Wprowadzenie i moje motywy (dlaczego w ogóle piszę ten tekst).
Jeżeli o AM chodzi to zupełnie pomijałem ten wątek. Wszystkie teksty były bardzo jednostronne, zupełnie pozbawione obiektywizmu... nie znajdywałem w nich żadnych nowych argumentów.
Pewnego pięknego dnia, w którym to dane mi było czytać AM40 dojrzałem pracę zbiorową... same poważne postacie... ciekawa forma... "co mi szkodzi" - pomyślałem - i wziąłem się do czytania, jednocześnie pisząc coś w rodzaju riposty. Na samym początku zaznaczam że jestem zwolennikiem wprowadzenia kary śmierci (szczegóły dalej - szczegóły te są bardzo ważne), mimo to nie omieszkałem wytknąć błędów w tym co napisał Pewien Gość. Proszę równocześnie o nie kojarzenie mnie z tym osobnikiem ponieważ jego postawa, wg mnie jest co najmniej postawą człowieka chorego umysłowo, ewentualnie faszysty (przy czym dla mnie żeby być faszystą trzeba być chorym umysłowo). Oczywiście Pewien Gość może twierdzić że tak nie jest... jeżeli tak, proponuję mu lekturę "Maine Kampf"
Założenia.
Ich podstawa jest wyłożona w tekście, ale chciałem ja na początku wypisać aby nie było nieporozumień.
1. Kara śmierci miała by obowiązywać za morderstwo z premedytacją udowodnione w procesie bez poszlakowym lub za zamach stanu i w jego czasie.
2. Rozmawiając o karze (jakiejkolwiek) nie można kierować się emocjami / uczuciami, ponieważ chodzi o SPRAWIEDLIWY wyrok, który możliwy jest do wydania tylko i wyłącznie wtedy gdy jest obiektywny. Emocje / uczucia pozbawiają wyrok obiektywizmu.
A teraz już tekst właściwy.
(kolejność i nazwy kolejnych punktów są zgodne z tymi które występują w omawianym arcie)
[KOŚCIÓŁ KATOLICKI, A KARA ŚMIERCI]
Na początek o cytatach i o tym czy biblia stanowi logiczną całość.
Wystarczy cytatów nie wyciągać z kontekstu w którym się znajdują i problem wydaje mi się rozwiązany. A co do "logicznej całości"... biblia nie stanowi kodeksu postępowania, nie stanowi również żadnych praw. Jest to zbiór przypowieści, na podstawie których człowiek ma sobie, każdy indywidualnie, wyrobić ten kodeks. Są to sytuacje w których znajdowali się ludzie, i opis ich postępowania. Człowiek na ich podstawie, za pomocą swojego sumienia i rozumu ma oceniać sytuacje w których sam się znajduje, i znajdować najlepsze według niego rozwiązanie.
Co do samego piątego przykazania:
Rozwiązanie na pewno znajduje się w biblii, problem jednak polega na tym, że czytanie tej prawdziwej biblii jest bardzo trudne. Najpierw trzeba skończyć kilka studiów i nauczyć się kilku starożytnych języków. Między innymi hebrajskiego, w których to jest napisany oryginał biblii. Ktoś może zapytać po co tyle zachodu, czy nie lepiej iść do pierwszej lepszej księgarni i kupić polski przekład? Jasne tylko należy wtedy liczyć się z błędem jakim jest obarczony ten dany przekład. Tłumaczenie z kilku języków + interpretacja kilku tłumaczy. Do tego dochodzi zmiana konwencji, przystosowanie wszystkiego do poziomu przeciętnego odbiorcy i dostajemy przykazanie "nie zabijaj", które w oryginale brzmi "nie morduj". To, wydaje mi się, zupełnie rozwiązuje problem, bo chyba nie ma kogoś kto nie zauważa różnicy między zabijaniem a mordowaniem (o tym wciąż trąbi, kilku księży, tylko że jak ksiądz mówi mądrze, to tego nikt nie słucha). Właśnie przez to "nie morduj", żołnierze mogą walczyć na wojnie i dlatego społeczeństwo ma prawo bronić się przed największymi zbrodniarzami usuwając ich.
Kara śmierci to sposób obrony a nie ataku i nie wolno o tym zapominać.
