tego są policjanci i harcerze, a ty przecież nie idziesz w tą stronę","nie pomagaj jej, to ją nauczy szacunku dla innych krajów, niech sobie kupi słownik albo wynajmie tłumacza". Ale to także przeze mnie pomyśli przez chwilę, a potem się zreflektuje.

"A jeśli tyrała tak cały dzień i nie ma już siły nieść? A jeśli staruszek ma kłopoty z kręgosłupem, w końcu chodzi o lasce? A jeśli do niewidomego nikt jednak nie podejdzie? A jeśli cudzoziemka nadal będzie tak stała i oczekiwała pomocy znikąd?"

I pójdzie, zawróci i będzie chciał im pomóc. Ale ktoś już to zrobił za niego. Kobieta już zniknęła w bloku, staruszek ma już swą monetę w kieszeni, niewidomego ktoś już przeprowadził... a cudzoziemki ani widu, ani słychu.

"Spóźniłem się."

I tak będzie zawsze.

Malygos