To jest to! To do czego zmierza ówcześnie cały świat. Do postępu, do
zrobienia kroku do przodu. Do dokonania nowych odkryć, które
zrewolucjonizują cywilizację ziemską. Wszystkie myśli krążą wokół czegoś
nowego, do tej pory nieznanego. Ale czy tego naprawdę chcemy???
Dla niektórych to pytanie może wydawać się zupełnie głupie i absurdalne.
Nie można jednak pominąć faktu iż myśląc o postępie zapominamy o idei
powstania naszego świata, o wszystkich priorytetach i podstawowych
wartościach. Może nie odkryłem tu Ameryki, ale uważam, że ludzkość naprawdę
pogrąża się w nadmiernej euforii. Nie potępiam wynalezienia, np. nowego
świetnego lekarstwa na nowotwory, ale nie tędy droga.
Częściowo możemy być z siebie dumni. Jeszcze 2 tys. lat temu umiejętność
pisania i czytania była przywilejem dostępnym dla niewielu. Jeszcze 500 lat
temu ludzie nie potrafili zdefiniować podstawowych zjawisk fizycznych
zachodzących w ich otoczeniu. A dziś? Zobaczmy jak wielkiej rewolucji byliśmy
świadkami przez ten czas! Ale znów zadam pytanie? Czy czujemy się z tym
zadowoleni? Czy nie lepiej powiedzieć dosyć? Zatrzymać się w rozwoju?
Owszem możemy zaprzepaścić niesamowite możliwości potencjału ludzkiego.
Jednak podam argumenty, które być może przemówią za (pozornym!)
zahamowaniem rodzaju ludzkiego.
1. Jak już wcześniej pisałem, dążąc do ogólnoświatowego rozwoju coraz
cześciej zapominamy o podstawowych wartościach. Już teraz nie jestem
pewny czy dobro przezwycięży zło. A co dopiero będzie za powiedzmy 200
lat? Wprawdzie ja nie jestem w stanie dokładnie tego określić. Moje
domysły pozwalają mi przypuszczać, że coś takiego jak, np. rodzina
przestanie istnieć! Uczucie miłości stanie się niepotrzebne, reprodukcja
może się przecież bez niej obyć. Straszne? Proszę dalej.
2. Jesteśmy w stanie dotrzeć na Księżyc, niedługo być może zasiedlimy
Marsa. Co będzie, gdy uda nam się dotrzeć jeszcze dalej? Zamiast
interesować się Ziemią, plugawa rasa ludzka opanuje nowe światy
szerząc na nich zło i zniszczenie. My nawet na swojej planecie nie
potrafimy utrzymać porządku, a co dopiero będzie gdy uda nam się
zasiedlić inne galaktyki!!! Zapomniałem dodać, że Ziemia stanie się tylko
prowincjonalnym światem, za którym może nawet nie będziemy tęsknić.
3. Następujący rozwój techniki ludzkiej może skończyć się olbrzymim
konfliktem, w wyniku którego świat ulegnie zniszczeniu. Skoro w jednym
stuleciu potrafiliśmy wynaleźć broń masowej zagłady to dalszy postęp w
tej dziedzinie nie będzie najmniejszym problemem.
4. Postęp spowoduje szybsze wykorzystanie zasobów naturalnych Ziemii, w
wyniku czego ludzkość czeka głód, zapaść i w końcu wymarcie.
A wam jak się wydaje? Czy nie wystarcza wam to co już osiągnęliśmy? Standard
życia nie jest przecież najgorszy. Można wyzbyć się części potrzeb w zamian za
lepsze jutro. Pomóc reszcie biednych państw w dogonieniu czołówki i zatrzymać
rozwój. Ludzie mieli by wtedy więcej czasu, żeby zastanowić się nad sobą, stać
się bardziej tolerancyjni, przyjaźni. Może wtedy Ktoś kto spogląda na nas z
innego miejsca będzie bardziej zadowolony. Może pomoc drugiemu człowiekowi
stanie się bardziej wartościowa niż odkrycie nowego rodzaju broni…
Czy warto w naszej sytuacji powiedzieć STOP??? Pozostawiam Wam to do
przemyśleń.
Kregore
PS1. Komentarze na Grzezol@poczta.onet.pl
PS2. Słuchałem ATB- Long way home
PS3. Czy nie męczy Was już ta rzeczywistość?
PS4. To tylko taka chwila pesymizmu podczas optymistycznych wakacji.