Pragnę w tym miejscu zaznaczyć że rozpatrujemy problem kary śmierci w państwie o ustroju NIE totalitarnym, ponieważ chyba nikt nie podejmie się obrony Hitlera albo Stalina, twierdząc że mieli oni prawo do wykonywania kary śmierci, która w rzeczywistości była zwykłym mordem.
Niektórym może się jeszcze nasunąć argument że w takim razie nie powinno się wprowadzać kary śmierci bo kiedy nadeszły by rządy totalitarne, władza nadużywała by tego rodzaju kary, ale bardzo łatwo da się go obalić: jeżeli nadejdą rządy totalitarne to, czy kara śmierci była czy nie, zostanie ustanowiona i nikomu nie przyjdzie nawet do głowy pomysł by zapytać przeciętnego Kowalskiego czy się na nią godzi.
Na tym niestety ten rozdział skończę, ponieważ w pozostałej części tekstu Union Jack i Gość chyba zupełnie nie przejmowali się spójnością ... Pewien Gość dwa razy zaprzeczył sobie a Union Jack konsekwentnie zaprzeczał swojemu początkowemu zdaniu. Nie będę się w to mieszał, zresztą z karą śmierci nie ma to zbyt wiele wspólnego.
[WOLA LUDU VERSUS ŚWINIE W MUNDURACH, CZYLI KARA ŚMIERCI, A RZĄD POLSKI]
Hym... około 50% Polaków jest funkcjonalnymi analfabetami (Cebos nie pamiętam z którego miesiąca) co oznacza mniej-więcej tyle, że nie potrafią zrozumieć, że żeby przejść na światłach, trzeba nacisnąć zielony guzik, a wy twierdzicie że są na tyle kompetentni by liczyć się z ich zdaniem w sprawach dotyczących życia i śmierci (jak najbardziej popieram tutaj stanowisko Union Jacka)? Kolejne "około" 50% Polek głosuje na swoich kandydatów tylko dlatego że są przystojni... i to dlatego ci wybrani są kompetentni aby decydować o życiu i śmierci? Demokracja w formie jaką teraz przybrała jest rzeczą wręcz absurdalną. Ludzie słuchają tych którzy ładnie mówią i wyglądają... kwitnie sofistyka... co Pewien gość ładnie nazwał "sprzedawaniem kiełbasy wyborczej". Jeżeli chodzi o dobro ogółu to "ogół" jest ostatnim którego należało by o nie pytać. Proponował bym raczej przestudiować ludzi którzy dyskus na dany temat prowadzą od kilku ładnych pokoleń (zaczęło się chyba trochę przed Kantem).
[Wpływ wysokości kary na przestępczość]
Na wstępie należy obalić pomysł Caleba "o morderstwach pod wpływem impulsu"...
Zupełnie nie jestem w stanie pojąć dlaczego kiedy rozmawia się z przeciwnikiem kary śmierci wychodzi on z założenia że kara śmierci będzie obowiązywać za wszelkie zbrodnie. Po to mamy kodeks karny by rozróżnić morderstwo z premedytacją od zabójstwa w afekcie. Cała ta dyskusja ma sens tylko wtedy gdy dotyczy kary śmierci za morderstwo popełnione z premedytacją, udowodnione w procesie bez poszlakowym (zostaną przedstawione niezbity dowody potwierdzone przez kilku naocznych, niezależnych od siebie, świadków).
A teraz już po kolei.
Union Jack prosi o dowody w liczbach. Niestety takie liczby nie istnieją. Dlaczego? Odpowiedzi należy szukać w książce "Etyka w działaniu" J. Hołówki... przykro mi że odsyłam ale jest to zbyt długi fragment by go tu przytaczać, a nie wielu pewnie interesuje. Natomiast bardzo łatwo można to zilustrować za pomocą przykładu. Wyobraź sobie że kara za gwałt została by obniżona do grzywny w wysokości 5 zł. Na efekty nie trzeba by długo czekać. Analogicznie możesz sobie wyobrazić sytuację z morderstwem.
Moim osobistym kontrargumentem jest stwierdzenie, że jako istoty ludzkie kierujemy się nie tylko strachem przed karą, jaka może nas spotkać za popełnione czyny, ale także poszanowaniem ludzkiego życia...
Wszystko niestety łamie się w momencie, kiedy zauważamy, iż nie każdy stawia życie ludzkie tak wysoko w swojej hierarchii wartości.
Inną rzeczą którą chciałbym zauważyć to upośledzenie kodeksu karnego, w państwach, w których kara śmierci nie jest wprowadzona. Otóż kiedy w państwie najwyższym wymiarem kary jest dożywocie, osoby które odsiadują je w więzieniu paradoksalnie stają się "bez karne". Nie mogą im już nic więcej zrobić, dlatego przy każdej nadarzającej się okazji próbują ucieczki. Jeżeli jakiś strażnik więzienny im nie odpowiada, zostaje zabity... co stoi im na przeszkodzie? Dostali najwyższy wymiar kary i cokolwiek by zrobili i tak gorzej już nie będzie.
Przykład który znalazłem w jednej z wymienionych niżej lektur. 50 letni mężczyzna zgwałcił, a następnie brutalnie zamordował 16 letnią dziewczynkę. Został złapany i dostał najwyższy możliwy wymiar kary - dożywocie. Otwarcie, zaraz po odczytaniu wyroku, stwierdził że przy najbliższej okazji ucieknie i zrobi to samo z inną dziewczynką. Teraz pytanie do tych wszystkich którzy są przeciwko karze śmierci... co z nim zrobicie? Oczywiście kara śmierci jest równie nie humanitarna co zupełne odizolowanie... podniesiecie standardy bezpieczeństwa w wiezieniu? A może zaczniecie traktować go jak Lectera? Swoją drogą to też całkiem niezły przykład... Nigdy nie ma stu procentowej pewności co do tego że przestępca nie ucieknie.
Inna sprawa że dożywocie to żadna kara. Taki człowiek ma zapewnione miejsce w którym może spać, trzy razy dziennie ciepły posiłek, rozrywki typu raz w tygodniu siłownia... wiem to z pewnego źródła... mój ojciec jest klawiszem (strażnik więzienny). Wielu porządnych obywateli marzyło by o takim życiu... niestety oni prawa nie złamali, dlatego nie należy im się. Ale tym co jest najbardziej niemoralne i chore w więziennictwie, jest to że przestępców utrzymują ci którym oni wyrządzili krzywdę. Żeby już nie mieszać, tego pana z poprzedniego przykładu zamknięto i kto go utrzymuje jak nie rodzina zabitej dziewczynki, płacąc podatki? A niech spróbuje odmówić!!! To pewnie wtedy polityków ruszy... coś bo sumienia to oni raczej nie mają... zagrożone zostaną ich "diety"... wtedy pewnie kara śmierci będzie jak najbardziej na miejscu... dla tych co podatków nie płacą.
Union Jack: "(...)Nikt kto zabija nie myśli chyba trzeźwo, nie potrafi przewidzieć więc konsekwencji swej decyzji. Ale, cholera, może psychika tych ludzi działa jednak inaczej niż to opisał Dostojewski? Może są normalni. Mimo tego, że robią coś nienormalnego."
Patrzysz na sprawę bardzo subiektywnie... i z bardzo dziwnej perspektywy. Oczywiście że nie wszyscy mordują z zimną krwią ale czy jeżeli wskażę ci ludzi którzy tak robią będziesz w stanie przyznać się do błędu i będziesz mógł powiedzieć że jesteś za wprowadzeniem kary śmierci dla tych ludzi?
Płatni mordercy... chyba nie masz wątpliwości że ci ludzie z zimną krwią planują zamordowanie kogoś? Tak samo powinni być karani ci którzy ich wynajmują. W Warszawie wynajęcie płatnego zabójcy kosztuje około 3000 zł.
Swoją drogą to jeszcze jeden przykład na wpływ wysokości kary na przestępczość. Dlaczego w Polsce najwięcej płatnych morderców to obywatele państw powstałych po rozbiciu ZSRR? Odpowiedź jest chyba prosta... w tamtych państwach wciąż istnieje kara śmierci w Polsce - nie. Czysta kalkulacja... Mniejsze ryzyko zawodowe. A polska nie może dokonać ekstradycji do państwa w którym przestępcy groziła by śmierć za swoje przestępstwa. A Jack twierdzi że oni nie myślą logicznie?
Teraz argument przeciw, z którym chciałbym żeby się Gość rozprawił:
"Pewien Gość: (...) zarówno to logiczne myślenie, jak i wymyślony przez Caleba "impuls" można bez trudu wykorzenić poprzez wprowadzenie kary śmierci. Kara taka nauczyłaby przestępców i racjonalizmu, i planowania, i trzeźwości, i przewidywania."
Jeżeli kara śmierci jest taka niezawodna, to dlaczego nie wprowadzić jej za nawet najlżejsze przestępstwa? Wtedy mielibyśmy pewność że nikt nie popełni przestępstwa w ogóle. Np. policjanci z drogówki stali by przy drodze i zamiast radaru mieli by karabiny maszynowe. Strzelali by do każdego kto przekroczył prędkość... gwarantuję że ilość wypadków samochodowych zmalała by radykalnie (dopisane po skończeniu tekstu: to był sarkazm; piszę to dla pewności, po prostu nie jestem pewien czy gość nie weźmie tego na poważnie)
Kara śmierci mimo iż jest niezbędna, nie jest też takim placebo na wszystkie bolączki. "(...) jest to warunek konieczny ale nie wystarczający". Samo wprowadzenie kary śmierci rozwiąże tylko kilka problemów... a jak znam życie to przysporzy mnóstwo innych.
[ZEMSTA - PRAWO RODZINY OFIARY?]
Tutaj gość już przesadził i to zdrowo. Kara śmierci jest czymś zupełnie innym niż odwet. Założenia są następujące. Żyjemy w danym państwie, jesteśmy jego obywatelami i godzimy się na przestrzeganie praw ustanowionych przez władzę. Godzimy się również na kary jakie obowiązują za nieprzestrzeganie wyżej wymienionych praw. Karę wymierza sąd. I nikt po za nim nie ma do tego prawa. Godzimy się również na to. Dlaczego tak jest? Ponieważ ludzie w przypływie gniewu nie myślą racjonalnie. Kiedy sąd wyznacza karę jest ona jedyną obowiązującą i nie ważne co by się działo nie wolno karać za coś dwa
[BEZPIECZEŃSTWO SKAZANYCH, SĘDZIEGO, RODZINY...]
"Pewien Gość: (...)smutne, że są ludzie, którzy tak uważają. Mają PRAWO CZUĆ SIĘ BEZPIECZNI? Jeśli chcą być bezpieczni, niech nie mordują, nie gwałcą i nie dilują. A państwo musi jedno zagwarantować: że społeczeństwo ich więcej w swym gronie nie ujrzy."
Kolega Gość naprawdę przesadził i nie wiem, czy jest to spowodowane manią wielkości, która do pewnych granic jest nawet zabawna, czy też zwykły egocentryzm. Gdy by na moment przestał myśleć o sobie i swojej wielkości mógł by zauważyć pewną sprawę.
Dlaczego w ogóle kara się ludzi? Odpowiedź brzmi ponieważ złamali prawo którego zobowiązali się przestrzegać, przez co czeka ich kara. KARA <------ to należy podkreślić.
Dalej Pewien gość stwierdza że : "...państwo musi jedno zagwarantować: że społeczeństwo ich więcej w swym gronie nie ujrzy". A teraz wyjaśniam dlaczego tak bardzo chcę podkreślić słowo "kara". Otóż głównym jej zadaniem jest resocjalizacja! W przeciwnym razie, był by to tylko zwierzęcy odwet. Jeżeli pewnemu gościowi nie odpowiada taki stan rzeczy, to niech się dostanie do sejmu i większością głosów skieruje wymiar sprawiedliwości na odpowiednie tory (na nieszczęście Pewnego Gościa, wielkość ego nie przekłada się na ilość głosów którymi może dysponować). Dopóki tego nie dokona, nie powinien wysuwać tego typu stwierdzeń. Nikt nie zamierza dostosowywać się do "widzimisię" jednostki o zbyt wygórowanych ambicjach. Najpierw Pewien Gość musi zmienić polskie realia... chyba że całą tą jego wypowiedź należy czytać jak Sapkowskiego czy innego Pratcheta.
Swoją drogą dziwie się że osoba która tak chwali się swoją inteligencją nie zauważa niuansu jakim jest fakt że z samej natury kary wynika swoistego rodzaju "nawrócenie" jednostki która "zbłądziła". Oczywiście zbłaźnił bym się ja gdy bym stwierdził że nie ma jednostek niemożliwych do zresocjalizowania. Dlatego jestem jak najbardziej za karą śmierci, ale tylko za największe i najbardziej okrutne zbrodnie. Natomiast jestem zupełnie przeciw takiemu stanowisku jakie reprezentuje Gość. Mianowicie że, przestępca staje się "wyjętym z pod prawa.
Jesteśmy społeczeństwem które ustaliło że każdy ma prawo do poczucia bezpieczeństwa. Jeżeli ktoś złamie prawo zostaje osadzony w więzieniu, w którym ma odsiedzieć swoją karę, co nie oznacza że przestał być człowiekiem, obywatelem itd.
(na marginesie chciałem dodać pewien paradoks jaki występuje w nazwie "kara śmierci" - resocjalizacja w przypadku tego rodzaju kary jest z oczywistych powodów niemożliwa, jednak tak już zwykło się mówić, toteż nie wprowadzam jakiegoś nowego określenia)
[TROCHĘ FILOZOFII]
Jeżeli filozofia zajmuje się tym wszystkim co do tej pory było powiedziane to nie rozumiem dlaczego akurat ten dział nazywa się właśnie w ten sposób... ale dobra niech im będzie... wynika to pewnie z niezbyt dużej wiedzy odnośnie tego zagadnienia.
To napisałem przed przeczytaniem tego rozdziału... a po przeczytaniu domagam się przeprosin (jako student filozofii). Bo nie pojmuję co ma wspólnego Kant, Arystoteles, Platon, Sokrates, św. Augustyn i inni którzy zajmowali się tą dziedziną przez grubo ponad dwa tysiące lat, z rozważaniami na temat podejścia jakiegoś Gościa ze zbyt dużym mniemaniem o sobie. Cały ten ustęp nie wnosi absolutnie niczego poza unaocznieniem głupoty Gościa.
"Pewien Gość (AM 33): A po jaką cholerę musimy to komukolwiek pokazywać!? Ja na przykład wiem doskonale, że jestem lepszy od morderców i nie czuję potrzeby udowadniania tego innym. Co więcej, jeśli mój kumpel powie mi, że jest od tego mordercy lepszy, również nie będę od niego wymagał dowodów, tylko uwierzę mu na słowo :-). Więc o co chodzi?"
Chodzi mniej więcej o to że, nie jesteś sam na tym świecie, i jak zaczniesz swoją "krucjatę" przeciwko przestępczości, to musisz liczyć się z reakcją. Jeżeli twierdzisz że nikomu nie musisz nic pokazywać i udowadniać to nie rozumiem po co prowadzisz całą tą dyskusję. Przecież masz swoje zdanie które jest "jedynym właściwym" (to wynika z twojego podejścia i sposobu argumentacji).
Następnie znajduję rozważanie na temat wyższości Gościa i niższości Union Jacka... żeby mnie źle nie zrozumieć prosiłbym o przeczytanie tego ustępu.
Otóż zgodzę się z tym że Gość cierpi na manię wielkości
[WAŻYMY WARTOŚCI - ŻYCIE OFIARY VS. ŻYCIE MORDERCY]
Niestety nie jestem w posiadaniu AM30, dlatego nie mogę przeczytać tekstu pasibrzucha, ani wymienionej w tym rozdziale definicji ale wydaje mi się że mogę ustosunkować się do tego tekstu nie czerpiąc ze źródła.
Bądź co bądź, kara śmierci jest częścią dorobku cywilizacyjnego i tu nie mogę się zgodzić z Union Jackiem, ale co do prawa rzymskiego, to proponował bym się jednak zastanowić... wyciągnę to co mi do głowy przychodzi... mianowicie Kara śmierci w Koloseum, na oczach tłumu... ludzie rozszarpywani przez lwy... Gościu chyba nie chciałbyś do tego wrócić i mam nadzieję że jednak uznasz tą formę "kary" za brutalną.
Przechodzimy do sedna. Porównanie mordercy i papieża.
Gdybyś zapytał papieża które życia dla niego jest bardziej wartościowe, albo gdybyś zapytał go o to który z nich ma umrzeć, jak myślisz, kogo wskazał by papież? Jestem wręcz przekonany że wskazał by siebie. Co więcej on sam modlił się za człowieka który próbował dokonać zamachu na jego życie. Co więcej, odwiedził go wiele razy w więzieniu. Czy wiesz czym to się zakończyło? Nawróceniem i nie będę operował procentami, dlatego nie powiem że stu procentową, ale jednak resocjalizacją. Ot, taki niefortunny dla ciebie przykład;))
Zamachowiec nazywał się Ali Aczta (piszę zgodnie z wymową).
Oczywiście możesz od razu wyciągnąć wniosek że przecież do morderstwa nie doszło. Ale ten człowiek zabił wiele innych osób, należał do organizacji terrorystycznej... zupełny fanatyk
Otóż jest to dowód na to, że człowieka da się zresocjalizować zupełnie (co nie zmienia faktu że sprawiedliwości musi stać się zadość i kara musi zostać wykonana). Co oznaczać może że mordercy cierpią na pewnego rodzaju przypadłość. Korzeni tego zjawiska proponował bym szukać za pomocą analizy socjologicznej i psychologicznej społeczeństwa. Żaden człowiek nie rodzi się mordercą. Staje się nim poprzez zaburzenia w procesie socjalizacji. Samo społeczeństwo kształtuje morderców i w ogóle przestępców, a ponieważ nie potrafi sobie z nimi poradzić, chce wprowadzenia kary śmierci.
Z takich pobudek nie można kary śmierci wprowadzać.
Odwet. Tą sytuację każdy jest w stanie sobie wyobrazić. Wyobraź sobie że ktoś zabił ci najbliższą osobę. Ty w akcie odwetu zabijasz jego. Czy to coś zmienia? Przywraca życie bliskiej osoby? A może pozwala o niej zapomnieć? Nic z tych rzeczy. Odwet to odruch, impuls, dokonujesz go i okazuje się że nic się nie zmieniło, po za tym że teraz sam stałeś się mordercą. Chyba zgodzicie się ze mną, kiedy stwierdzę, że kara śmierci nie może być wprowadzona również z tych powodów?
Jedynym, sensownym powodem dla którego karę śmierci należało by wprowadzić jest "aby sprawiedliwości stało się zadość". Jeżeli godzimy się aby żyć w społeczeństwie, godzimy się również na przestrzeganie praw którymi to społeczeństwo się rządzi. Zgadzamy się również na przyjęcie stosownej kary, która jest przewidziana za popełnione przestępstwo; złamanie prawa.
Dlatego ta dyskusja nie powinna poruszać tematu czy należy wprowadzić karę śmierci, a raczej dlaczego należy ją przyjąć.
Na koniec tej części proponuję Unionowi odpuścić sobie lekturę gościa, a zająć się raczej Kantem (dużo lepszy od Horacego;) a o Gościu nie będę się wypowiadał bo to jak by porównywać wrotki z ciężarówką... chociaż żeby mnie źle nie zrozumiano, wiele tekstów tego osobnika bardzo mi się podoba).
[BRUTALNOŚĆ PRAWA WOBEC PRZESTĘPCÓW]
Czasami poważnie zastanawiam się nad tym kto wymyślał tytuły działów... przecież one nie mają zbyt wiele wspólnego z treścią w nich zawartą.
"Pewien Gość: Jeśli bandyta w sposób ewidentny łamie prawo, to i prawo to nie może go chronić."
Śmiesznie to brzmi w kontekście tego co pisze dalej, ale mniejsza z tym. Jeżeli bandyta jest recydywistą to wymiar sprawiedliwości ma "odpowiednie paragrafy". Wciąż jestem przeciwko wyjmowaniu, jakichkolwiek osób, z pod prawa.
Co do tego jak powinni, za co karać, mam podobne odczucia jak pewien gość, z wyjątkiem gwałtu. Nie zależnie od tego czy był on "zwykły" czy ze szczególną okrutnością. Powinno się go karać śmiercią. Tak samo zresztą jak pedofilie. (tak na marginesie przeraża mnie myśl że można nazwać gwałt "zwykłym"... nie uważacie?)
Idąc dalej, nasze osobiste odczucia co do tego, w jaki sposób i za co karać, nie mają tu nic do gadania bo pewnie rodziny osób które zmarły w skutek rutyny lekarskiej, domagały by się śmierci dla tego lekarza. Ustanawiający prawo powinni dokonywać tego w sposób jak najbardziej obiektywny... niestety o taki wzgląd bardzo trudno... każdy ma swoje przeżycia.
[ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA ŻYCIE MORDERCY - CZY KTOŚ JEST W STANIE JĄ UNIEŚĆ]
Military wprowadza temat pomyłek... jest on wydaje mi się zupełnie bezpodstawny, ponieważ jak już wyżej wspomniałem rozpatrywać można morderstwo z premedytacją udowodnione w procesie bez poszlakowym. Po polsku: kilku świadków niezależnie od siebie stwierdza że dana osoba popełniła dane przestępstwo(w wypadku idealnym świadków zastępuje kamera). Można oczywiście powiedzieć że takie sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko, ale tak nie jest. Stanowią one ponad 30% ogółu (rocznik statystyczny 2001 dostępny w każdej większej bibliotece).
Morderstwo udowodnione w procesie poszlakowym nie może być ukarane śmiercią ponieważ zawsze zostaje pewien (niewielki bo niewielki ale jednak) procent niepewności, który pozostawia możliwość błędu. Oceną jak wielki jest ten błąd zajmuje się sąd. Na razie chyba nikt nie wymyślił lepszego sposobu dochodzenia prawdy... jeżeli Military ma jakieś propozycje proszę bardzo... zarobi na tym krocie... jeżeli oczywiście dany sposób będzie naprawdę dużo bardziej niezawodny od obecnego.
"UnionJack (AM 30): Dla mnie jednak głównym argumentem przeciwko karze śmierci pozostaje świadomość, że nie jestem w stanie decydować o tym, czy ktoś zasługuje na to, by żyć, czy też nie. To, że morderca zdecydował za ofiarę nie znaczy jednak, że mamy prawo się do niego upodobniać. "
To nie ty decydujesz ale sam przestępca. Przyjął na siebie odpowiedzialność. Przyjął obywatelstwo, zgodził się na przestrzeganie prawa. Wiedział również jaka kara czeka za złamanie danego prawa. To on dokonał wyboru, nie ty. Dalej
[ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA KARĘ ŚMIERCI - NA KIM ONA WŁAŚCIWIE SPOCZYWA?]
No tutaj Gość przegrał... aż miło było popatrzeć ;)
Ale spróbuję go jakoś wybronić. Od biedy jestem zwolennikiem kary śmierci i na argumenty oponenta muszę odpowiedzieć.
Ale zanim to nastąpi chciałbym zauważyć pewną rzecz. Bardzo łatwo atakować i mnożyć argumenty przeciw i na tym poprzestać. W chwili obecnej kara śmierci nie jest wprowadzona a sytuacja w kraju, sam chyba Union Jack przyzna, nie jest najlepsza. Domaga się zmian. Jedną
[RESOCJALIZACJA]
Kolega Gość mocno przesadził z tą resocjalizacją 1/100. Szansa jeżeli o statystykę chodzi wynosi około 49%.
[UCZUCIA MORDERCY?]
+
[UCZUCIA RODZICÓW MORDERCY?]
Rozpatrywanie tych dwóch punktów jest moim skromnym zdaniem wręcz absurdalne. Dlaczego można się domyślić z tego wszystkiego co napisałem do tej pory. Temida ma mieć przesłonięte oczy - to znaczy ma być obiektywna i kierować się tylko suchymi faktami. Zastanówcie się dlaczego tak ma być.
[SPOSOBY WYKONYWANIA KARY GŁÓWNEJ, KAT I JEGO ZAWÓD]
Military wypalił z grubego działa, tylko trochę zapomniał że inkwizycja była dość dawno temu. Po za tym kara śmierci w dzisiejszych czasach nie polega na nabijaniu na pal na oczach tłumu. Chociaż niektórzy, pokroju Pewnego gościa tego by chyba chcieli... ODWET!!! - i transmisja telewizyjna z kary śmierci, oczywiście żeby było dłużej i ciekawiej to najpierw go obedrą ze skóry i wrzucą do soli...
Kara śmierci nie polega na znęcaniu się nad daną osobą, nie ma w tym ani trochę emocji ani w jedną ani w drugą stronę.
"PewienGość (AM 28): (...) A czy to coś złego, że państwo chce pokazać, że wchodzenie w konflikt z prawem traktuje poważnie? Owszem, takie "widowiska" byłyby dla wielu strząsające. Ale właśnie o to chodzi. Widok mordercy dyndającego metr nad ziemią - to byłaby doskonała edukacja dla kilkuletnich dzieci. Brutalna, ale dobra. Jeden wstrząs na całe życie - chyba lepsze to, niż później seria zbrodni, które mogłoby to dziecko popełnić w przyszłości, gdyby takiego widoku mu nie zafundowano"
"Pewien Gość: A nie mówiłem, że nazwą mnie mordercą, barbarzyńcą, brutalem? No niech przynajmniej mają powód: tak, niech będzie to wszystko z szałowymi ujęciami i przerwą na reklamy. Niech zrobią nawet specjalny kanał, np. "TV Stryczek" albo coś w tym tonie. A prowadzący program niech na bieżąco komentuje, w jakim stanie agonii jest "pacjent". I niech od czasu do czasu przeprowadzą wywiad w wisielcem, z nieodłącznym pytaniem: "Jak się pan czuje?". Czy to będzie cywilizacja? Tak, na pewno w większym stopniu, niż obecnie, gdy uczciwy człowiek boi się wyjść z domu."
Zaczynam się poważnie zastanawiać nad tym czy ty w ogóle wiesz o czym mówisz? Jeżeli to jest sarkazm... to sory, głupi jestem, opóźniony w rozwoju, i bez poczucia humoru, po prostu nie załapałem. Ale jeżeli mówisz to na poważnie, to miejsce w którym cię widzę jest obite poduszkami a w drzwiach nie ma klamek.
Takie coś odniosło by skutek wręcz odwrotny do zamierzonego. Życie ludzkie straciło by kompletnie wartość. Jeszcze trzeba było dodać do tego tele audio ... w której minucie programu skazany umrze. 4 zł plus VAT, tylko powyżej 18 roku życia... aha nie powyżej bo dzieci to mają oglądać? Czyś ty chłopie zdurniał do reszty? Dzieci które jak wiadomo z telewizji czerpią najwięcej wzorców (i to nie jest bzdura... najbardziej zaszokowała mnie nowa zabawa dzieci po ataku na World Trade Center... mianowicie dwójka stoi blisko siebie a trzecie pochyla się, rozkłada ręce i z rozbiegu wpada na tamtych dwóch... dzieci w co się bawicie? W Binladena) po czymś takim wyrosły by na naprawdę największych zwyrodnialców. Bo o ile teraz taki morderca zastanawia się i myśli o tym jak nie zabić, to wtedy zabijał by dla przyjemności.
W ogóle nie wiem po co to piszę, przecież to jest najbardziej chora wizja "kary śmierci" jaką w życiu słyszałem.
[I JESZCZE O CYTATACH]
Nie lubię Sapkowskiego.
[TROCHĘ KURTUAZJI NA SAM KONIEC]
Wiele tu o karze śmierci nie ma... wzajemne pojednanie tak jak u Dithelya - gadali, gadali zmęczyli się i poszli spać.
Po tej wizji telewizyjnej kary śmierci wg Gościa odechciewa mi się pisać zakończenia... ale napiszę. Kara śmierci jest potrzebna, tylko należy uważać żeby nie przekształciła się w coś właśnie takiego... jeżeli miało by to nastąpić to lepiej żeby sprawy nie ruszać wcale.
rED_LIKE_DRAGON_FLY
(red-cappa@wp.pl)
Lektury obowiązkowe jeżeli chce się rozmawiać na temat Kary śmierci:
J.K. Mikke "Kara Śmierci" - większość pewnie się śmieje kiedy widzi autora, ale to najlepszy tekst jeżeli chodzi o dany temat.
J. Hołówka "Etyka w działaniu" - ogólny przekrój przez sprawę.
T. Ślibko "Kara śmierci w perspektywie teologicznej" - o podejściu księdza